Prawa ojca - walka o synka (gdzie jest sprawiedliwość?)

  • Autor wątku Autor wątku kaththea
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
K

kaththea

Nowy użytkownik
Dołączył
10.2009
Odpowiedzi
3
Wraz z moim partnerem mieszkamy w UK. Od ponad roku zmagamy się z prawnikami, sądami, policją itd. Walczymy o Aleczka. Nikt nie jest w stanie nam pomóc, w tym kraju kobieta z dzieckiem jest świętością, rujnuje nam życie. Zrobiła z niego alkoholika, przestępcę,damskiego boksera... żadnych dowodów, gdzie ja byłam świadkiem agresji z jej strony. Regularnie odwiedza nas policja a on ląduje w areszcie, potem rozprawa i zazwyczaj uniewinnienie. Ale ostatnio jej opowieści ewoluowały. I tylko jej słowa i jej partnera powodują zamknięcie krat.
On tak bardzo kocha synka, że znosi to wszystko by czasem zerknąć na niego na mieście, gdy ona przechodzi obok z Alkiem.

Czy naprawdę nie ma sprawiedliwości... każdego dnia patrze jak znika, puste oczy, łzy ... i w pamięci ten jej perfidny śmiech...

Umieram każdego dnia, gdy go zamykają i gdy patrze na jego ból...

Teraz modle się by go uniewinnili... nigdy nie wychodzi na miasto sam... ze strachu. Mimo, że byliśmy razem na zakupach i tylko przelotem jak zawsze widzieliśmy Aleczka. Ona wymieniła kilka dat takich spotkań. Zgłosiła szykanowanie, grożenie dziecku i napaść na jej partnera. Słowa bez pokrycia... teraz on siedzi a ja nie potrafię mu pomóc, byłam już wszędzie i znikąd pomocy... Kilka tysięcy fontów wpakowanych w adwokatów pozbawiło nas praktycznie środków do życia... Jemu grozi utrata pracy...

Miłość jest tak wielka, że nie potrafimy normalnie żyć bez niego... On chce tylko spędzać z synkiem czas, przytulić go i brać udział w jego wychowaniu i kształtowaniu charakteru.

Jak mam żyć? Znowu sama w mieszkaniu... Dlaczego traktują ją jak królową tylko dlatego, że urodziła dziecko?

Moje zeznania, oraz przyjaciół, świadkowie a mimo to ona zawsze jest górą...

Proszę piszcie jeśli macie pomysły lub jakiekolwiek doświadczenie w podobnych sprawach. Jak walczyć? Co zrobić aby przestać ciągle tylko odpierać kolejne ataki?
 
A nie da się tego załatwić polubownie?
Może jakaś spokojna rozmowa z matką dziecka, uzmysłowienie jej, że taka sytuacja szkodzi przede wszystkim dziecku, ją przekona?
Czy w sądzie zostały ustalone prawa ojca dziecka: prawo do widywania dziecka chociażby?
A za co ląduje w areszcie? Za to, że patrzy się na swoje własne dziecko mijając je na ulicy?!
 
Aha, i to nie może być "walka" o dziecko! Walka ma to do siebie, że ktoś wygrywa, aby przegrał ktoś...
 
Jest to walka o prawo do kontaktu z dzieckiem.

Ona utrzymuje, że są po rozwodzie, jednakże jest w błędzie. Gdy Alek miał 2 miesiące uknuła intrygę. Mój partner spadł ze schodów na skutek zostawionych przez nią przedmiotów w dziwnych miejscach... pakowała się gdyż nie chciała wracać z nim do Polski. Od przyjaciółek dowiedziała się o benefitach, one pokierowały ją jak uzyskać wsparcie finansowe.
Potłuczony został poperfumowany alkoholem, nagle nie wiadomo skąd pojawiła się policja, ona krzyczała w niebogłosy, koleżanka podała się za landlorda, którym w rzeczywistości był mężczyzna...
Pomimo iż znaleźliśmy dowody na potwierdzenie jego wersji wydarzeń, sąd uznał iż jego ex jest ofiarą przemocy w rodzinie. Dodała kilka fikcyjnych sytuacji w Polsce - tylko jej słowa, a uznali go winnym. (bez dowodów, a nieudolni adwokaci nie potrafili wyciągnąć z Polski dokumentów potwierdzających iż kończyła szkolę specjalną, miała kilka prób samobójczych oraz była agresywna, mimo konkretnych adresów szpitali i szkoły)
Utrudnia mu kontakt z dzieckiem, na żadne ugody się nie zgadza i próbuje wsadzić go do pudła.
Adwokat poradził aby nie brał rozwodu, aby nadal być pełnoprawnym opiekunem, i móc blokować ją co do paszportu i wywiezienia dziecka za granice do siostry.

Kilkakrotnie został aresztowany, gdyż zgłaszała ona na policję iż ją pijany śledzi, grozi śmiercią, uderzył, wyzywał itp., za każdym razem coś lepszego, znajdywała fikcyjnych świadków, którzy do tej pory w końcu nie wytrzymywali i przyznawali się,iż nie było ich tam i zostali namówieni przez kobietę do fałszywych zeznań. Mało tego, po pierwszym zajściu sam nie wychodzi na miasto, zazwyczaj tylko ze mną na zakupy, lub najdalej 200 metrów od domu i też nigdy sam. Gdy przypadkowo spotykaliśmy ją na mieście, to ona nas śledziła lub na środku deptaku zaczęła się wydzierać jak opętana. Odchodziliśmy bez słowa. Nawet to nie pomogło, za każdym razem gdy nagada na niego mamy wizytę policji, on zostaje aresztowany a moje słowa są ignorowane.
 
hmm.. nieciekawie macie.. ja bym radzila zmienic prawnika i pozwac Pania - matke za nekanie.
 
Ostatnia edycja:
To już jest czwarty prawnik... albo piąty... w poniedziałek mam się z nią umówić na spotkanie w sprawie sposobu obrony i moich zeznań, w tej chwili od czwartku siedzi w areszcie, nie wypuszczają go pod pretekstem możliwości wpływania na zeznania świadków.
 
Powrót
Góra