Prawa do zdjęcia a grupa osób

  • Autor wątku Autor wątku Sven
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
S

Sven

Nowy użytkownik
Dołączył
08.2009
Odpowiedzi
2
W internecie pojawiły się zdjęcia na których jestem wraz z innymi osobami ( na zdjęciach jest łącznie do 5 osób, przeważnie 4). W momencie gdy zażądałem niepublikowania mojego wizerunku osoba, która zamieściła zdjęcie powiedziała, że to grupa osób i że ma do tego prawo. Czy to prawda? Czy mogę jakoś dochodzić swoich praw?
 
Art. 81 ust. 2 pkt 2) ustawy o prawie autorskim mówi, że zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza.

Kwestia uznaniowa więc, a sprawę rozstrzygnąć może tylko sąd. Oczywiście każdy kto uważa, że jego dobra osobiste zostały naruszone może wnieść sprawę do sądu. To jest jedyny sposób, bo jak widzę rozpowszechniający zna przepis który podałem i może się skutecznie bronić. Niewykluczone też, że przyznanoby mu rację. Piszę to z tym jednak zastrzeżeniem, że nie wiem jak te zdjęcia wyglądają.
 
Ja na prawie sie nie znam ale logicznie rzecz ujmujac, jako jezykoznawca, uwazam ze jesli jest sie 1 osoba z 4 czy 5 to nie jest sie "szczegolem" tylko obiektem glownym. Ale tak jak mowisz, roznice sa czasem kwestia interpretacji.

Poza tym ja mam podobne pytanie. Ta ustawa jest z 1994r... Czy przed ta data tez istaniala jakas ustawa o tym mowiaca ? Zalezy mi by sie z nia zapoznac. Jak bylam jeszcze niepelnoletnia, znalazlam swoje zdjecie w prasie... I to do tego w sprawie zwiazanej z zabojstwem... i nie bylam na zdjeciu "szczegolem" tylko jedyna osoba na ulicy gdzie zostalo popelnione. zajmowalam 45% zdjecia. Tak mnie uchwycili, ze az mi kolezanki z podstawowki gazete daly bo mnie w niej zobaczyly. Takze niedosc ze niepelnoletnia to jeszcze rozpoznawalna. Takze sie zastanawiam, czy dzis jako osoba dorosla moge ubiegac sie swoich praw (jesli takowe mialam w 1998r) po to data wydania gazety.

Z gory dziekuje za pomoc.

Pozdrawiam
 
Aha, co do tego "szczegolu calosci" to chyba nalezalo by poszukac w slowniku definicji slowa szczegol. Nie mam przy sobie tego slownika, ale dla mnie szczegol to cos czego nie widzimy "najpierw", na pierwszy rzut oka, a nie cos co stanowi 25% calosci.
 
Takiej interpretacji doknać musiałby sąd. Inne stanowiska nie będą miały prawnego znaczenia.

Jose83 przedawnienia nie ma jeśli idzie o ochronę wizerunku jako dobra osobistego, więc roszczenia możesz jak najbardziej zgłaszać pod adresem gazety. Oczywiście takie prawa jako niepełnoletnia miałaś, teraz możesz ich samodzielnie dochodzić.
 
Rozumiem. Mam jednak kilka pytan czysto praktycznych :

1. Od 3 lat mieszkam za granica. W zwiazku z tym lepiej bylo by pisac do nich z polskiego adresu prawda ? Jak zobacza francuski adres to sobie powiedza "ona straszy tylko sadem, naprawde to na rozprawy nie przyjedzie przeciez !"

2. Bede starala sie o polubowne zalatwienie sprawy. Czy w moim pierwszym liscie do nich musze podac kwote odszkodowania jaka pragne otrzymac czy lepiej czekac na ich propozycje ? Jesli podac kwote, to jaka ? Zaznaczam ze to jest jeden z najbardziej znanych polskich dziennikow.

3. Czy przed 2004 rokiem istniala jakas ustawa tyczaca sie praw autorskich ? jak sie do niej dostac ?

Z gory dziekuje za odpowiedz.

Pozdrawiam
 
Co do punktu 2, pomyslalam sobie, ze moze najuczciwszym licznikiem bylo by pomnozenie numeru egzemplazy (naklad z danego dnia) przez jakas symboliczna sume, np. 50 groszy ? Ta metoda jest chyba najuczciwsza. Jezeli wiec gazeta rozpowszechnila nielegalnie moj wizerunkek przykladowo 400 000 razy, to czy 50gr wydaje Wam sie za duzo czy malo... (???). No i jesli bedziemy tylko do siebie pisac by wszystko ugodowo zalatwic, czy beda mi potrafili udowodnic, ze podana przez nich liczba egzemplazy jest prawdziwa a nie wyzsana z palca.

Z gory dziekuje, pozdrawiam
 
@ jose83:

Ad.1. Ale można sobie też pomyśleć, że jak mieszka we Francji to może korzystać z o wiele większych (zapewne) doświadczeń w dochodzeniu tego typu spraw...

Ad.2. Ja, będąc kobietą, to zacząłbym raczej od ładnego opisania wszystkiego, wyliczył swoje straty moralne, etc. wypłakał się i poczekał na ich propozycję... ale w towarzystwie prawnika - specjalisty od tego typu spraw...
Jak Pani pisze dziennik jest duży, więc raczej łatwo się nie poddadzą... A co do kwoty - nawet w przybliżeniu nie potrafię jej sobie wyobrazić - ale byłaby pewnie jakąś sumą rekompensaty za Pani straty moralne związane z zamieszczeniem zdjęcia (trauma?) i ewentualnym wzrostem ze sprzedaży dziennika po zamieszczeniu tego zdjęcia wraz z artykułem. Trudno wyliczalne...

Ad.3 Obecna ustawa pochodzi z roku 1994 - tekst jednolity (ze zmianami) można pobrać --> http://isip.sejm.gov.pl/servlet/Search?todo=file&id=WDU19940240083&type=3&name=D19940083Lj.pdf
natomiast tekst poprzedniej ustawy z 1952 roku można znaleźć np. tu --> Prawo autorskie (ustawa z 10 lipca 1952 r.) - Wikiźródła, teksty i materiały źródłowe
 
_chris_ napisał:
Ad.2. Ja, będąc kobietą, to zacząłbym raczej od ładnego opisania wszystkiego, wyliczył swoje straty moralne, etc. wypłakał się i poczekał na ich propozycję...
........ ale byłaby pewnie jakąś sumą rekompensaty za Pani straty moralne związane z zamieszczeniem zdjęcia (trauma?).....
płacz.. ? trauma...? -z powodu zamieszczenia zdjęcia 11 lat temu w jakiejś gazecie? - no nie przesadzajmy...
 
Zgadzam sie z Toba, nie przesadzajmy. Mi chodzi tylko o to, ze pewnych rzeczy sie nie robi. Ja jakbym np. w jakiejs gazecie znalazla zdjecie mojego dziecka (ktorego jeszcze nie mam) w sprawie z zabojstwem to bym tego latwo nie odposcila.

Poza tym, sprzedaje zrobione przeze mnie zdjecia tu :

Fotolia.fr - Banque d'Images - Photos libres de droits - Images libres de droits - ludzie kupujac je moga je wykorzystac do tego czego chca

ale sa to pejzaze, obiekty itd. Mimo, iz poszukuja bardzo zdjec "ludzi" to nigdy mojego zdjecia nie wyslalam, gdyz nie mam ochoty znalezc swojego wizerunku gdzies (i tu nie wiesz czy go wezma do artukulu np. : "zgwalcona przez sasiada" itp)...

Hmm...
 
Powrót
Góra