Prawa okreslone w porozumieniu rodzicielskim

  • Autor wątku Autor wątku Mama3456
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

Mama3456

Nowy użytkownik
Dołączył
03.2023
Odpowiedzi
3
Witam, czy ogolny zapis w porozumieniu rodzicielskim, gdzie ojciec zgadza sie aby matka samodzielnie decydowała o wyborze przedszkola, szkoły i potem wszelkich kwestii z tym zwiazanych ma moc prawną? Czy przekladajac taki dokument przy zapisie do przedszkola wystarczy tylko podpis matki? Porozumienie zatwierdzone notarialnie.
 
Władzę rodzicielską ograniczyć może jedynie sąd. Takie porozumienie rodzicielskie niczego w kwestii współdecydowania o wyborze przedszkola nie zmienia. Pewniejsze byłaby już pisemna zgoda obojga rodziców na zapisanie do konkretnego przedszkola ewentualnie rozstrzygnięcie o istotnych sprawach dziecka. Taka zgoda blankietowa może być uznana za wystarczającą (zależy od praktyki danej placówki) jednak w każdej chwili odwołana (niepotwierdzona) przez ojca i formalnie go nie wiąże (choć takie działanie może być uznane przez sąd rodzinny za niezgodne z dobrem dziecka).
 
Tego typu "porozumienie" powinno mieć charakter "rodzicielskiego planu wychowawczego" najlepiej zawartego przed mediatorem sadowym a następnie powinno być zatwierdzone przez sad. Wówczas takie porozumienie ma moc postanowienia sadu.
Czy to jest ograniczenie praw... można to też tak określić, ale często takie "ograniczenia" maja aspekt praktyczny, wynikający z różnych miejsc zamieszkania rodziców i czasem lepiej jest ustalić ze o szkole czy przedszkolu decyduje rodzic, przy którym dziecko ma ustalony stały adres zamieszkania. Podobny problem związany jest z opieka medyczna i wzajemnym informowaniu się rodziców o stanie zdrowia dziecka i wizytach lekarskich. To wszystko należy bardzo szczegółowo opisać w rodzicielskim planie wychowawczym.
 
Myślałam, że porozumienie i plan wychowawczy to to samo... Porozumienie zostało zawarte bo ojciec, mimo że nie chciał dziecka to po porodzie zaproponował spisanie takiego dokumentu bo jak twierdził, chciał utrzymać kontakt. Jednak przez dwa lata nie pojawił się ani razu. Gdybym teraz miała iść do sądu to raczej po pozbawienie praw niż zatwierdzenie porozumienia, które tak naprawdę nie jest respektowane jeśli chodzi o kontakty.
 
Mama3456 napisał:
Myślałam, że porozumienie i plan wychowawczy to to samo... Porozumienie zostało zawarte bo ojciec, mimo że nie chciał dziecka to po porodzie zaproponował spisanie takiego dokumentu bo jak twierdził, chciał utrzymać kontakt. Jednak przez dwa lata nie pojawił się ani razu. Gdybym teraz miała iść do sądu to raczej po pozbawienie praw niż zatwierdzenie porozumienia, które tak naprawdę nie jest respektowane jeśli chodzi o kontakty.


Jesli Pani zależy na tym, aby ojciec miał kontakt z dzieckiem to raczej bym składał wniosek o ukaranie ojca za nie realizowanie kontaktów z dzieckiem, jeśli takie zostały ustanowione przez sad. Kontakty to nie prawo a obowiązek połączony z wychowaniem i opieka.
Pozbawienie ojca praw rodzicielskich w oparciu o to o czym Pani pisze wydaje się mało realne.
Najlepszym rozwiązaniem wg mnie jest napisanie rodzicielskiego planu wychowawczego z wnioskiem o zatwierdzenie przez sad.
 
ossey napisał:
Jesli Pani zależy na tym, aby ojciec miał kontakt z dzieckiem to raczej bym składał wniosek o ukaranie ojca za nie realizowanie kontaktów z dzieckiem, jeśli takie zostały ustanowione przez sad. Kontakty to nie prawo a obowiązek połączony z wychowaniem i opieka.
Pozbawienie ojca praw rodzicielskich w oparciu o to o czym Pani pisze wydaje się mało realne.
Najlepszym rozwiązaniem wg mnie jest napisanie rodzicielskiego planu wychowawczego z wnioskiem o zatwierdzenie przez sad.
No właśnie ze względu na to, że może kiedyś moje dziecko będzie miało jednak kontakt z ojcem, do tej pory nie robię nic w kwestii władzy rodzicielskiej. Kontakty ustanowilismy sami w porozumieniu. Ojciec nigdy nie spotkał się z dzieckiem, nawet nie zapytał co u niego. Płaci marne alimenty i tyle jego wkładu w wychowanie. Staram się oddzielić własne emocje i patrzeć tylko na dobro dziecka. Nie zalezy mi na ukaraniu ojca czy zmuszaniu do kontaktow tylko do wyprostowania sytuacji prawnej. Jeśli ojciec z pełnia praw nie interesuje się dzieckiem to odebranie władzy raczej nie pogorszy relacji, których nie ma, mi wiele spraw ułatwi. Poza tym, boję się, że przypomni sobie o nim jak będzie kiedyś potrzebował opieki.

Czy całkowity brak kontaktu może być pojmowany jako rażące zaniedbanie obowiązków, o którym mowa w art.111 k.r.io.? Nie wiem jaka jest praktyka sądowa. Na razie rozważam różne opcje, w oparciu o teorię.
 
Najpierw trzeba ustalić jaki jest powód braku tych kontaktów... pisze tu o perspektywie ojca. Jakie on podaje przyczyny... oczywiście pani moze mieć zupełnie inna perspektywę. Nie sadze ze sad rozwiąże za Was te problemy. To nie są problemy natury prawnej tylko wg mnie waszych obecnych relacji. Moze psycholog specjalizujący się w sprawach rodzinnych by wam pomógł. Ważne jest, aby pani dziecko nawiązało z ojcem kontakt i zbudowało więzi emocjonalne. To jednak wymaga współpracy obojga rodziców. Długotrwały brak kontaktów moze doprowadzić do tego ze zbudowanie tych więzi będzie niemożliwe lub bardzo trudne, a przed wami cały proces wychowawczo-edukacyjny.
 
Powrót
Góra