S
socjo_aga
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2008
- Odpowiedzi
- 1
Moja sprawa przedstawia się następująco:
W maju tego roku zostały mi skradzione dokumenty (dowód osobisty, prawo jazdy, karty kredytowe, dowód rejestracyjny i legitymacja studencka). Jeszcze tego samego dnia zgłosiłam to na policję i zastrzegłam karty. W ciągu kilku nabliższych dni poprosiłam o zarejestrowanie mojego dowodu w międzybankowym systemie skradzionych dokumentów. (Przyjemnośc ta kosztowa mnie w WBK 10 zl). Powiedziano mi wówczas, że każdy bank udzielając kredytu ma obowiązek sprawdzić, czy nr seryjny dowodu nie jest zastrzeżony. Wyrobiłam nowy dowód w UM i byłam spokojna... Aż do tego tygodnia. Ktoś jednak wyłudził kredyt na mój (były już) dowód i dział windykacyjny pewnego banku nalega na jego spłatę. Przebywam obecnie za granicą (na programie Eramsus), także mam ograniczoną możliwość działania:/ i nie wiem, jak powinnam się w tej sytuacji zachować. W poniedziałek czeka mnie rozmowa pracownicą owego banku i zastanawiam się, czy powinnam cierpliwie jej tłumaczyć, że nie mam ze sprawą nic wspólnego i wysłać dokumentację (np. potwierdzenie z policji o zgłoszeniu przestępstwa i decyzję o umorzeniu śledztwa), czy stwierdzić jedynie, że dowód figuruje w rejestrze dokumentów skradzionych, zauwazyć, że eweidentnie któryś z ich pracowników nie dopilnował formalności i zdecydowanie odmówić dalszych wyjaśnień. Interesuje mnie również, jakie prawne możliwości ma w tej sytuacji bank?
Za komenatrze i porady z góry bardzo dziękuję
Agnieszka
W maju tego roku zostały mi skradzione dokumenty (dowód osobisty, prawo jazdy, karty kredytowe, dowód rejestracyjny i legitymacja studencka). Jeszcze tego samego dnia zgłosiłam to na policję i zastrzegłam karty. W ciągu kilku nabliższych dni poprosiłam o zarejestrowanie mojego dowodu w międzybankowym systemie skradzionych dokumentów. (Przyjemnośc ta kosztowa mnie w WBK 10 zl). Powiedziano mi wówczas, że każdy bank udzielając kredytu ma obowiązek sprawdzić, czy nr seryjny dowodu nie jest zastrzeżony. Wyrobiłam nowy dowód w UM i byłam spokojna... Aż do tego tygodnia. Ktoś jednak wyłudził kredyt na mój (były już) dowód i dział windykacyjny pewnego banku nalega na jego spłatę. Przebywam obecnie za granicą (na programie Eramsus), także mam ograniczoną możliwość działania:/ i nie wiem, jak powinnam się w tej sytuacji zachować. W poniedziałek czeka mnie rozmowa pracownicą owego banku i zastanawiam się, czy powinnam cierpliwie jej tłumaczyć, że nie mam ze sprawą nic wspólnego i wysłać dokumentację (np. potwierdzenie z policji o zgłoszeniu przestępstwa i decyzję o umorzeniu śledztwa), czy stwierdzić jedynie, że dowód figuruje w rejestrze dokumentów skradzionych, zauwazyć, że eweidentnie któryś z ich pracowników nie dopilnował formalności i zdecydowanie odmówić dalszych wyjaśnień. Interesuje mnie również, jakie prawne możliwości ma w tej sytuacji bank?
Za komenatrze i porady z góry bardzo dziękuję
Agnieszka