Pracodawca uzurpuje sobie prawo do dzieła nie wynikającego wprost ze stosunku pracy

  • Autor wątku Autor wątku SeaDog505
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
S

SeaDog505

Nowy użytkownik
Dołączył
04.2011
Odpowiedzi
17
Witam, mój pracodawca twierdzi, że po zebraniu informacji i różnych materiałów, program jaki napisałem na potrzeby pewnego działu w mojej firmie wraz z chwilą jego powstania i rozpowszechnienia stał się własnością firmy. Mam szczegółowy zakres obowiązków z którego nie wynika, żebym miał tworzyć programy, aplikacje mobilne, internetowe etc. Mówiąc krótko jest to stanowisko przypominające helpedsk - rozwiązywanie problemów z komputerami, drukarkami, obsługa wewnętrznych serwerów itp. Jako, że jestem ukrytym programistą napisałem dość zaawansowaną aplikację internetową, która przypadła do gustu. Napisanie tej aplikacji wyszło wyłącznie z mojej inicjatywy a przy jej pisaniu nie używałem żadnych materiałów należących do mojego pracodawcy a pisanie tej aplikacji odbywało się zarówno w pracy jak i w domu. Dopiero kiedy aplikacja została ukończona, została uruchomiona na serwerze pracodawcy celem jej rozpowszechnienia. Aplikacja tak bardzo stała się potrzebna, że nagle stała się własnością firmy. We wniosku do swojego pracodawcy z prośbą o uregulowanie kwestii prawnych dotyczących tej aplikacji przytoczyłem wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z 3 lipca 2009 r. (sygn. akt III SA/WA 34/09), który stwierdził, że:

umowa o pracę powinna określać rodzaj pracy, czyli zakres obowiązków pracownika, a zamiar nałożenia na niego obowiązku wykonywania dzieł w rozumieniu prawa autorskiego powinien wynikać wprost z treści tej umowy. Dopiero więc w razie nałożenia na pracownika obowiązku wykonania utworu w rozumieniu prawa autorskiego w umowie o pracę będzie mogło mieć zastosowanie domniemanie z art. 12 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. To zaś, że utwór został stworzony w czasie pracy i w miejscu pracy oraz iż pracownik wykorzystał sprzęt służbowy i materiały należące do pracodawcy, a także że w tworzeniu dzieła uczestniczyli współpracownicy, nie wystarcza do stwierdzenia, że dany utwór ma charakter pracowniczy. Podstawowym, konstrukcyjnym wymogiem jego powstania jest to, aby utwór był wynikiem wykonywania przez pracownika obowiązków ze stosunku pracy.

Mój pracodawca ma wsparcie w postaci swoich prawników ale mając na uwadze powyższe orzeczenie sądu oraz tego, że zakres moich obowiązków nie mówi w żaden sposób o tworzeniu programów, tym bardziej przekazywaniu praw autorskich wydaje mi się, że mój pracodawca twierdząc, iż program jest jego własnością oraz zabierając mi dostęp do kodu źródłowego, który wykonywany jest na jego serwerze dopuścił się pogwałcenia praw autorskich. W związku z tym napisałem pismo nakazujące dalszego zaprzestania rozpowszechniania w/w aplikacji. Napisałem również, iż zgodnie z Art. 41. 1. 1) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych dopuszczam możliwość odpłatnego przeniesienia autorskich praw majątkowych na podstawie umowy o przeniesieniu praw autorskich na rzecz swojego pracodawcy. Niestety nie poskutkowało to w żaden sposób, ponieważ program cały czas jest użytkowany. Jakie powinienem podjąć dalsze czynności w celu wyegzekwowania należnej zapłaty bądź też zaprzestania używania programu?
 
Ostatnia edycja:
Jeśli uznamy, że nie jest to utwór pracowniczy to pierwszym krokiem jest wypowiedzenie umowy licencyjnej, dopiero po tym, przy braku reakcji, pozew cywilny, złożenie doniesienia o podejrzeniu popełnienia przestępstw.


Temat naruszania praw autorskich był wielokrotnie omawiany, po szczegóły użyj opcji Szukaj .
 
Nie ma i nie było udzielanej żadnej licencji. Program był użytkowany od tak. Po napisaniu wgrałem go na serwer i uruchomiłem i ludzie zaczeli korzystać. Czy to zmienia postać rzeczy? Z pewnych względów nie chce dalej udostępniać tego programu i zaczął się problem. Uruchamiam opcje szukaj.

Wysłane z mojego SM-G900F przy użyciu Tapatalka
 
SeaDog505 napisał:
Nie ma i nie było udzielanej żadnej licencji. ...
Udzieliłeś przekazując do użytkowania. Poczytaj o licencji domniemanej.
 
Art. 65. - racja, dziękuję.

Czyli samo wezwanie do zaprzestania rozpowszechniania dzieła nie wystarczy? Najpierw wypowiedzenie licencji, później ewentualne wezwanie do zaprzestania rozpowszechniania dzieła i jak to nie pomoże, wtedy Sąd? W tej sytuacji najbliższy pracodawcy Sąd okręgowy?
 
Powrót
Góra