prawa autorskie-zaproszenie ślubne

  • Autor wątku Autor wątku qasienkaaa
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Q

qasienkaaa

Nowy użytkownik
Dołączył
12.2009
Odpowiedzi
4
Witam serdecznie,
na początek zaznaczę, że jestem tu nowa i proszę o wyrozumałość jeśli robię coś nie tak ;) Opiszę swój problem i proszę o poradę.
Dorabiam sobie wykonując zaproszena ślubne. Zaproszenia są wykonane na papierze format a 4 składane na 3 części, na zaproszenia zakładana jest opaska dekoracyjna i o tą opaskę toczy się bój. Opaskę wykonuję z tapety ściennej ogólnie dostępnej w sklepach nie jest to nic wielce unikatowego. Projekty zaproszeń nie są powielane z innych wykonuję je sama w oparciu o własne pomysły. Ostatnio skontaktował się ze mną pan, który sprzedaje zaproszenia w tym samym formacie z tą samą OPASKĄ (oczywiście treść i ozdoby w środku zaproszena są inne) i nakażał mi zaprzestanie wykonywania zaproszeń oskarżając mnie o łamanie praw autorskich. CZY MA RACJĘ? proszę o radę, gdyż nie chcę złamać prawa a jednocześnie bardzo lubię to co robię.
 
Witam,

ciekawe, ale ja się tu jakoś nie mogę dopatrzeć, na podstawie tego, co napisałaś, naruszenia praw autorskich. Ogólnie ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z 1994 roku (zwana dalej upaipp) określa w Art.1. utwór posiadający ochronę prawnoautorską, jako przejaw działalności twórczej cechującej się niepowtarzalnością i indywidualnością twórcy.
Potrójne złożenie kartki czy przepasanie jej wstążką są zaś elementami typowymi, które może wykonać w taki sam sposób każda osoba (chyba, że sposób wiązania czy ułożenia (ukształtowania) przewiązania wstążką jest z jakichś powodów niepowtarzalny). Również użycie komercyjnej wstążki, w momencie gdy jest ona szeroko dostępna, trudno uznać za nacechowane oryginalnością i indywidualnością. Dodatkowo, o braku indywidualizmu może świadczyć to, że oboje państwo wybrali identyczny sposób 'opakowania' waszych zaproszeń.

Sumując, jak dla mnie to państwa utwory w postaci kartki przewiązanej wstążką, nie stanowią utworów w świetle prawa autorskiego.

Proszę jeszcze pamiętać, że upaipp w ogólności chroni formę dzieł (utworów), nie chroni zaś pomysłów czy idei. Jak więc było mówione poprzednio - nie pomysł przewiązania kartki opaską mógłby być chroniony, a konkretny sposób (kształt, forma, wzór) realizacji.

Natomiast można by się było moim zdaniem zastanowić, czy druga osoba, która rozpoczęła takie 'opakowywanie' swoich zaproszeń nie narusza prawa w zakresie czynu niedozwolonego określonego w ustawie o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji z roku 1993 w zakresie naśladownictwa produktu - Art.13. Nie da się tego oczywiście zdalnie rozstrzygnąć, bo nie widząc obu produktów, nie sposób jest powiedzieć, czy są one wystarczająco podobne, czy są dystrybuowane na tych samych rynkach (obszarach), czy wreszcie - kto był pierwszy ze swoim produktem.
 
Dziękuję Panu za odpowiedź, Jeśli chodzi o łamanie praw autorskich to się uspokoiłam natomiast zmartwiłam się ustawą o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Z rozmowy z Panem od zaproszeń wiem że nasze zaproszenia różnią się począwszy od gramatury papieru z jakiego jest wykonane zaproszenie poprzez projekt gdyż każde zaproszenie jest wykonywane indywidualnie aż po grafikę na zaproszeniach. Identyczna jest tylko tapeta z której wykonana jest opaska (sposób klejenia opaski tez jest inny). nie mniej jednak na pierwsz rzut oka są bardzo podobne. A jeśli chodzi o obszar sprzedaży też jest ten sam allegro.

Pozdrawiam Katarzyna
 
no cóż, nie sposób tu rozstrzygnąć, czy produkty są takie same bądź podobne, aby wprowadzić w błąd potencjalnego klienta, co do identyfikacji firmy. Na podstawie tego, co Pani napisała - powiedziałbym, że jednak nie są.

Poza typowym składaniem kartki oraz wstążką, pozostałe istotne elementy produktów się różnią - papier, sposób klejenia wstążki czy treści / grafiki, więc trudno tu mówić o kopiowaniu wyrobu, a raczej o zbieżności wykorzystania jednego elementu, które nie wprowadzi w błąd ewentualnego klienta co do tożsamości wytwórcy.

Jeśli ma Pani wątpliwości, można by wkomponować w zaproszenie jakiś dodatkowy element identyfikujący Panią jako wytwórcę Pani zaproszeń, co powinno zakończyć sprawę.
 
Serdecznie Panu dziękuję za wyczerpujące odpowiedzi na moje pytania. Pozdrawiam Katarzyna.
 
Witam ponownie,
już miałam nadzieję, że moja sprawa z rzekomym łamaniem praw autorskich jest zakończona ale się pomyliłam.
Dostałam list od pana "oskarżyciela" ale nie wiem czy mogę go tutaj zacytować? jeśli nie to proszę mnie upomnieć. a teraz przytoczę co jest w liście:

"Witam,

z przyczyn osobistych nie mogłem wcześniej poprowadzić sprawy naruszenia przez Panią praw autorskich mojej firmy , o czym rozmawiałem z Panią telefonicznie.
W związku z tym dopiero dziś ślę skan pisma skierowanego do Pani, natomiast wersję papierową wyślę pocztą w poniedziałek.
Jeśli nie zastosuje się Pani do naszej prośby zamieszczonej w piśmie, to będzie to skutkowało wniesieniem pozwu sądowego w dniu 11.01.2010 roku."

Adwokat poradził abym w pierwszym kroku mojego postępowania uprzedził o rozpoczętych przeze mnie działaniach i zwrócił się z prośbą o zaniechanie dalszych naruszeń.
Po konsultacji z adwokatem jesteśmy przekonani iż w myśl ustawy z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i praach pokrewnych (Dz U z 2006 r. nr90 poz 631 z późn zm) Pani sprzedając zaproszenia ślubne narusza tym samym prawa autorskie produktów mojej firmy.
W związku z powyższym zwracam się z prośbą o zaniechanie dalszej sprzedaży do dnia 8 stycznia 2010 roku a my zaprzestaniemy dalszego postępowania i nie będziemy się domagali z tego tytułu dalszych roszczeń.
W przeciwnym razie sprawa zostanie skierowana na drogę sądową i zostanie wytoczony przeciwko Pani pozew sądowyw którym będę się domagał zaniechania dalszych naruszeń oraqz odszkodowania finansowego z tytułu pprowadzonej przez Panią sprzedaży w ostatnim czasie. Na tym etapie zaręczam iż nie zgodzę się na żadne ugodowe zakończenie sprawy, ponieważ z opini, które zdobyłem wynika, iż jesteśmy pewni pozytywnego dla nas orzeczenia Sądu."

I teraz mam pytanie
czy jeśli rzeczywiście Pan ma prawnika to czy ja takiego pisma nie powinnam otrzymać właśnie od prawnika a nie od tego Pana?
Czy ten Pan może sobie wysyłać do mnie tego typu listy? Wydzwaniać do mnie, wysyłać e-maile? czy on nie narusza tym mojej prywatności?
I ostatnie pytanie czy ten list wysłany do mnie jest w jakiś sposób wiążący? czy ja się powinnam do niego zastosować? Proszę o pomoc bo ja się chyba od tego Pana nie uwolnię.
Pozdrawiam Katarzyna
 
qasienkaaa napisał:
I teraz mam pytanie
czy jeśli rzeczywiście Pan ma prawnika to czy ja takiego pisma nie powinnam otrzymać właśnie od prawnika a nie od tego Pana?
Czy ten Pan może sobie wysyłać do mnie tego typu listy? Wydzwaniać do mnie, wysyłać e-maile? czy on nie narusza tym mojej prywatności?
I ostatnie pytanie czy ten list wysłany do mnie jest w jakiś sposób wiążący? czy ja się powinnam do niego zastosować?
No, cóż takie jest prawo autora, aby w przypadku, gdy uważa za zasadne, że naruszono jego prawa autorskie wystąpić z żądaniem zaprzestania naruszania tychże praw. Generalnie, czyni to autor lub jego uprawomocniony przedstawiciel.

Pani decyzją jest odniesienie się do złożonej propozycji.
 
Gdybym ja był na Twoim miejscu, to rozważyłbym odesłanie do tego pana równie mądrego pisma, w którym postarałbym się wykazać, dlaczego jego roszczenia, oparte o prawo autorskie, są bezzasadne (korzystając z porad chrisa). Jeśli nie chcesz tak agresywnie, to możesz wyrazić wstępną wolę do współpracy (na przynętę) i poprosić o wskazanie konkretnych zapisów ustawy.

Moim zdaniem żadnego prawnika nie ma, bo powoływanie się na prawo autorskie w takich okolicznościach zdaje się być ewidentną bzdurą (choćby ze względu na art. 1 ustawy: "Przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór)." - czy naklejenie kawałka tapety na karton może być uznane za przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze?). Jaki prawnik byłby w stanie wymyślić coś takiego? :)

W mojej opinii ten człowiek próbuje Cię postraszyć i robi to dość nieudolnie. Ja pewnie bym walczył. Ale to Ty w razie czego będziesz się z nim chandryczyć, w przyszłości on może się okazać bardziej pomysłowy i spróbować uderzyć z innej strony, więc decyzja co do dalszych działań zależy wyłącznie od Ciebie.
 
Witam _Chris_, harmattan, qasienkaaa !

tym "oskarżycielem" jestem ja :)

Koledzy Chris i harmattan uwierzcie, że ja nie blefuje i podobne sprawy już wygrywałem i to nawet wtedy, gdy kopia nie była tak oczywista jak w tym przypadku. Pismo napisałem sam, ponieważ przygotowanie go przez moją Panią prawnik kosztuje mnie 200zł, a ja już mam dość ponoszenia kosztów przez takie mało kreatywne osoby jak qasienkaaa, które kopiują wprost moje pomysły (qasienki zaproszenia są identyczne) i czerpią z nich korzyści.
Mam pełne prawo do ochrony swoich pomysłów, "użycie komercyjnej wstążki" jest w naszym przypadku "nacechowane oryginalnością i indywidualnością" ponieważ powszechne użycie tego materiału jest zupełnie inne.

qasienkaaa
już miałam nadzieję, że moja sprawa z rzekomym łamaniem praw autorskich jest zakończona ale się pomyliłam.
tę sprawę nie zakończę dopóki nie zaprzestaniesz zarabiać na moich pomysłach, czyli w praktyce nie zaprzestaniesz sprzedaży.


_Chris_ -> wysyłałem kilka dni temu do Ciebie wiadomość prywatną, gdzie zawarłem więcej konkretów, abyś mógł lepiej ocenić sytuację, ponieważ w przedmiotowym temacie qasienkaaa mocno nagieła fakty.


_Chris_, harmattan -> poinformuję Was o zakończeniu sprawy, aby udowodnić, że w swoich podpowiedziach nie macie racji. Jednakże zdaję sobie sprawę, że Wasz pogląd jest wynikiem błędnego przedstawienia sprawy przez qasienkę.

Pozdrawiam Was
Robert
 
Ostatnia edycja:
@ -robert-: witaj, no tak, gdybym odpowiadał najpierw Tobie, widząc zaproszenia, odpowiedziałbym tak samo, choć miałem trochę inne wyobrażenie o tych zaproszeniach.

Traktując samo zaproszenie i osobno banderolowanie jako niezależne utwory, to samo użycie wstążki jako banderoli zaproszenia nie nosi dla mnie cech indywidualnych, ponieważ zastosowana forma, czyli zarówno użyty sposób banderolowania, jak i użycie (dobór) owej komercyjnej wstążki, mogłaby wykonać w taki sam sposób każda inna osoba. Nota bene, sposób banderolowania jest delikatnie różniący się - u Ciebie banderola jest zawsze dosunięta do brzegu zaproszenia, zaś u konkurencji jest odsunięta o jakiś centymetr, co sprawia, że jednak całość prezentuje się inaczej...

Inaczej patrząc, jeśliby potraktować jako utwór całość, a więc zaproszenie plus banderola, to znowu robi się problem, że w takim przypadku każde zaproszenie, zarówno Twoje oraz konkurencji są niezależnymi utworami - bo przecież o istocie tych zaproszeń stanowi forma napisów (układ treści, użyta czcionka, dodatkowe ozdobniki) oraz znajdujące się na zaproszeniu dodatkowe grafiki (znaki, obwiednie, etc..), a nie banderola. A tu każde zaproszenie będzie różne, i to istotnie.
A w takim przypadku, w mojej ocenie, byłoby już dużo bliżej inspiracji (z racji owej wstążki) niż plagiatu.

To oczywiście moje zdanie, zdanie sądu w tej sprawie może być oczywiście zdecydowanie inne. Taka już natura prawa autorskiego. Zresztą masz skalę porównawczą w postaci poprzednio zakończonych konfliktów.

Niezależnie, jak pisałem poprzednio - jeśli już, to dla mnie zastosowanie mogłaby mieć bardziej ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.
 
Chris -> dzięki za Twoje stanowisko.

Dla mnie dalsze debaty na ten temat tracą sens, jestem przekonany do swoich racji, według mnie nie mogą mieć miejsca takie sytuacje, aby konkurencja sprzedawała kopię mojego produktu i w zasadzie nieistotne jest dla mnie w oparciu o którą ustawę sąd przyzna mi rację (pozostawiam te kwestie prawnikowi).
Qasienkaaa, z tego co czytam, stoi również mocno na swoim stanowisku, tak więc od poniedziałku wchodzę na drogę prawną i obiecuję poinformować Cię na forum o wyroku sądu w tej sprawie.

Pozdrawiam
robert
 
Powrót
Góra