Pożyczone pieniądze

  • Autor wątku Autor wątku czlowiekwpotrzebie
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
C

czlowiekwpotrzebie

Nowy użytkownik
Dołączył
07.2017
Odpowiedzi
4
Witam,

parę lat temu pożyczyłem koleżance pieniądze i nie ma zamiaru mi ich oddawać. Prosiłem, błagałem i nic. Nie było oczywiście spisywanej żadnej umowy, ale mam zarówno świadka udzielanej pożyczki oraz setki wiadomości sms oraz na facebooku, w których wielokrotnie przyznaje ona, że do pożyczki doszło i że tych pieniędzy mi nie oddała. Wiele razy okłamywała mnie o niedochodzących do mnie przelewach z jej strony oraz braku czasu (przez ponad 2lata..) aby wpłacić pieniądze na konto itd. Po prostu masa bzdur, które nie mają żadnego sensu. Uważałem ją za przyjaciółkę, którą znałem lata, a ona chce mnie ewidentnie oszukać, bo wg niej nie mogę nic zrobić aby odzyskać pożyczone jej pieniądze.

Jak napisałem na początku, prosiłem ją setki razy i błagałem aby po prostu oddała mi pieniądze tak jak obiecała, a ona ma to gdzieś i dlatego też proszę was o pomoc w tej sprawie!

Czy ktoś byłby w stanie wskazać mi co powinienem w takiej sytuacji zrobić i jak duże byłyby ewentualne koszta jeżeli złożyłbym przeciwko tej osobie pozew?

Z góry dziękuję każdemu za pomoc!
 
1350 zł - jest to dla mnie duża kwota

Chciałem dobrze i jej pomóc, a wyszło na to, że jestem kolejnym oszukanym naiwniakiem :(
 
W jaki sposób przekazałeś, gotówka, przelew ?
 
przelew na jej konto
 
bez, ale we wiadomościach pada ta kwota, a ona również przyznaje, że była to pożyczka i tych pieniędzy nie zwróciła
 
Jak to jesteś w stanie udowodnić to pozostaje droga sądowa...
 
Nie ma pisemnej umowy, to trudno będzie określić dzień w którym miała pożyczkę zwrócić.
Dlatego najpierw wypowiedz umowę i wezwij do zwrotu (zapis art.723 kc). Wypowiedz listem poleconym (nie sms czy poprzez facebook). Nie zwróci, wtedy pozew o zapłatę i cały materiał dowodowy. To i tak nie gwarantuje 100% sukcesu.
 
Przepis prawny:
Art. 720. § 1. Przez umowę pożyczki dający pożyczkę zobowiązuje się przenieść na własność biorącego określoną ilość pieniędzy albo rzeczy oznaczonych tylko co do gatunku, a biorący zobowiązuje się zwrócić tę samą ilość pieniędzy albo tę samą ilość rzeczy tego samego gatunku i tej samej jakości.
§ 2. Umowa pożyczki, której wartość przekracza tysiąc złotych, wymaga zachowania formy dokumentowej.

Przepis prawny:
Art. 74. § 1. Zastrzeżenie formy pisemnej, dokumentowej albo elektronicznej bez rygoru nieważności ma ten skutek, że w razie niezachowania zastrzeżonej formy nie jest w sporze dopuszczalny dowód z zeznań świadków lub z przesłuchania stron na fakt dokonania czynności. Przepisu tego nie stosuje się, gdy zachowanie formy pisemnej, dokumentowej albo elektronicznej jest zastrzeżone jedynie dla wywołania określonych skutków czynności prawnej.

Jedyna szansa dla pytającego, to zdobyć np. pisemne potwierdzenie zawarcia umowy pożyczki.
Przepis prawny:
§ 2. Jednakże mimo niezachowania formy pisemnej, dokumentowej albo elektronicznej przewidzianej dla celów dowodowych dowód z zeznań świadków lub z przesłuchania stron jest dopuszczalny, jeżeli obie strony wyrażą na to zgodę, żąda tego konsument w sporze z przedsiębiorcą albo fakt dokonania czynności prawnej jest uprawdopodobniony za pomocą dokumentu.


Po tym zdaniu;
wg niej nie mogę nic zrobić aby odzyskać pożyczone jej pieniądze.
Można zakładać, że była koleżanka wie na czym stoi i odzyskanie pożyczki przez pytającego w tej sytuacji praktycznie zerowe.
Niby jest przelew, jednak gdyby było zapisane tytułem pożyczki. Niby są rozmowy na facebooku, jednak z kim ?
Może to siostra, córka, matka, czy całkiem obca osoba pisała. Może to sam pytający założył profil i pisał do siebie...
Rozumiem, że szkoda, jednak moim zdaniem odpuść sobie i wyciągnij nauczkę na przyszłość.
Tylko stracisz czas, pieniądze a zapewne pożyczonej kwoty i tak nie odzyskasz.
Przykro mi.
Jednak jeśli chcesz w to brnąć, pozostaje udać się do prawnika. Sam nie dasz rady.
 
Ostatnia edycja:
Kanas napisał:
koleżanka wie na czym stoi
A Ty na przyszłość zapamiętaj "Nie pożyczaj - zły obyczaj, nie oddają - jeszcze łają". Traci się też przyjaciół. Kanas ma rację.
 
Powrót
Góra