Pożyczone pieniądze na słowo, niemożność odzyskania ich

  • Autor wątku Autor wątku kat825
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
K

kat825

Użytkownik
Dołączył
09.2011
Odpowiedzi
56
Witam.
Mam sprawę, mianowicie. Pożyczyłem "znajomemu" 2000zł z przeznaczeniem zakupu jednośladu we Francji. Ów znajomy wziął te pieniądze jak jechał do pracy do FR. Po miesiącu załatwił mi tam pracę, robiliśmy razem 5 miesięcy. W tym czasie miał tą gotówkę na koncie, i że w razie czego mogę ją wziąć (tak mówił), a ja jej nie potrzebowałem to na tym koncie sobie leżały, niby. pod koniec lipca chciałem aby ją oddał (w sierpniu zjeżdżaliśmy na wakacje do PL), ale powiedział że się rozliczymy w PL łącznie z paliwem za drogę.
W1 tyg miał jakiś wyjazd to dałem spokój, ale później zaczął ściemniać że ma zblokowane konto itp. Teraz to nawet nie odbiera telefonów!!!
Dzisiaj dałem mu ultimatum do 17.
Zastanawiam się czy mogę zgłosic taki fakt na Policję jako kradzież, lub podobną rzecz. Czy mogę coś z tym zrobić nie łamiąc prawa a odzyskując gotówkę? Proszę o POMOC, wiem że są osoby od z ciągania kasy ale to raczej nie zbyt legalne, a on może w tedy zgłosić na mnie. Co robić?!
 
kat825 napisał:
Zastanawiam się czy mogę zgłosic taki fakt na Policję jako kradzież
Przecież nie było tu żadnej kradzieży. Pamiętaj, że zgłaszanie nieistniejącego przestępstwa jest karane z urzędu.
kat825 napisał:
Teoretycznie, należy wystąpić do sądu z pozwem o zapłatę. Widzę jednak, że nie dasz rady udowodnić swojego roszczenia.
 
Mam Smsy, bo nie odbierał telefonów. Ogólnie tą kasę pożyczyłem od siostry, moi rodzice wiedzą itp, więc świadkowie są.
 
kat825 napisał:
więc świadkowie są.
Nic z tego. Dla pożyczki powyżej kw. 500 zł została prawnie zastrzeżona forma umowy pisemnej dla celów dowodowych. Oznacza to, niedopuszczalność przeprowadzenia dowodu ze świadków. Większa nadzieja w tych esemesach.
 
Jeden Grzeszczyk napisał:
Przecież nie było tu żadnej kradzieży.
Ale przywłaszczenie już raczej tak. Osobna kwestia to chęć organów ścigania do prowadzenia sprawy, gdzie lepiej umorzyć i poradzić drogę cywilną.
 
Witam jeżeli morze ktoś mi doradzić jak mam załatwić tą sprawę,mianowicie wziąłem kredyt na siebie i pożyczyłem koledze 30 tys zł ,kredyt już spłaciłem,przekazanie pieniędzy odbyło się bez świadków i nie spisałem z nim umowy ,moja rodzina wie że pożyczył pieniądze o de mnie ale fizycznie nie buło ich przy przekazaniu pieniędzy dowody jakie mam to smsy od niego że będzie co miesiąc wpłacał mi jakąś sumę na moje konto,wysłałem mu pismo z wypowiedzeniem pożyczki i zwrot pieniędzy do 6 tygodni,termin minął co dalej bo on w ogóle nie zareagował na to pismo,wiem bo czytałem na różnych forach że umowa pisemna musi być spisana powyżej kwoty 500zł ,nie wiem co dalej robić bo adwokaci i sąd to następne koszty,bardzo bym prosił o jakąś poradę ,z góry dziękuję.
 
amadis ,,to żeś mi poradził, a smsy nie są dowodem w sprawie? czyli co nic sie nie da zrobi,byłem u radcy prawnego i powiedział że jest szansa wiąże się to z tym że trzeba zapłacić 5 procent wartości i jego wynagrodzenie i znów koszty,zastanawiam się czy to jest sens iść do sądu.
 
Przekazanie pieniędzy nastąpiło z ręki do ręki ? Wiadomo na co "kolega" je przeznaczył ?
 
tak przekazanie pieniędzy nastąpiło z ręki do ręki,nie wiem na co przeznaczył,powiedział że potrzebuje popłacić jakieś swoje zobowiązania bankowe ale jakie nie wiem.
 
amadis napisał:
Są. Zastanów się, czego dowodzi?

nie rozumie amadis ,czego dowodzi ten sms? ,na moje normalne rozumowanie że jest winien mi pieniądz i zobowiązuje się je oddać ,ale nie pisze jaką kwotę tak że nie wiem ktoś inny morze to inaczej odebrać.
 
amadis napisał:
Dowodzi jedynie że z nr x wysłano wiadomość do nr y. I nic więcej. Nie jest to umowa pożyczki ani uznanie długu.

a co jest uznaniem długu? a z sms wynika że odda pieniądze w miesięcznych ratach tak ja to rozumie ,albo zle to rozumie już nie wiem ,dla mnie to jest wszystko skomplikowane ,czyli co poradzisz amadis posłuchać się radcy prawnego i dalej płacić czy dać se spokój i poczekać ,morze pseudo kolega sie opamięta i zacznie oddawać pieniądze w tej chwili dla mnie każda rada jest cenna.
 
Ciężar dowodu spoczywa po stronie twierdzącej i wywodzącej z twierdzenia skutki prawne. To teraz pomyśl co potrafisz udowodnić i udokumentować? W mojej ocenie nic. Dla takiej kwoty kc wymaga umowy pisemnej. Co dalej zrobisz to Twoja decyzja. Poczytaj na forum inne podobne wątki. Jest ich setki.
 
amadis napisał:
Ciężar dowodu spoczywa po stronie twierdzącej i wywodzącej z twierdzenia skutki prawne. To teraz pomyśl co potrafisz udowodnić i udokumentować? W mojej ocenie nic. Dla takiej kwoty kc wymaga umowy pisemnej. Co dalej zrobisz to Twoja decyzja. Poczytaj na forum inne podobne wątki. Jest ich setki.

na razie dzięki amadis ,poczytam poszukam morze coś wymyślę.
 
Niestety dowodów nie wymyślisz. Muszą istnieć fizycznie. A takich nie masz. Nauka kosztuje. Ciebie akurat nie mało.
 
amadis napisał:
Niestety dowodów nie wymyślisz. Muszą istnieć fizycznie. A takich nie masz. Nauka kosztuje. Ciebie akurat nie mało.

dokładnie amadis święte słowa nauka kosztuje ,,
 
Pawlo5 napisał:
a co jest uznaniem długu? a z sms wynika że odda pieniądze w miesięcznych ratach tak ja to rozumie ,albo zle to rozumie już nie wiem ,dla mnie to jest wszystko skomplikowane ,
Wynika kwota długu z tej wiadomości? Jaki masz dowód że to on wysłał swe oświadczenie woli? Że numer należy do niego?
 
marian.pazdzioch napisał:
Wynika kwota długu z tej wiadomości? Jaki masz dowód że to on wysłał swe oświadczenie woli? Że numer należy do niego?

nie wynika kwota długu bo w sms nie ma podanej kwoty ,pisze tylko że zobowiązuje sie płacić co miesiąc jakąś kwotę i pisze ze odda pieniądze więc moim zdaniem jest to jednoznaczne że przyznaje się do długu,numer należy do niego już parę ładnych lat i każdy o tym wie,więc logiczne jest że to on napisał,nie wiem jak sąd na takie rzeczy patrzy,morze przed sądem powie że on tego sms nie pisał no to więc kto,zawsze morze powiedzieć że on żadnych pieniędzy nie pożyczał o de mnie bo nie ma świadków i iść w zaparte,i dlatego nie wiem czy kierować sprawę do sądu.
 
Powrót
Góra