G
grafinia
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 09.2010
- Odpowiedzi
- 8
Witam
Mam kilka pytań tyczących tematu.
Od dłuższego czasu piszę. Chodzi o poezję. Zastrzegam że nigdy nie decydowałem się na publikacje niczego w sieci. Wiem że ewentualna egzekucja prawa w sytuacji choćby plagiatu obecnie, gdy medium to jest dość trudne do okiełznania
nadrzędnymi przepisami regulującymi te kwestie może być rzeczą trudną i relatywną. Stąd moja niechęć.
Natomiast interesowała mnie kwestia wydania swoich tekstów na łamach prasy lub za pośrednictwem wydawnictw oraz uczestnictwo w konkursach literackich.
Próbowałem rozwiać swoje wątpliwości drogą, którą kierujecie tu każdego laika chcącego o cos zapytać.
Zajrzałem tu: http://forumprawne.org/prawo-autorskie/7599-zanim-zapytasz-zajrzyj-tutaj.html
Zdaje sobie sprawę, że wykładnią dla tej analizy jest dokładnie Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. (Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83) Oczywiście zamysłem ustawodawcy było najbardziej syntetyczne i jasne sformułowanie prawa, tak by było zrozumiałe dla możliwie największej rzeszy. Niestety sam mam nadal pewne wątpliwości.
W 2002 roku rozmawiałem przed przekazaniem pewnych swoich tekstów jednemu z wydawnictw kulturalnych w Polsce, z wykładowcą wydziału prawa (katedra prawa cywilnego) jednego z naszych uniwersytetów, który prowadził monograf tyczący prawa autorskiego.
Pytanie dotyczyło tego, kiedy faktycznie nabywam praw do rzeczy, które piszę i czy bez obaw mogę przekazywać wydawnictwom swoje prace do oceny, w aspekcie tego, że zdarzyło się właśnie w owym czasie kilka sytuacji w Polsce gdzie, chociażby prace pisane przez studentów były nagle wydawane pod nazwiskami pracowników akademickich bez zgody i wiedzy domniemanych autorów.
Odpowiedź była niezbyt satysfakcjonująca – stanęło na tym, że jakoby jego zdaniem nie można mówić formalnie o posiadaniu prawa do takich utworów lub udowodnieniu tego prawa faktycznie do momentu podpisania umowy wydawniczej…
to było clue jego uzasadnienia – czyli o co chodzi w końcu?
Przeszukałem tematy i posty na waszym forum, znalazłem m.in. to: http://forumprawne.org/prawo-autorskie/132255-prawa-autorskie-o-wierszu.html vide post chrisa – czy faktycznie Copyright © …. determinuje tu w jakikolwiek sposób moją własność do treści czy raczej ma znaczenie symbolicznego środka zapobiegawczego dla tzw. chętnych do kopiowania.
Natomiast tu http://forumprawne.org/prawo-autorskie/148901-slowo-pisane.html vide post chrisa pisze o „naruszeniu majątkowych praw autorskich” w zw. z poradą o stosowanie formuły Copyright …
Pokierowało mnie to tu: http://forumprawne.org/prawo-autorskie/76387-sprzedaz-praw-autorskich-do-wierszy.html vide post divad1 gdzie używa definicji „praw majątkowych do wierszy” WOW! ….to kiedy faktycznie prawa autora do jego utworu zyskują walor prawa majątkowego??? Być może źle rozumuję? :-o
Kwestia oceny moich tekstów w owym wydawnictwie i tak padła ponieważ „nierozgarnięci” literaci
zgubili sobie moje materiały …z rozmowy z redaktorem, który mętnie się tłumaczył wywnioskowałem, że chyba ich w ogóle nie czytał.
Jednak czy w sytuacji np. gdy ktoś znajduje gdzies takie moje porzucone teksty ….? I próbuje publikować?(a oryginałów trzech z nich z winy redakcji i mojej już nie posiadam, przepadły na zawsze). Czy np. poświadczenie znajomego dziennikarza innej redakcji, który również je otrzymał wcześniej może być wystarczającym atutem w sytuacji konieczności udowodnienia mojego pierwotnego prawa do nich?
Co do konkursów – pytanie w kwestii formuły regulaminu jednego z nich, który ma się niedługo odbyć – konkurs ogólnopolski. W jednym z punktów regulaminu przeprowadzający konkurs zastrzegli, cytuje:
„Organizatorzy zastrzegają sobie prawo do bezpłatnego publikowania nadesłanych utworów i prezentowania ich w dowolnej formie w celach promocyjnych.”
Czy taki zapis nie licuje przypadkiem z treścią przepisów ustawy lub nie naraża twórców na zbędne ryzyko w sytuacji, gdy większość konkursów jak i ten opiera się na ocenie anonimowo przysyłanych wierszy a ostateczne powiązanie takiego „anonimu” z prawdziwym autorem, czyli ujawnienie jego imienia i nazwiska następuje dopiero po pozytywnym rozstrzygnięciu konkursu dla niego. Tym bardziej, że prace nadesłane na konkurs muszą być właśnie tymi, które jeszcze nigdy nie były publikowane. To podstawowa zasada.
Na koniec propozycja pewnego innego prawnika, z którym też rozmawiałem na ten temat. Zaproponował mi on ciekawe wyjście. Otóż jeśli chciałbym faktycznie wysyłać na konkursy lub przekazywać do prasy, wydawnictw, czy do krytycznej oceny redaktorskiej swoje prace każde takie gotowe utwory np. zbiór 25 zamkniętych form literackich proponował mi dla pewności potwierdzić notarialnie z datą pewną. Notariusz potwierdza moją własność do nich jako autora i koniec. Ewentualnie mogę kopię swoich materiałów zdeponować u notariusza
W tym przypadku pieniądze za potwierdzenie nie maja dla mnie znaczenia. Nie wydaje mi się to takie do końca głupie – ale czy faktycznie skuteczne i potrzebne?
Oczywiście najlepiej by było urządzić się jak pewien znany mi aktualnie autor ze Śląska, który sam sobie założył wydawnictwo opatrzone jego nazwiskiem i odtąd wszystko jest Copyright + jego własna nazwa i wiadomo że to jego i tyle, bo ma 100% praw do publikacji tego co sam zresztą napisze i wyda. No ale nie tędy chyba droga…
Przepraszam z góry za rozległość treści postu i jego detaliczność, ale inaczej niestety nie potrafię przedstawić tej historii a wątpliwości trochę mam. Pytania są i będę naprawdę wdzięczny za odpowiedzi.
Pozdrawiam
Mam kilka pytań tyczących tematu.
Od dłuższego czasu piszę. Chodzi o poezję. Zastrzegam że nigdy nie decydowałem się na publikacje niczego w sieci. Wiem że ewentualna egzekucja prawa w sytuacji choćby plagiatu obecnie, gdy medium to jest dość trudne do okiełznania
Natomiast interesowała mnie kwestia wydania swoich tekstów na łamach prasy lub za pośrednictwem wydawnictw oraz uczestnictwo w konkursach literackich.
Próbowałem rozwiać swoje wątpliwości drogą, którą kierujecie tu każdego laika chcącego o cos zapytać.
Zajrzałem tu: http://forumprawne.org/prawo-autorskie/7599-zanim-zapytasz-zajrzyj-tutaj.html
Zdaje sobie sprawę, że wykładnią dla tej analizy jest dokładnie Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. (Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83) Oczywiście zamysłem ustawodawcy było najbardziej syntetyczne i jasne sformułowanie prawa, tak by było zrozumiałe dla możliwie największej rzeszy. Niestety sam mam nadal pewne wątpliwości.
W 2002 roku rozmawiałem przed przekazaniem pewnych swoich tekstów jednemu z wydawnictw kulturalnych w Polsce, z wykładowcą wydziału prawa (katedra prawa cywilnego) jednego z naszych uniwersytetów, który prowadził monograf tyczący prawa autorskiego.
Pytanie dotyczyło tego, kiedy faktycznie nabywam praw do rzeczy, które piszę i czy bez obaw mogę przekazywać wydawnictwom swoje prace do oceny, w aspekcie tego, że zdarzyło się właśnie w owym czasie kilka sytuacji w Polsce gdzie, chociażby prace pisane przez studentów były nagle wydawane pod nazwiskami pracowników akademickich bez zgody i wiedzy domniemanych autorów.
Odpowiedź była niezbyt satysfakcjonująca – stanęło na tym, że jakoby jego zdaniem nie można mówić formalnie o posiadaniu prawa do takich utworów lub udowodnieniu tego prawa faktycznie do momentu podpisania umowy wydawniczej…
Przeszukałem tematy i posty na waszym forum, znalazłem m.in. to: http://forumprawne.org/prawo-autorskie/132255-prawa-autorskie-o-wierszu.html vide post chrisa – czy faktycznie Copyright © …. determinuje tu w jakikolwiek sposób moją własność do treści czy raczej ma znaczenie symbolicznego środka zapobiegawczego dla tzw. chętnych do kopiowania.
Natomiast tu http://forumprawne.org/prawo-autorskie/148901-slowo-pisane.html vide post chrisa pisze o „naruszeniu majątkowych praw autorskich” w zw. z poradą o stosowanie formuły Copyright …
Pokierowało mnie to tu: http://forumprawne.org/prawo-autorskie/76387-sprzedaz-praw-autorskich-do-wierszy.html vide post divad1 gdzie używa definicji „praw majątkowych do wierszy” WOW! ….to kiedy faktycznie prawa autora do jego utworu zyskują walor prawa majątkowego??? Być może źle rozumuję? :-o
Kwestia oceny moich tekstów w owym wydawnictwie i tak padła ponieważ „nierozgarnięci” literaci
Jednak czy w sytuacji np. gdy ktoś znajduje gdzies takie moje porzucone teksty ….? I próbuje publikować?(a oryginałów trzech z nich z winy redakcji i mojej już nie posiadam, przepadły na zawsze). Czy np. poświadczenie znajomego dziennikarza innej redakcji, który również je otrzymał wcześniej może być wystarczającym atutem w sytuacji konieczności udowodnienia mojego pierwotnego prawa do nich?
Co do konkursów – pytanie w kwestii formuły regulaminu jednego z nich, który ma się niedługo odbyć – konkurs ogólnopolski. W jednym z punktów regulaminu przeprowadzający konkurs zastrzegli, cytuje:
„Organizatorzy zastrzegają sobie prawo do bezpłatnego publikowania nadesłanych utworów i prezentowania ich w dowolnej formie w celach promocyjnych.”
Czy taki zapis nie licuje przypadkiem z treścią przepisów ustawy lub nie naraża twórców na zbędne ryzyko w sytuacji, gdy większość konkursów jak i ten opiera się na ocenie anonimowo przysyłanych wierszy a ostateczne powiązanie takiego „anonimu” z prawdziwym autorem, czyli ujawnienie jego imienia i nazwiska następuje dopiero po pozytywnym rozstrzygnięciu konkursu dla niego. Tym bardziej, że prace nadesłane na konkurs muszą być właśnie tymi, które jeszcze nigdy nie były publikowane. To podstawowa zasada.
Na koniec propozycja pewnego innego prawnika, z którym też rozmawiałem na ten temat. Zaproponował mi on ciekawe wyjście. Otóż jeśli chciałbym faktycznie wysyłać na konkursy lub przekazywać do prasy, wydawnictw, czy do krytycznej oceny redaktorskiej swoje prace każde takie gotowe utwory np. zbiór 25 zamkniętych form literackich proponował mi dla pewności potwierdzić notarialnie z datą pewną. Notariusz potwierdza moją własność do nich jako autora i koniec. Ewentualnie mogę kopię swoich materiałów zdeponować u notariusza
Oczywiście najlepiej by było urządzić się jak pewien znany mi aktualnie autor ze Śląska, który sam sobie założył wydawnictwo opatrzone jego nazwiskiem i odtąd wszystko jest Copyright + jego własna nazwa i wiadomo że to jego i tyle, bo ma 100% praw do publikacji tego co sam zresztą napisze i wyda. No ale nie tędy chyba droga…
Przepraszam z góry za rozległość treści postu i jego detaliczność, ale inaczej niestety nie potrafię przedstawić tej historii a wątpliwości trochę mam. Pytania są i będę naprawdę wdzięczny za odpowiedzi.
Pozdrawiam
Ostatnia edycja: