Prawa ucznia - technikum

  • Autor wątku Autor wątku Zebedeusz
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Z

Zebedeusz

Nowy użytkownik
Dołączył
05.2011
Odpowiedzi
4
Witam
Mam mały problem z moją wychowawczynią i liczę na waszą pomoc. Jak to w szkole średniej bywa, czasami nie przyjdzie się na pierwszą lekcję albo ucieknie z ostatniej. Więc w ramach "rekompensaty" za każdą opuszczoną godzinę mamy zostać po lekcjach godzinę sprzątać. Niektórzy uczniowie nie przychodzą lub uciekają ze szkoły notorycznie lecz nie są za to karani. Problem dotyczy tylko mojej klasy, w innych nikt nie robi problemów i po prostu wpisują nieusprawiedliwione godziny. Mi ostatnio zdarzyło się uciec z dwóch ostatnich godzin. W zamian mam zostać na 4 godziny sprzątania... Czy nauczyciel może kazać mi zostać po lekcjach w ramach "kary"? Co jeżeli np. mam dodatkowe zajęcia po szkole lub mam coś do załatwienia? Dogadać się nie da - jedyna odpowiedź brzmi "mnie to nie interesuje". Za każdy dzień kiedy nie zostanę dopisywana jest jedna godzina sprzątania.
Pozdrawiam i z góry dziękuje za pomoc.
 
Uciekasz z lekcji, jawnie się do tego przyznajesz i jeszcze "płaczesz" że nauczyciel jest niedobry i niesprawiedliwy.
Podziwiam że mu się jeszcze chce wychowywać ludzi którzy zamiast zdobywać wiedzę, traktują wysiłek innych z takim lekceważeniem.
Brawo dla nauczyciela.
Nad tematem wisi zamknięcie.
 
Jakkolwiek jesteś nieposłusznym uczniem zwiewającym z lekcji i nie popieram Twojego zachowania, zawsze możesz odwołać się do statutu szkoły i sprawdzić czy taki rodzaj kar jest możliwy w przypadku Twojej szkoły.

Jeśli czujesz się pokrzywdzony, odwołaj się do Dyrektora szkoły, poproś o wstawiennictwo rodzica/opiekuna i na podstawie statutu odwołaj się od kary, która prawdopodobnie nie jest możliwa.

zanim jednak to zrobisz pomyśl o konsekwencjach przeciwstawieniu się wychowawczyni,
wątpię również że Twoi rodzice/opiekunowie poprą Cię w tych działaniach.
Pomyśl również czy opłaca Ci się ryzykować, czy lepiej podporządkować się nauczycielowi od którego zależne jest pewnie kilka Twoich ocen (nauczany przedmiot, zachowanie)

Pozdrawiam
 
Zebedeusz napisał:
Witam
Mam mały problem z moją wychowawczynią i liczę na waszą pomoc. Jak to w szkole średniej bywa, czasami nie przyjdzie się na pierwszą lekcję albo ucieknie z ostatniej. Więc w ramach "rekompensaty" za każdą opuszczoną godzinę mamy zostać po lekcjach godzinę sprzątać. .

Masz tupet. Nie chodzisz na lekcje i "płaczesz" że jesteś karany? To nie Ty masz 'problem' z nauczycielką a Ona z Tobą.

Podpisuję się pod Bartata - takie bezczelności tylko zamykać albo do hydeparku w ramach żartu.

Za moich czasów (jakkolwiek abstrakcyjnie to brzmi) za brak obuwia zmiennego przynosiło się proszek do prania, za brak tarczy długopis a za spóźnienie na lekcję za ucho wędrowało się po lekcji na całą przerwę na półprzysiad pod ścianą w "nagrodę". Nie czuję się 'skrzywdzony' i nie myślę o pozywaniu szkoły za "straty moralne". Koszmar - młodzież zamiast się uczyć chce pozywać nauczycieli za to, co usiłują łatać w błędach wychowawczych rodziców.. Nauczycielom należy się medal za poświęcenie a naszą "kochaną" młodzież cofnąłbym 40 lat wstecz do szkoły. Tam za słowo na "k" wylecieliby z ramą okienną przez zamknięte okno!!
 
Ostatnia edycja:
Ale Panowie, spokojnie. Nie chce tu nikogo nie obrazić, ale chyba nie do końca pamiętacie jak to wy chodziliście do szkoły średniej. Wątpię, że znajdzie się tu ktoś kto nigdy nie uciekł z jakieś lekcji albo nie poszedł na wagary. Poza tym nie pytałem czy moje postępowanie było dobre, fakt dokonany, tego już nie zmienię. Chodziło mi tylko o kwestię prawną nakazania pracy społecznej.
W mojej szkole jest ponad 1000 osób (sami faceci) z czego ponad połowa pali (w przeciwieństwie do mnie). Wyobraźcie sobie teraz sprzątanie toalety po 8-10 lekcjach - bo właśnie tam wszyscy palą, na dwór wychodzić nam nie wolno.

Pozostaje jeszcze parę innych kwestii. Wychowawczyni na początku nie powiedziała nam o takich formach kary, ba! o żadnej możliwej każe nie powiedziała. Na taki pomysł wpadła, mniej więcej, w połowie roku. Czyli niektórym "nieposłusznym" się upiekło.
Mam też w klasie ucznia, który co środa zwiewa z ostatniej godziny - tylko raz został ukarany...
Do nauczycielki nie docierają żadne argumenty. Moja mama parę dni temu wylądowała w szpitalu, tata ma cały tydzień drugie zmiany, do tego mam młodszego brata. Jakiś obiad trzeba zrobić, trawę skosić, ale "mnie to nie interesuje".

Wiem, że dla niektórych historia brzmi jak ta, z klaszczącym kierowcą autobusu, no ale cóż - takie życie.
Nie chce się tu chwalić, ale jak widać po powyższych postach chyba się bez tego nie obejdzie. Moja frekwencja wynosi około 95%, był to pierwszy raz kiedy uciekłem z jakiejś lekcji, Do tego mam najwyższą średnią w klasie - 4.5, więc raczej nie jestem osobą, za którą pewnie większość mnie uważała po przeczytaniu tego tematu.

Mimo wszystko, dalej liczę na pomocne odpowiedzi :)
 
no teraz to Cie mozna pocieszyc .. ze niby taka blahostka jak zwiewanie z lekcji ... skoro juz trafiles na to forum to tez nie swiadczy o tym ze jestes jakis ograniczony , ale skoro teraz was kaza pracami spolecznymi za niesubordynacje do wymagan tzn ze takie tendencje beda w przyszlosci.Wogole nie wiem po co zwiewac ze szkoly zwlaszcza jak sie jest w ogolniaku ... na studiach to juz moze byc jakas presja ... ale w ogolniaku ??
Moze byc tylko moda ... np na zwiewanie z ostatniej lekcji ... no ale moda to jedno a nauka to drugie.Jak zamieszasz pracowac w przyszlosci w showbiznesie i reklamowac np szampony to Twoja sprawa , ale jak nie to lepiej stosuj sie do pewnych zasad.
 
Poczytaj statut szkoły i czy jest tam takie coś napisane, możliwe, że jest ale i tak to nauczycielce bardziej zalerzy niż Tobie, bo jakby miała cię gdzieś to by sobie głowy nie zawracała.A pozatym to nie masz do czego się odwołać, dyrektorka za takie coś nic jej nie zrobi...
 
Zostawmy może temat dlaczego to zrobiłem. Szczerze mówiąc nie chce mi się tyle pisać o tym.
Nie jestem w ogólniaku, tylko w technikum. Technik mechanik, specjalizacja obrabiarki sterowane numerycznie - więc kierunek niełatwy.
Nie miałem na myśli "ukarania" nauczycielki. Chcieliśmy (w sumie było nas parę osób) przyjść na dodatkowe zajęcia z przedmiotów na których nas nie było - oczywiście brak zgody.
W poniedziałek postaram się dorwać na jakiejś lekcji do statutu i może coś wymyślę.
 
Bez urazy Zebedeusz ale jestes troche jak zakuta pała .//../ bo nie polegasz na tym co moga dac Ci starsi ... tzn ...wiedze i doswiadczenie ... wolisz myslec i sluchac sie swoich kolegow z ktorejs tam klasy technikum ... a nauczycielka to jest jakis wrog ktora boruje twoj mozg ...
 
Śmieszne wydaje mi się ocenianie zachowania Zebedeusza na podstawie tak skąpych informacji.
neveren napisał:
Bez urazy Zebedeusz ale jestes troche jak zakuta pała .//../
Wypowiedź neverena to już jest szczyt.

Według mnie powinieneś zastanowić się czy możesz sobie pozwolić na obniżenie ocen z paru przedmiotów. Jeśli tak to zapoznaj się ze statutem. Nie wiem czy jeszcze możesz usprawiedliwić te godziny (albo coś wymyśl, albo znajdź w statucie warunki usprawidjające, np. przygotowanie do jakiegoś konkursu itp.), jeśli nie to sprawdź czy takie kary są w statucie. Nawet jeśli są to powołaj się na szkodliwe czynniki (np. dym papierosowy który wymieniłeś itp.). Oceń co masz do stracenia, jeśli niewiele to olej to co ci każe i nie sprzątaj. Będzie to implikowało na pewno więcej nauki, żeby dostać te same oceny (dużo więcej niż 4 godziny).
 
1mysliwy1 napisał:
Śmieszne wydaje mi się ocenianie zachowania Zebedeusza na podstawie tak skąpych informacji.

Wypowiedź neverena to już jest szczyt.

Według mnie powinieneś zastanowić się czy możesz sobie pozwolić na obniżenie ocen z paru przedmiotów. Jeśli tak to zapoznaj się ze statutem
To jakas nowa zajawka z USA ?? zapoznawanie sie ze statutem ?? rozumiem ze warto przeczytac papier przed jego podpisaniem ale uczniowie tak czy siak sa na edukacje skazani ... i ich zadaniem jest sie uczyc a nie wynajdywac h** wie co w "statucie" czy w innym czymstam.Jak oni nie maja sie uczyc to co maja robic ?? operdal**** sie , ogladac reklamy w TV i na kompie i glosowac na ulubiona kapele w SMS wieczorem podczas programu *Fac*or....??
 
Tak, ale bez przesady, pomyśl jakbyś miał się uczyć skoro masz zostawać po 4 godziny więcej od innych w szkole.Nauczyciel nie ma takiego prawa, on ma obowiązek chodzić do szkoły, ale nie ma obowiązku po lekcjach sprzątać czegoś.Od tego są osoby, które szkoły nie skończyły, a nie osoby, które szkołe kończą.

Ja Ci radzę nie uciekać z lekcji, nie będzie problemu.
 
Powód zwiewania z lekcji zostaw sobie na swoim sumieniu,
odpowiedzi w stylu "zakuta pała" i "słuchaj się starszych" trochę nie na miejscu.

czepiacie się chłopaka a pewnie połowa respondentów jest w wieku licealnym bądź świeżo po (sam mam dopiero 21 lat).
Nie raz urywałem się w liceum z ostatnich godzin, nie raz nie przychodziłem na pierwsze a jeśli Twoja wychowawczyni stosuje kary za niesubordynacje, które moim zdaniem cofają się w rozwoju i wracają do komunistycznego rygoru to masz prawo się temu przeciwstawić.

Czy chodzisz na lekcje, czy się urywasz, wypisane czarno na białym jest to w jaki sposób można Cię ukarać.
Jak masz tych godzin kilka to odbębnij swoje i więcej nie zwiewaj, a jak chcesz walczyć i liczyć się z konsekwencjami to normalnie się postaw.

W ogóle moim zdaniem kary sprzątania po zajęciach to chyba jakieś (przepraszam za słowo) poryte pomysły na kształt resocjalizacji w stosunku do małych przestępstw.
Zebedeusz przestępcą nie jest, żeby stosować takie kary porządkowe
a za sprzątanie w szkole ktoś dostaje pieniądze - dokładnie tak jak Disaster powiedział.
 
macie racje , ale ten numer ze sprzataniem to jest jednak przemyslany ... chodzi pewnie o to ze ktos kto sie spoznia i urywa z zajec bedzie mial trudniej na rynku pracy (a rynek pracy dzisiaj nie jest zbyt wyrozumialy) niz osoba ktora jest punktualna ... ale nie mozna zalozyc ze ta punktualna osoba bedzie wypelniala swoje obowiazki tak samo dobrze jak ta osoba ktora sie spoznia.(bo np ta osoba ktora sie spoznia umie zrobic to samo szybciej i lepiej)
Napewno ludzie ktorzy ucza sie tylko w szkole beda mieli mniejsze szanse niz Ci ktorzy beda sie dodatkowo czyms interesowac.
Dzisiaj wszystko rozwija sie na tyle szybko ze programy ksztalcenia moga byc zacofane w stosunku do wymagan o jakis czas ... no i mozna to jakos nadrobic ... np dobry mechanik nie bedzie dobry jak bedzie sie ograniczal do naprawiania malych fiatow itd bo jak go zatrudni ktos w ASO BMW to raczej nie bedzie wiedzial o co chodzi.Zreszta te powiedzenie "czlowiek uczy sie cale zycie" jest najbardziej aktualne.
 
Akurat z angielskiego (bo tego uczy moja wychowawczyni) mogę sobie pozwolić na mały konflikt. Aktualnie będąc w 1 klasie technikum jestem na poziomie zbliżonym do matury rozszerzonej z owego przedmiotu, a na pewno sporo ponad poziom podstawowy matury. Zawsze mogę odwołać się od oceny i pisać egzamin. Myślę jednak, że nie będzie to potrzebne.

Rozumiem, że moim obowiązkiem jest się uczyć (co odzwierciedlają moje oceny), ale czasami człowiek ma dość. Pewnego dnia siedzisz w szkole od 8 do 17, następnego masz zajęcia od 8 do 15:20, a tu zamiast ostatnich godzin wrzucają Ci zajęcia z psychologami, zamiast puścić do domu (nie było nauczycieli)...

Będę walczył, nawet kosztem niższych ocen, bo to dotyczy nie tylko mnie. Kolejnym powodem jest fakt, że nie mogę zagwarantować, że przez najbliższe 3 lata nie opuszczę ani jednej godziny.

P.S. Przypadek z tego tygodnia. Kolega nie chodził do szkoły przez 3 dni - jakieś zatrucie czy coś. Normalnie na przyniesienie usprawiedliwienia mamy 8 dni (czyli na najbliższą godzinę wychowawczą), jednak teraz "na czwartek - później nie przyjmuje" - 2 dni. Jak to czasami bywa, czegoś się zapomni. Oczywiście teraz kolega ma do odrobienia 20 godzin. I powiedzcie, że to nie jest wredne...
 
Zebedeusz napisał:
Akurat z angielskiego (bo tego uczy moja wychowawczyni) mogę sobie pozwolić na mały konflikt. Aktualnie będąc w 1 klasie technikum jestem na poziomie zbliżonym do matury rozszerzonej z owego przedmiotu, a na pewno sporo ponad poziom podstawowy matury. Zawsze mogę odwołać się od oceny i pisać egzamin. Myślę jednak, że nie będzie to potrzebne.
Pamietaj , ze nauczycielka moze czesto chodzic na kawe z nauczycielka matematyki , na basen z nauczycielka historii a na dyskoteki z nauczycielem polskiego . Nauczyciel ma zawsze przewage i jak ktos bedzie sie stawial to zawsze znajdzie sposob na niego.
 
A wtedy czekasz na wiek lat 18stu i zakładasz sprawę o prześladowanie lub szykanowanie, którą zapewne przegrywasz ale jesteś dumny ze swojej pierwszej sprawy i kroku naprzód w dziedzinie prawa ;D

to tak kompletnie offtopic ;D
 
"Wątpię, że znajdzie się tu ktoś kto nigdy nie uciekł z jakieś lekcji albo nie poszedł na wagary"

Ja :P Nie liczac religii oczywiscie. Ale na nia nie chodzilam z zalozenia od kiedy przeniesli mi z kosciola do szkoly...
 
Won z taką szkołą, wszyscy powinni się z niej wypisać to by ją zamkneli.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra