Pożyczył i nie oddaje (i nie chce oddać)

  • Autor wątku Autor wątku Wolfenstein
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
W

Wolfenstein

Nowy użytkownik
Dołączył
02.2012
Odpowiedzi
6
Znałem się z kolegą z pracy po przyjacielsku .. wcześniej pożyczałem mu drobne kwoty i oddawał i było wszystko OK .. raz poprosił mnie o pożyczkę 1000 zł - z wielkim wahaniem mu pożyczyłem (niestety zawierzyłem) .. miał oddać w ciągu tygodnia i do tej pory nie oddaje - nie odpisuje na smsy , zmienił numer, miejsce pracy i mam tylko jego adres zameldowania, chociaż mieszka gdzieś indziej w Warszawie tyle że nie wiem gdzie.
Dowiedziałem się natomiast że jeszcze jedna osoba pożyczyła mu podobną kwotę i pożyczał drobne kwoty od innych osób z mojej pracy (oni nie chcą sprawy robić ,ale mogę ich podać jako świadków - zgodzili się).
Mam nagranie z monitoringu w momencie kiedy pożyczam mu pieniądze, ale nie mam niestety umowy spisanej, za to jednak zeznania świadków że pożyczał pieniądze od wielu ludzi i wyciąg z bankomatu o danej godzinie ...
Co muszę zrobić ? jaka jest szansa na tą sprawę? i co mu może grozić?
 
Witam,

Proszę o informację kiedy miała miejsce umowa pożyczki?

Pozdrawiam
 
Witam

Umowa "ustna" miała miejsce 15 grudnia 2011 r. i od tamtej pory kontaktu praktycznie nie ma (celowo zmienił numer telefonu)
 
szczerze mówiąc to że pan ma potwierdzenie wyciągnięcia pieniędzy z bankomatu nie będzie tutaj potwierdzeniem. Podobnie monitoring - mógł pan równie dobrze oddawać jemu pieniądze albo dawać na zakupy - jesli w ogóle na monitoringu widać pieniądze....w tej sytuacji proponuję uzyskać pisemne potwierdzenie - list polecony - chodzi o to aby podpisał panu oświadczenie że zobowiązuje się do spłaty kwoty takiej i takiej... w przeciwnym wypadku ciężko będzie to udowodnić. Zgodnie z obowiązujacymi przepisami umowa pożyczki co do zasady powinna być na piśmie, ponadto strona która coś twierdzi musi to udowodnić
 
Problem tkwi w tym że ja mam adres zameldowania jego na którym on wogóle nie przebywa (chyba że raz na 3 msc bo to zupełnie inna miejscowosc i województwo).
Osobiście też nie sądzę, żeby podpisał mi takie oświadczenie - wykręca się jak może i ma on na swoim koncie komornika (za aliementy) - poza tym finansowo to u niego krucho z tego co wiem.
Mi chodzi głównie o to żeby nie czuł się bezkarny (bo wiem że stracę na procesie - ale chodzi mi o satysfakcję - gdyż finansowo jestem płynny).
Czy zeznaniu wielu świadków nie pomogą ? czy to nie jest z przestępstwo z par. 286 K.K ?
 
zeznania świadków co do zasady brane są pod uwagę na sam koniec. Proponuje odnaleźć jego adres i jednak spróbować uzyskać oświadczenie, albo rozłożyć mu na małe raty, z zastrzeżeniem że w przypadku braku płatności skieruje pan sprawe do sądu - wtedy będzie miał pan uznanie długu, a jak nie zapłaci to śmiało mozna do sądu
 
Dziękuje za odpowiedź ... A co powinno znaleźć się w niniejszym oświadczeniu ? jest może jakiś wzór do ściągnięcia ?

Pozdrawiam
 
musi pan do niego napisać 2 pisma: pierwsze w którym mu pan wyjaśni że idzie mu pan na rękę, ze rozkłada mu na niewielkie raty, bo wie pan ze ma ciężka sytuacje itd....trzeba go przekonać do podpisania oraz zamieścić informacje, aby przedmiotową ugodę/oświadczenie odesłał do pana na wskazany adres. Co do samej ugody. należy określić pełna wartość roszczenia, rozłożyć na raty dogodne dla niego, ponadto określić ilość tych rat, z wyszczególnieniem - 1 rata w kwocie xxxx płatna do dnia xxxx itd....no i dalsze postanowienia
 
ja mam dokładnie ten sam problem, pożyczyłam w październiku 850zł bo mój kolega nie miał co jeść i nie miał za co zapłacić za stancję, pożyczka miała być na mieisąc, dziś mija jakieś pieć miesięcy, a on nie poczuwa się do oddania, próbowałam wszystkeigo i nic... nie mam żadnych konkretnych dowodów tylko smsy, na które mi nie odpisał, i 3 nagrane rozmowy tel, czy mogę coś z tym zrobić? proszę o pomoc:(
 
Sąd może dopuścić nagranie na dyktafon Twojej rozmowy z pożyczkobiorcą, który przyznaje się do pożyczenia pieniędzy od Ciebie. Dyktafon w dłoń i na spotkanie.
 
"Sąd może dopuścić nagranie na dyktafon Twojej rozmowy z pożyczkobiorcą, który przyznaje się do pożyczenia pieniędzy od Ciebie. Dyktafon w dłoń i na spotkanie."
Ale czy to coś w ogóle da? bo z tego co się domyślam, to założenie sprawy też swoje kosztuje, a jak nic nie zyskam z tego, to będę znowu stratna o kilka stówek:((
 
mala_mi19 napisał:
próbowałam wszystkeigo i nic...
a konkretnie to czego? wezwanie do zapłaty było?
na podstawie sms można próbować, ale skoro on nie odpowiada to nie wiem czy będzie to wystarczajacy dowód dla Sądu. Pieniądze przekazane do ręki czy przelew?
 
Cypcyk napisał:
a konkretnie to czego? wezwanie do zapłaty było?
na podstawie sms można próbować, ale skoro on nie odpowiada to nie wiem czy będzie to wystarczajacy dowód dla Sądu. Pieniądze przekazane do ręki czy przelew?

pieniądze do ręki, bez swaidków, jedyne co mam to po jakimś czasie jak już uznałam, że lepiej mieć jakiś dowód, bo co raz bardziej wydawało mi się, że coś jest z nim nie tak, że kręci i pieniędzy nie odda, to nagrałam 3 rozmowy, jedną z mojego tel, a później 2 od siostry z tel jak dzwoniłam, bo moich tel już nie odbierał, dzisiaj byłam u siebie na policji, a oni powiedzieli, że nie mogą tego traktować, jako wyłudzenie <postępowanie podlegające karze> bo wiem, gdzie mieszka, wywnioskowałam z tego, że jakbym nie podała, że wiem gdzie mieszka, to by wezwanie przyjeli, kazali mi dzwonić na komisariat w małkini i skontaktować się z "jego" dzielnicowym, czy to normalne?
 
w mojej ocenie policja w tym wypadku niewiele zrobi....próbować z wezwaniem do zapłaty listem poleconym ZPO - krótki termin 3-7 dni od daty doręczenia i kierować do sądu, aczkolwiek na podstawie samych nagrań z tel może być różnie...
 
Witam ... od mojej sprawy mineło juz trochę czasu... Ale chciałbym was wszystkich pocieszyć !!:) Udało mi się odzyskać pieniądze !!:) ... Chcę wesprzeć wszystkich na duchu którzy zostali oszukani, a walczą o swoje - WALCZCIE !! .. art.180 oszustwo mowi wszystko za siebie .. odzyskałem swoje dzięki sprytnemu zabiegowi u pracodawcy oszustwa i jest dobrze .. polecam nie załamywać się .. sprawiedliwość istnieje nie tylko u policjantów walczących z przestępczością z powołania ,ale też u zwykłych ludzi


Pozdrawiam
 
Przez ostatnie 2 lata co miesiac pożyczyłam pieniądze obecnie byłemu juz partnerowi. Nie mam z nim spisanej żadnej umowy tylko potwierdzenia przekazu i wiadomości SMS, email którymi mnie szantażowal ze "jeśli nie załatwię mu kasy to on będzie musiał mnie zdradzać z innymi kobietami za pieniadze". Czy jest jakaś szansa na odzyskanie chociaż części kwoty?
 
agnmie napisał:
tylko potwierdzenia przekazu i wiadomości SMS, email którymi mnie szantażowal ze "jeśli nie załatwię mu kasy to on będzie musiał mnie zdradzać z innymi kobietami za pieniadze".
chyba sponsorowałaś jego brykanie... bo kasę będzie ci ciężko odzyskać
 
Mam pytanie mala_mi19 jak nazywa się ten twój znajomy bo ja mam identyczną sytuację. Dobry znajomy który bywał u nas nawet 10 razy dziennie przyszedł pewnego dnia i czy porzyczym mu 3000 zł że za dwa trzy dni odda tylko lizing mósi zapłacić no to moja mama mu pożyczyła ale mija dzień dwa nie pokazuje się nie dzwoni telefonów nie odbiera. Mam tylko sms-y które przysyłał i znajomych u których też nie na małą sumkę się zaporzyczył. Już od roku ciągle pisze że niedługo oddzwonie albo jutro albo za dwa dni przyjdzie przelew więc oddam. Bardzo liczę na pomoc.....
 
Witam,
Jestem kolejną osobą która też pożyczyła pieniądze w wysokości 1000zł koledze ponad miesiąc temu. Nie mam tego na piśmie ani świadków na to. Jedynie co to sms jego żony że raz chce mi oddać a później że ona nie pożyczała. Długa historia. Wiem gdzie pracuje, ale nie znam dokładnego adresu gdzie mieszka bo to inne miasto. Przez jego kolegę próbowałam się z nim spotkać ale niestety odmawia. Wypiera się że żadnych pieniędzy nie pożyczał i wogóle i w szczególe aż nóż się w kieszeni otwiera. Zaufałam mu bo myślałam że to na operacje jego żony bo wykryto jej guza w głowie. Naiwna pożyczyłam. Pisałam mu sms ale wypiera się wszystkiego. Jedynie co to sms jego żony są jako dowód że te pieniądze pożyczył. W Banku mu odmówili bo jest w BIKU i umówiłam się z nim że od stycznia tego roku mi będzie zwracał po ile może np 200zł. Nic z tego szłam mu na ugodę chciałam się dogadać ale niż z tego, wypiera się. Na dodatek pożyczyłam mu tel którego też nie chce zwrócić.
Byłam na policji to stwierdzili że to podlega pod wydział cywilny i mogą przyjąć moje zeznania ale sprawa będzie umorzona i nawet go nie wezwą. Podpowiedzieli mi żebym do jego pracodawcy napisała ale nie jestem mściwa bo ma zonę,dziecko i ma on na pieńku z szefem i jedna jakaś krzywa akcja to go zwolni. A po za tym może mi odpowiedzieć że to nie jego sprawa jest. Czy jest jakieś wyjście z tej sytuacji i odzyskać moje z dobrej woli pożyczone pieniądze. Czy jak złożę sprawę na drogę sądową to jakie bym musiała koszty ponieść i czy wogóle warto zakładać sprawę. Proszę jeśli ktoś też był w takim bagnie i udało mu się odzyskać swoją kasę o wypowiedzenie się. Pozdrawiam
 
monikawwl napisał:
Podpowiedzieli mi żebym do jego pracodawcy napisała
Bardzo "życzliwi" ci policjanci - na niezłą minę by cię wsadzili
monikawwl napisał:
Czy jak złożę sprawę na drogę sądową to jakie bym musiała koszty ponieść i czy wogóle warto zakładać sprawę. Proszę jeśli ktoś też był w takim bagnie i udało mu się odzyskać swoją kasę o wypowiedzenie się.
Jaki masz dowód na udzielenie pożyczki?
 
Powrót
Góra