Praca w Służbie Więziennej

  • Autor wątku Autor wątku Barbie
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Tak. Dotyczący 'kilku' jednostek w okolicy i zjawiska o którym sobie dyskutujemy - nie zaś całej Polski i jednostek z drugiego krańca. Przepraszam, że nie wymieniam z imienia i nazwiska,stopnia,daty itd.

U mnie to zjawisko jest, czy dobre czy złe - to zależy od przyjętego. Ale nie masz z czym tu chyba dyskutować. Ew. możesz mnie poprawić, że napisałam choć - zamiast chodź ;)
 
poczek napisał:
Tak. Dotyczący 'kilku' jednostek w okolicy i zjawiska o którym sobie dyskutujemy - nie zaś całej Polski i jednostek z drugiego krańca. Przepraszam, że nie wymieniam z imienia i nazwiska,stopnia,daty itd.

Nadal twierdzę, że to zero konkretów. Ja też mogę napisać, że w ministerstwie xyz wszyscy grają w bierki. Codziennie. Konkret? Podałem ministerstwo (konkretne, nie wszystkie) i zakres czasowy.
Poza tym - reagujesz na to, o czym piszesz? Reagujesz na to, ze ktoś nie wykonuje swoich obowiązków? Pewnie nie. Zatem?

By nie brnąć w tą dyskusję - pojedyncze przypadki holowania niezguły tylko dlatego, że ma nazwisko owszem, mogą się zdarzyć. Ale czy to świadczy o tym, że "bez pleców" nie sposób się dostać w szeregi SW? Absolutnie nie.
 
U mnie w okolicy na chwile obecną nawet do ochrony (bez obrazy chłopaki ;) ) bez pleców nie sposób się dostać. Znam DOBRZE sytuacje kadrowe +/- 6 jednostek. Bez pleców to możesz się dostać, ale za kratki - w szeregi SW zapomnij.

Jak jest w innych?
Nie wiem, nie wypowiadam się.
Ale jeśli sugerujesz, że jest lepiej, to bardzo żałuje, że tam nie mieszkam i nie pracuje.

A co do sytuacji pouczania - jak już słowa dyrektora nie pomagają to na pewno szeregowy jest coś w stanie zmienić ;)
 
EloHim napisał:
Panie Zero88pl jestem z naboru 2012. Dostałem się bez znajomości. Przyjrzyjmy się chociażby stronie Słuzby Więziennej, tam znajdują się informacje o przydatnych kwalifikacjach takich jak tu pozwole sobie na ctr, c ctr v "Wśród posiadanych uprawnień oczekiwane są: prawo jazdy, uprawnienia z zakresu pierwszej pomocy, patenty, certyfikaty (np. z zakresu stosowania technik interwencyjnych, sztuk walki), kursy operatorów urządzeń i inne oraz doświadczenia w zakresie wolontariatu (np. Ochotnicza Straż Pożarna, WOPR, GOPR, harcerstwo oraz inne organizacje społeczne). Mile widziana znajomość języków " źródło Służba Więzienna Jak widać profil każdego z kandydatów poza predyspozycjami osobowościowymi oraz wynikami z poszczególnych testów może się znacząco różnić. Panie Zero88pl może tu należy upatrywać przyczyny niepowodzenia? Może spróbuje Pan "zdobyć",któreś z powyższych kwalifikacji a wartość kandydatury Pana osoby napewno znacząco wzrośnie.

EloHim gratuluję! ale mam wrażenie, że i posiadanie wyszczególnionych kwalifikacji to nadal za mało. Sama jestem tego przykładem, odkąd zaczęłam studia wiedziałam co chce w życiu robić - marzyło mi się SW, stanowisko wychowawcy. Niestety w moim woj. marnie z naborami. Raz zaproszono mnie na rozmowe do AŚ, gdzie już na samym początku był pisemny test(duże zaskoczenie, mój znajomy wych. z innego AŚ aż nie chciał wierzyć, a jednak) - poszło mi dobrze. W kadrach uzyskałam informację, że znalazłam się w pierwszej trójce, ale decyzją dyrektora nie zostałam zakwalifikowana dalej, bo przyrównując do 1 i 2 osoby wypadam gorzej, bo nie mam żadnej podyplomówki ani stażu (miałam tylko praktyki w AŚ).
OK, jakoś to przełknęłam stażu nie nadrobię, ale zrobiłam podyplomówkę. Pojawił się kolejny nabór, tym razem do ZK, ale nawet nie zaproszono mnie na rozmowę, mimo, iż mam kierunkowe studia(reso i op-wych)+ podyplomówka z psychologii, praktykę w AŚ i tu wspomniane kawalifikacje: prawo jazdy kat. B, język komunikat., skończony kurs pierwszej pomocy, zast.technik interwen. i inne być może przydatne na stanowisku wychow., oprócz tego 6 lat pracuję w SM, więc jakieś doświadczenie zawodowe już mam, a niestety to ciągle za mało, dołujące jest takie podejście. Jak tu ocenić predyspozycje kandydata jak nawet na rozmowę nie jest dopuszczony? Mam kilku znajomych w SW, którzy nie dają mi nadziei, sami powtarzają, że bez pleców ciężko. Ale ja to odpieram i czekam na kolejny nabór :) Przyjmowanie po znajomości zdarza się w wielu miejscach, zresztą chyba nie tylko takie osoby są przyjmowane (niektórzy z forum są tego przykładem) więc może kiedyś się uda ;) Czasem myślę, że najbardziej pomogłaby mi zmiana płci :???:
 
No tak w sumie teraz patrząc na wypowiedź EloHim w moją stronę to tak: Studia mam skończone, prawo jazdy kat. B jest. Kurs pierwszej pomocy jest. Język ang na poziomie zaawansowanym potwierdzony certyfikatem. Dodatkowo certyfikat z pakietu biurowego. Czynne uprawianie sportu(piłka nożna,bieganie) Więc to nie jest tak, że nic nie mam :) No i dodam, że chciałem iść na zwykłego strażnika. No, ale bywa. Znam takich co zliczyć jak mówiłem do 5 nie potrafią, a tam pracują. No i już widzę jak cała masa "ochraniaczy" ma patenty i certyfikaty zanim się przyjmują. Chyba, że ze sztuk wali, ale to mi może np kolega napisać bo prowadzi szkołę. Co daje taki certyfikat walk obronnych, chyba tyle, że jest papier. Pewnie super jest trenować, tylko tak jak piszesz dużo ludzi daje certyfikat, a nie ma tego nawet jak sprawdzić. Bo, że ktoś ma masę to nie znaczy, że potrafi się bronić.

Też ciekawe jak wielu z tych wielkich ochraniaczy z certyfikatami strzela. Ja np chodzę regularnie na strzelnice i potrafię strzelić. Pewnie duża grupa chłopaków by im dać "strzelbę" to by nie wiedziała jak odbezpieczyć.
 
Ostatnia edycja:
I raz jak startowałem do SW na strażnika ogłoszenie wisiało aż 3 dni zawiozłem papiery wszystko ok następnie po jakimś czasie telefon z zaproszeniem na rozmowę w środku lasu na zadupiu zeszło się chyba z 18-19 chłopa umówione spotkanie na 9 się przedłożyło bo pan dyrektor sie spóźnił juz widac ze brak kultury klawisze mowili jednej z osobą bez owijania w bawełnę prawie jak ojciec wygladasz to kiedy zaczynasz nawet sie nie bali ze ludzie słyszą rozmowa smialoi sie ze ludzi sie zeszlo jak na ruskim targu to tylko 3-4 minuty wojsko bylo bylo jakie szkoly czy pan ćwiczy czemu sw i dziekujemy napiszemy do pana i to koniec pismo negatywne potem 2 podejscie 8 etatow straznika w ol tym razem dali 14 dni jeśli mnie pamięć nie myli wiec wysłałem pocztą i co mimo 8 etatów pismo i dokumenty zwrócono ze nie widzimy potrzeb kadrowych cwaniaki ale przynajmniej zaoszczędzili jeżdżenia mi 3 podejscie tym razem do aś zlozylem pismo no to zaczynamy wf zdalem na 3,5 ale malo cwiczyle potem rozmowa i znowu ściana 5 minut i następny bez pytan z wiedzy tylko to owo co pan robi co to jest resocjalizaja itp tak na glupiego i znowu pismo negatywne dalem sobie spokoj z tym co 2 klawisz to nei prawdziwy fukncjonariusz tylk otaki po znajomościach co z tego ze suminie nieczyste grunt ze posada jest w biednej miescinie a my podatnicy musimy sie na to zrzucać i radzę omijajcie zk i as gdzie ogloszeni wisi 3-4 dni a potem nagle znika to tylko taka lipa dla ludzi bo musza ogloszeni dac bo przeciez musi byc przejzystosc zasad
 
zero88pl napisał:
Studia mam skończone, prawo jazdy kat. B jest. Kurs pierwszej pomocy jest. Język ang na poziomie zaawansowanym potwierdzony certyfikatem. Dodatkowo certyfikat z pakietu biurowego. Czynne uprawianie sportu(piłka nożna,bieganie) Więc to nie jest tak, że nic nie mam :) No i dodam, że chciałem iść na zwykłego strażnika.

Po co "zwykłemu" strażnikowi studia, prawo jazdy, pakiet biurowy? Po co przyjmować na "zwykłego" strażnika kogoś, kto po kilku miesiącach będzie sfrustrowany wynagrodzeniem, koniecznością natychmiastowego i bezdyskusyjnego wykonywania prawie wszystkich poleceń? Kogoś, kto (całkiem słusznie) będzie oczekiwał awansów, podwyżek itd. A przecież służba "zwykłego" strażnika jest równie ważna i potrzebna jak "zwykłego" dyrektora.
 
na bramie kazdego ZK i AS winien wisieć napis do Są 2 sposoby by do nas trafić 1 jako pensjonariusz tego hotelu dzięki wyrokowi sądu 2 jako funkcjonariusz do pracy dzięki znajomością ale nie dotyczy to tylko sw ale i szeroko pojętej swery publicznej i przychylam się do tematu jak by to byla prywatna firma to niech zatrudniają cala rodzinę ale to budżetówka i my się wszyscy na nią zrzucamy wiec powinniśmy mieć dostęp do niej sprawiedliwy ale to tylko takie gdybanie nic się ei zmieni zawsze nepotyzm był jest i będzie czasem nei rozumiem jak użalają sie na warunki pracy ja tam nie widzę by źle się im działo i oglosznie rok wisiało z braku chętnych Tak więc ci ,ktorzy dostali się legalnie gratuluje ci ,którzy nie pechowej kariery i oby nieczyste sumiemienie nigdy nie dało wam spokojnie usnąć
 
forg napisał:
Po co "zwykłemu" strażnikowi studia, prawo jazdy, pakiet biurowy? Po co przyjmować na "zwykłego" strażnika kogoś, kto po kilku miesiącach będzie sfrustrowany wynagrodzeniem, koniecznością natychmiastowego i bezdyskusyjnego wykonywania prawie wszystkich poleceń? Kogoś, kto (całkiem słusznie) będzie oczekiwał awansów, podwyżek itd. A przecież służba "zwykłego" strażnika jest równie ważna i potrzebna jak "zwykłego" dyrektora.

No tak, ale kolega wcześniej pisał, że brak predyspozycji jest przyczyną negatywnej kandydatury :) Więc lepiej na strażnika gościa bez maturki i aspiracji dać ?? Zresztą jeśli mowa o pieniądzach to te 1700 + masa bonusów to i tak złoto przy tym co obecnie płacą.
 
Panowie i Panie myśle, że za dużo narzekania, za dużo obarczania winą wszystkich innych prócz siebie. "Podobno" jest to jedna z cech naszego Narodu. Panie Marko a może przy 3 podejściu gdyby nie fakt ze wf zdał Pan na 3,5 udało by się? Być może 5 w owym przypadku gwarantowałaby sukces? Bardzo dobrze, że Pan próbuje oby tak dalej! Argumentów za i przeciw przy rekrutacji danego kandydata jest tak wiele, że nie mamy możliwości dostrzec "właściwej" przyczyny odmowy, możemy sie tylko domyślać i tłumaczyć to brakiem znajomości (co czasami jest słuszne, ale tylko czasami). Jeśli z góry skazujemy się na porażke po co w ogóle składac do jakiejkolwiek służby/budżetówki? Moze to pytanie jest troche za mocne jednak pozwole sobie je napisać "Po co w ogóle żyć skoro i tak umrzemy?" to chyba nie ma sensu prawda? Kwestie płacenia podatków na budżetówke/służbe pozostawie bez komentarza...skoro SW nie jest zainteresowana Państwa kandydaturą a widze, że wielu kandydatów ma wysokie aspiracje i kwalifikacje to może warto spróbować do Policji, Straży Pozarnej, Straży Granicznej, ABW, CBA, BORu, AW, Wojska, Służby Celnej i inncyh formacji, których nie wymieniłem? Pozdrawiam
 
łee, to stary artykuł:) lekko de mode:)
A tak na poważnie, uważam,ze finkcjonariusz powinien zwracac sie do każdego skazanego uzywając słowa "pan" Przeciez to nie kosztuje...Nie podoba mi sie ,kiedy przewaznie strażnicy... mówia do osadzonych na ty ,lub uzywając samego nazwiska. Jesli mamy uczyc kultury,to poprzez dawanie przykładu swoim zachowaniem...Nie chciałabym,ze do mnie osadzony mowił po nazwisku,albo na 'ty" ...Wielu straznikom słowo "pan" do skazanego nie chce przejśc przez gardło.
 
Ostatnia edycja:
EloHim napisał:
.skoro SW nie jest zainteresowana Państwa kandydaturą a widze, że wielu kandydatów ma wysokie aspiracje i kwalifikacje to może warto spróbować do Policji, Straży Pozarnej, Straży Granicznej, ABW, CBA, BORu, AW, Wojska, Służby Celnej i inncyh formacji, których nie wymieniłem? Pozdrawiam


A że tam niby jest co innego??? ;)

Niegeneralizowanie dotyczy dwóch stron tj. to że ty się dostałeś bez znajomości w jednostce X to nie znaczy że do jednostki Y da się dostać bez znajomości! U mnie odpadli ludzie ze stażem rocznym, po resocjalizacji itd itp. na rzecz NIEHUMANISTYCZNEGO wykształcenia zwycięzcy ;)

PROVOKATOR1986 napisał:
Polecam artykuł dla przyszłych funkcjonariuszy SW:)

Klawisz stresu, stres klawisza ?!?

PROVOKATOR1986 - jeśli tak bardzo ten zawód Ci nie odpowiada to zmień jak najszybciej! Siejesz taką propagandę, że aż żal mi Ciebie.



ingab napisał:
A tak na poważnie, uważam,ze finkcjonariusz powinien zwracac sie do każdego skazanego uzywając słowa "pan" Przeciez to nie kosztuje...Nie podoba mi sie ,kiedy przewaznie strażnicy... mówia do osadzonych na ty ,lub uzywając samego nazwiska. Jesli mamy uczyc kultury,to poprzez dawanie przykładu swoim zachowaniem...Nie chciałabym,ze do mnie osadzony mowił po nazwisku,albo na 'ty" ...Wielu straznikom słowo "pan" do skazanego nie chce przejśc przez gardło.

Są dwie szkoły - nie ma tej idealnej. Kontrowersyjny temat (kolejny). Ty możesz mówić osadzonemu na Pan i uważać tę formę za odpowiedniejszą - ja jestem zwolenniczką tej drugiej, a wzoruję się na funkcjonariuszach bardzo starej daty, którzy widzieli prawdziwe więzienia ( rozmawiałaś kiedyś z osadzonymi starej daty? ;) - powiedzą Ci co myślą o obecnym odbywaniu kary pozbawienia wolności). Ja tam się nie dziwie strażnikom bo oni najwięcej usłyszą i jeszcze mają mówić per Pan?
 
Ostatnia edycja:
-nawet jeśli strażnik na swój temat słyszy wulgaryzmy najgorszej jakości., od osadzonych,to nie powinien tego nawet "rejestrowac " i sam być ponad to i właśnie dlatego,a może tym bardziej dlatego ,zwracac się do takiego osadzonego per pan. Tak po prostu.
 
Ostatnia edycja:
nie samym wf em żyje czlowiek nie napisałem ,że miałem pięć bo tylko 3,5 w innych służbach jest przejrzystość zasad i na koniec lista rankingowa i biorą w kolejności zdobytych punktów , dają tyle punktów za to tyle za tamto a tu widzę ,że tylko chcą najwięcej odsiać to taka najbardziej ,,mroczna'' w dostaniu się formacja gdzie nic nie jest wiadome(jedynie ta punktacja z WF) 5 minutowa rozmowa nie na temat nie daje wiarygodnej informacji bo jak można oceniać skończone szkoły wojsko licencje uprawnienia na rozmowie skoro to wszystko wylądowało w Cv którego nikt nawet nie oglądał Najwidoczniej albo twój ,,ryj'' się spodoba Dyrektorowi albo nie i to cala tajemnica Teraz pracuje w SPocz.. więc praca podobna ale zarobki nie taki wysokie i tam jakoś bez znajomości się udało mimo ,że nie bylem 1 kandydatem i pytania były naprawdę z ustaw pokaz umiejętności nawet jeśli amatorskich to był a nie tylko jakaś lipa rozmowa spod sklepu w stylu przedstaw się co pan robił gdzie się uczył dziękujemy na odwal się i tyle szkoda ,że nie dało się tego nagrać ,bramki itp jeśli już startować to w 2013 i to do dużych miast gdzie 1800 nie jest bajońską sumą w tym roku jest zbyt wielkie ciśnienie i zbyt wielu znajomych do wkręcenia na 15 latek lipne ogłoszenia i okazja last minute I niech nikt nie mówi ze dostają się tylko antyterroryści bo tacy to by tam nie pracowali na kogucie ba znam przypadek z życia kogoś kto przeszedł wszystko od rozmowy do badan i nie przyjęto go z powodu ,,ukończenie postępowania nie gwarantuje przyjęcia do SW '' i starym pozdrowieniem pozdrawiam ,,funkcjonariuszy'' czyli tych ,którzy tam pracują dzięki umiejętnością a nie znajomością
 
Witam wszystkich.
Przebrnąłem przez większość postów na tym wątku i mam mieszane uczucia... w czym rzecz? Mianowicie chodzi mi o sposób rekrutacji do tej formacji. Aktualnie jestem w trakcie postępowania kwalifikacyjnego do policji,moje drugie podejście wiec mam jakieś rozeznanie w tym temacie, jako że postępowanie to niemiłosiernie się przedłuża w międzyczasie postanowiłem wysłać ankietę i podanie do SW. Wysłałem w 2 miejsca jedno do AŚ w Warszawie drugie do ZK w Pińczowie, z tego pierwszego dostałem list o odrzuceniu mojej kandydatury z drugiego zadzwonili po 2 dniach od wysłania listu poleconego:P Pani z kadr zadzwoniła do mnie w piątek przed świętami wielkanocnymi a we wtorek zaraz po świętach miałem jechać na "rozmowę".
Jako że uważam się za osobę poważna postanowiłem się do tejże "rozmowy" jak najlepiej przygotować. W święta zamiast świętować wertowałem ustawę o SW, kodeks karny wykonawczy, historie więzienia w Pińczowie oraz nazwiska panów obsadzonych na ważnych stołkach w regionalnej oraz ogólnokrajowej strukturze SW. We wtorek rano przywdziałem galowy strój i wyruszyłem do Pińczowa.
Po dotarciu na miejsce pierwsza (nie)miła niespodzianka, przed wejściem do przybytku spęd kilkunastu osób...myślę sobie że zadzwonili do większości osób które się zgłosiły, później okazało się że nie do większości ale do wszystkich:P a więc jak się dowiedziałem od tamtejszego klawisza ponad 200 osób:) Przed wejściem do środka zostawiłem wszystko co miałem przy sobie w schowku na cieciowni i zapytałem gada czy portfel też muszę zostawić, stwierdził żebym go ze sobą zabrał bo: cytuję:"może mi się przydać":) ot taki niewinny ale jakże wymowny żarcik:lol:, dużą część "kandydatów" na stanowisko funkcjonariusza działu ochrony stanowili dobrzy znajomi już tam pracujących...wnioskuję po uśmiechach, uściskach rąk i wzajemnej znajomości imion.
No i jeszcze pracownica jakiegoś sekretariatu obściskująca się z kolesiem który był w mojej grupie(wchodziliśmy po 4 osoby) z uśmiechem na ustach i tekstem cytuje: "już niedługo będziemy pracować w jednym miejscu kochanie",w pewnym momencie poczułem się jak obcy:P, bardziej komfortowe byłoby chyba ubieganie się o prace w jakimś urzędzie gminy:P po tym trochę zwątpiłem i miałem się już zawijać ale postanowiłem przejść do końca przez tą farsę.Nadeszła moja kolej na "rozmowę". Na "komisji" jak pewnie większość z was wie 4 osoby, jeden starszy pan, jakaś pani psycholog lub coś w tym stylu, kij ją wie:o wyjątkowo niemiła pani z nadwagą i jeszcze jakiś koleś, nikt się nie przedstawiał oprócz mnie więc tak lakonicznie opisuje Z całej czwórki tylko starszy pan wysilił się na jakieś udawane i minimalne zainteresowanie moją osobą i zadał parę niedorzecznych pytań za przeproszeniem o dupie Maryny, pani z nadwagą stwierdziła że jak 2 lata temu nie zdałem multiselektu do Policji to teraz też nie zdam i nie potrzebnie im czas zajmuje:P Jak zapytałem na jakiej podstawie stwierdza że nie zdam i jak to się dzieje że do policji ludzie multiselekt zdają po kilka razy aż w końcu zdają, a w ustawie o sw też jest zapis który pozwala ubiegać się o przyjecie wielokrotnie nawet po nie zdaniu multiselektu i upłynięciu określonego czasu to pani się trochę poirytowała i nic nie rzekła...widocznie nie miała przygotowanej odpowiedzi bo nie spodziewała się chyba kogoś tak bezczelnego kto zechce podważyć jej zdanie. Starszy pan próbował uratować sytuacje i popierdzielił jakieś dyrdymały o "cechach stałych" zaprzeczając sam sobie kilkukrotnie w paru zdaniach które wypowiedział:P Okazało się też że 30 km które dzieli mnie od Pinczowa a które samochodem przy spokojnej jeździe pokonałem w 40 minut to też za dużo, powiedziałem na to że zmiana miejsca zamieszkania nie stanowi dla mnie problemu i zapytałem co z osobami które przyjechały tutaj z miejscowości oddalonych o 200km? (bo takie też były). W odpowiedzi nastało milczenie:) Na odchodne zapytałem dlaczego mnie w ogóle ściągali skoro zostałem zdyskwalifikowany tylko na podstawie informacji zawartej w ankiecie?(mi.ubieganie się o służbę w Policji (2010 rok, o aktualnym nie wspominałem i miejsce zamieszkania) bo jak wyżej napisałem tego cyrku rozmową nazwać nie można. No i wtedy odezwał się jeden pan ten który milczał wcześniej i stwierdził że "nie mają czasu na przeglądanie wszystkich zgłoszeń":))))))) No i wtedy ręce mi opadły...już dalej nie dyskutowałem, po grzecznym dowiedzenia opuściłem szanowną komisje:P Po późniejszej rozmowie z innymi osobami które nie były "na cześć" z pracownikami zakładu wymieniliśmy swoje spostrzeżenia i doszedłem do wniosku że moja "rozmowa" i tak nie była największą farsą ale o tym co zasłyszałem od innych nie chce mi się już pisać.
Zawsze byłem przeciwnikiem załatwiania różnych rzeczy "po znajomości" i krytykowałem każdego kto twierdził że bez znajomości nic się nie załatwi ale po tej maskaradzie którą przeszedłem już sam nie wiem co o tym myśleć? Zanim pojechałem na rozmowę też czytałem różne fora na ten temat, najczęściej przewijającym się słowem były właśnie "znajomości", nie bardzo chciałem dopuścić do siebie takie myślenie ale teraz już chyba nie będę w stanie się przed tym bronić.
Musiałem z siebie to zrzucić, jak ktoś doczytał to niech wyciągnie dla siebie odpowiednie wnioski, oczywiście nikogo nie zniechęcam sam też pewnie jeszcze będę próbował tylko z o wiele większym dystansem.
 
lexlutor napisał:
Zawsze byłem przeciwnikiem załatwiania różnych rzeczy "po znajomości" i krytykowałem każdego kto twierdził że bez znajomości nic się nie załatwi ale po tej maskaradzie którą przeszedłem już sam nie wiem co o tym myśleć? Zanim pojechałem na rozmowę też czytałem różne fora na ten temat, najczęściej przewijającym się słowem były właśnie "znajomości", nie bardzo chciałem dopuścić do siebie takie myślenie ale teraz już chyba nie będę w stanie się przed tym bronić.
Musiałem z siebie to zrzucić, jak ktoś doczytał to niech wyciągnie dla siebie odpowiednie wnioski, oczywiście nikogo nie zniechęcam sam też pewnie jeszcze będę próbował tylko z o wiele większym dystansem.

Pińczów to nie jest metropolia i w takiej miejscowości to normalne, że prawie każdy, zna prawie każdego, więc może dlatego się tak nie ukrywali?!
U mnie to tajemnica poliszynela, każdy za przeproszeniem głupa palił - a że nowe miejsce, a że gęby obce (a na moim kastingu z 40 osób 15 było "od kogoś", a ten "ktoś" nie był kogutkowym )

Muszę Cię zmartwić, że w policji dzieje się bardzo podobnie - dla tych najlepszych zostaje bardzo niewiele miejsc. Dział ochrony w więzieniu nie jest jakimś ekskluzywnym (łatwym miłym i przyjemnym) działem a ilu kandydatów ze znajomościami za wszelką cenę chce sie dostać? To wyobraźcie sobie dopiero jakie znajomości mają Ci z innych działów ;D


"Konkret" do "konkretu" i wyjdzie na to że 99% przyjęć w tym kraju jest z góry ustawiona (1% zostawiam dla tych, którzy nikogo nie znają i nie chcą nigdy poznać - dla tych prawych i uczciwych - niegeneralizujących! ;) )

Myśle, że wciskanie się teraz na siłe do służb nie jest związane z reformą (która i tak - powtarzam - będzie niekorzystna dla tych pracujących JUŻ, z mniejszym stażem niż 15) tylko z niestabilną sytuacją na rynku pracy, kryzysem itd. Jak tu brać kredyt na cokolwiek jak możesz za chwile stracić pracę? ... tu możesz co najwyżej sam sobie odejść. A takich nawiedzonych jak ja, którzy od liceum wiedzieli, że ich miejsce jest w SW jest bardzo mało. I to wg. mnie jest najgorsze bo z niewolnika nie ma pracownika!
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra