Prawa Ucznia!

  • Autor wątku Autor wątku Mushu16
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

Mushu16

Nowy użytkownik
Dołączył
03.2009
Odpowiedzi
16
Witam! To jest mój pierwszy post na forum. Mam pytanie dotyczące praw ucznia. Czy nauczyciel ma prawo zlecić uczniowi prace społeczne i wpisać mu uwagę za trzaśnięcie książkami o ławkę? Z tego co słyszałam, to prac społecznych nie można zlecać uczniowi, ale może wiecie z jakich to wynika paragrafów i artykułów? Z góry dziękuje za odpowiedź:wink:
 
Nakazać pracy nie może, co do zlecenia to inna sprawa.
 
Chodziło mi o nakazanie :). A jakie są na to art. lub paragrafy?
 
np.:
art. 65 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ,
art. 4. ust. 2 KONWENCJI O OCHRONIE PRAW CZŁOWIEKA I PODSTAWOWYCH WOLNOŚCI,
art. 8. ust. 3 MIĘDZYNARODOWEGO PAKTU PRAW OBYWATELSKICH I POLITYCZNYCH.

Są to normy o charakterze podstawowym, przysługujące każdemu człowiekowi bez wyjątku.;)
 
Dzięki za pomoc :roza:
 
Wydaje mi się, że zamiast od razu podawać artykuły, należałoby się dowiedzieć na czym owe "nakazanie prac społecznych" polegało.
Co do wpisania uwagi, to za mało informacji aby jednoznacznie odpowiedzieć. Zależy w jakich okolicznościach trzasnąłeś książką o ławkę; czy było to celowe czy też nie, czy był to jakiś np. manifest niezadowolenia...Nie wydaje mi się (chociaż oczywiście mogę się mylić), aby nauczyciel wpisał uwagę za to, że np. wyciągając książkę z plecaka, ta Ci się niechcący wyślizgnęła z ręki. Jeśli zaś rzucenie jej o ławkę było zamierzone, to nauczyciel miał prawo odnotować to w postaci uwagi.
 
To właściwie nie chodzi o mnie tylko o moją koleżankę. Pani kazała jej się przesiąść i mimo jej tłumaczeń, że ona nie może siedzieć daleko bo ma krótkowzroczność pani uparła się na swoim. To ona ze złości, trzasnęła tymi książkami to prawda. Ja nie mam nic do tej uwagi, ale ta pani kazała jej się zgłosić po prace społeczne, a z tego co wiem, nie można ich nakazać uczniom.
 
W szkole wisi reulamin - czy koleżanka umie czytać? Powinna to zrobić.
W szkole jest rzecznik praw ucznia - czy koleżanka wie o tym?
Należy nauczyć się być obywatelem już w szkole - i korzystać ze swoich praw, i liczyć się z prawami innych.
Nauczyciel ma prawo wymagać od ucznia określonego zachowania. Nauczycielka nigdyby nie kazała koleżance przesiąść się ot tak po prostu - widocznie młoda rozmawiała z sąsiadami. A że młodej rodzice nie nauczyli rozmawiać normalnie, spokojnie, przepraszać i szanować dorosłych - stąd to trzaśnięcie ksiązkami (a niechby swojej mamie tak...).
Nauczycielka powinna za takie zachowanie wpisac uwagę.
Co do tzw. "prac": jeżeli są zapisane w regulaminie szkoły, jest OK (zwykle jest to porządkowanie materiałów dydaktycznych na sali lub coś w tym duchu).
Jeżeli koleżanka jest osobą normalną, powinna a) przeprosić nauczycielkę za niesubordynację; b) spokojnie powiedzieć, że nie jest w stanie siedzieć daleko z powodu krótkowzroczności, więc obiecuje, powiedzmy, nie rozmawiać na lekcji (czy co tam się stało), i prosi, by nauczycielka więcej nie kazałaby przesiadać się dalej od tablicy; c) pójść do rzecznika praw ucznia i porozmawiać o zdarzeniu.
 
Natalie-s wyjaśniła Ci już w zasadzie wszystko. Prace społeczne o których mówisz bedą zapewne na rzecz szkoły...a zatem wszystko jest ok, gdyż w zasadzie każda szkoła w swoim statucie ma wzmiankę o czymś takim.
Mushu ja rozumiem, że każdy uczeń chce aby przestrzegane były prawa ucznia, ale ..Szkoła to nie tylko prawa..a niestety uczniowie coraz częściej o tym zapominają...
 
Regulamin nie jest źródłem prawa i co do nakładania jakiegokolwiek obowiązku pracy społecznej (np.grabienia liści) i z niego rozliczania albo nawet karania za jego niewkonanie jest bezprawne. Nie mówię o zmazaniu tablicy itp.
 
Parovuz ale statut szkoły chyba tak..czyż nie? W końcu nie jest on stworzony na zasadach własnego "widzimisię". Poza tym nadal nie wiemy co to za "prace społeczne", więc trudno stwierdzić czy nauczycielka miała prawo "nakazać" je koleżance Mushu, czy też nie.
 
Nie jest wszystko ok, ponieważ to jest wykorzystywanie nas i z tego co pamiętam narusza to przepisy bhp umysłowej i konstytucję np. Art. 31 i coś jeszcze było i niestety nie pamiętam co to było, ponieważ wcześniejsze forum praw ucznia usunęli, a tam wszystko miałam, więc miałam nadzieję, że może wy coś wiecie. Po za tym u nas nie wisi nigdzie regulamin, jest on jedynie na naszej stronie w internecie i nie mamy rzecznika praw. Statut nie stoi ponad konstytucją, więc nie można powiedzieć, iż jest wszystko ok. A i moja koleżanka nie będzie porządkować żadnych materiałów tylko grabić liście. Co prawda ona często i gęsto na lekcjach gadała, ale jak im pani powiedziała lekcje wcześniej, że będą musiały się przesiąść to już na następnej lekcji nie rozmawiały. Powtarzam po raz kolejny wpisała jej za to uwagę + te prace społeczne. Szkoła to nie tylko prawa, ale powinni ich przestrzegać! A naszych nie przestrzegają, czy to są zawarte w statucie czy w konstytucji ich to nie obchodzi! Mogą być tylko 3 prace klasowe w tygodniu ja w następnym tygodniu mam 7, nie można zadawać na weekendy, ferie, święta nauczyciele zadają. Mogłabym wymienić mnóstwo, mnóstwo przykładów, ale większość wymaga dłuższego tłumaczenia. Jeśli my mamy przestrzegać praw nauczycieli, to z ich strony oczekujemy tego samego, ale jeśli nauczyciele uważają, że są bezkarni i mogą się mścić, to to jest już po prostu bez sensu.
 
Nie przestrzegacie praw nauczycieli - POWINNIŚCIE PRZESTRZEGAĆ PRAW SZKOŁY I SPOŁECZEŃSTWA!
Zamiast hodować w sobie pieniacza i skarżypytę, należy wykształcić w sobie OBYWATELA: nauczyć się rozumieć prawo w sposób właściwy, współżyć z innymi osobami na zasadzie pokojowej - no i walczyć o swoje prawa mądrze! Pyskujesz, a dlaczego nie zapytasz wychowawcy: dlaczego są przekraczane pewne normy procesu nauczania, dlaczego w szkole nie ma rzecznika praw ucznia? Owszem, "bohatersko" trzaskacie książkami (w oczach kolegów zaraz stajecie się wyjątkowo waleczni), odzywacie sie po chamsku, a nie potraficie stosować ugruntowanych argumentów, prowadzić dyskusji - nie pyskówki. Jak was nie nauczyli rodzice, szkoła (wiem, czym naprawdę jest WOS, oj, wiem - sama mam syna w liceum), uczcie się sami. Po pierwsze, przyda się na całe życie, po drugie, właśnie w nauce prowadzenia dyskusji, argumentowania można się naprawdę wykazać.
I jeszcze jedno: jeżeli uczeń nie zachowuje się jak nieodpowiedzialny smarkacz, lecz jak osoba dorosła, potrafiąca uzywać głowy i argumentów, a w dodatku nie wrzeszczy i nie ciska przedmiotami, nauczyciele przeważnie z taką osobą się liczą.
A że regulamin nie wisi na ścianie, lecz w necie - chyba potrafisz go tam odnaleźć. No i napisać wniosek do dyrekscji o jego wywieszenie na widocznym miejscu.
Do "PAROVUZ":
Niestety, nie masz racji w sprawie statutu szkoły, regulaminu oraz prac społecznych w nim zapisanych. Szkoła ma prawo je wyznaczać, i nie jest to sprzątanie WC, korytarzy czy inne tego rodzaju. Zwykle jest zapisane, ze kto coś zniszczył, odpowiada za naprawę (robi to sam lub musi spowodować, że uszkodzenie zostanie naprawione przez osoby trzecie - zresztą, wynika to z KC), zaś inne naruszenia wywołują skutek w postaci prac porządkowych na tereniw szkoły (często porzadkowanie pomocy naukowych, rzadziej - w innych pracach). I nie ma co sobie gęby wycierać Konstytucją oraz innymi wzniosłymi dokumentami - demagogicznie można artykuł uniewinniający przetworzyć na wyrokujący o dożywociu.
 
Mushu "ciskasz się", że nauczyciele nie przestrzegają praw uczniów. A pomyślałaś nad tym, czy Twoja koleżanka przestrzega poszczególne punkty Statutu Szkoły? W każdym statucie jest zapis, mówiący iż uczeń ma obowiązek odnosić się z szacunkiem do nauczycieli i innych pracowników szkoły. Analizując zaistniałą sytuację można stwierdzić, iż to koleżanka pierwsza ten punkt statutu złamała. Rzucenie książką, jako manifest niezadowolenia bynajmniej nie jest okazaniem szacunku. Nie ma jednak sensu licytować się, kto i jak łamie prawa ucznia czy nauczyciela. Jeśli wgłębisz się w statut Waszej szkoły może dostrzeżesz to czego teraz nie widzisz.
Czytając tego typu posty nasuwa mi się jedno: niedługo nauczyciel będzie bał się poprosić ucznia o zmazanie tablicy, albowiem pojawi się obawa iż uczeń zacznie szukać artykułów i paragrafów, mówiących że nauczyciel naruszył przepisy itp. Nie dajmy się zwariować. Nauczycielka miała prawo postawić za takie zachowanie uwagę. Proponuję trzasnąc drzwiami przed nosem własnej mamy, zobaczymy jaka będzie jej reakcja i czy zaczniesz szukać paragrafów, mówiących iż matka nie miała Ci prawa za takie zachowanie zwrócić uwagi.
Tak jak autorka powyżeszego postu napisała, walczcie o przestrzeganie praw ucznia - ale z głową, mądrze.
Natalie w szkole Rzecznika Praw Ucznia może nie być (jeśli takowego zapisu nie posiada statut szkoły). SU jednak może wystąpić z prośbą do Rady Pedagogicznej o wybranie takowego rzecznika.
 
Ostatnia edycja:
Parovuz napisał:
Regulamin nie jest źródłem prawa i co do nakładania jakiegokolwiek obowiązku pracy społecznej (np.grabienia liści) i z niego rozliczania albo nawet karania za jego niewkonanie jest bezprawne. Nie mówię o zmazaniu tablicy itp.
Czyżby? Regulamin szkoły nie jest prawem obowiązującym w danej szkole?
Proszę nie pisać takich głupot.
Również nietrafnie powołuje się Pan na Konstytucję RP.
 
Nie przestrzegacie praw nauczycieli - POWINNIŚCIE PRZESTRZEGAĆ PRAW SZKOŁY I SPOŁECZEŃSTWA!

Praw szkoły? Doprawdy? A nauczyciele to już nie?
Zamiast hodować w sobie pieniacza i skarżypytę, należy wykształcić w sobie OBYWATELA: nauczyć się rozumieć prawo w sposób właściwy, współżyć z innymi osobami na zasadzie pokojowej - no i walczyć o swoje prawa mądrze! Pyskujesz, a dlaczego nie zapytasz wychowawcy: dlaczego są przekraczane pewne normy procesu nauczania, dlaczego w szkole nie ma rzecznika praw ucznia?

Ponieważ mój wychowawca nie jest osobą, z którą można porozmawiać i nawet jeśliby przyznała nam rację nie pomogłaby nic z tym zrobić, ponieważ droga wychowawczyni zbytnio boi się o posadę i reputację, aby się wychylać. Wsypała nawet własną klasę, dlatego nie oczekuje od niej żadnej pomocy, ponieważ wiem, że się nie doczekam. Do kogo przepraszam ja pyskuje?

Owszem, "bohatersko" trzaskacie książkami (w oczach kolegów zaraz stajecie się wyjątkowo waleczni), odzywacie sie po chamsku, a nie potraficie stosować ugruntowanych argumentów, prowadzić dyskusji - nie pyskówki.

Proszę nie mówić w moim imieniu, ponieważ ja takimże sposobem nie robię, a nauczycieli czasem bardziej przerasta zwykła rozmowa od odzywania się po chamsku, bo przynajmniej z tym drugim mogą coś zrobić, np. metodą pedagogiczną wpisać uwagę.

Jak was nie nauczyli rodzice, szkoła (wiem, czym naprawdę jest WOS, oj, wiem - sama mam syna w liceum), uczcie się sami.

No cóż nie wiem do jakiej szkoły chodzi pan/pani syn, ale u mnie przykładowo lekcja Wos polega na przeczytaniu tematu, a dalej róbta co chceta

Po pierwsze, przyda się na całe życie, po drugie, właśnie w nauce prowadzenia dyskusji, argumentowania można się naprawdę wykazać.
I jeszcze jedno: jeżeli uczeń nie zachowuje się jak nieodpowiedzialny smarkacz, lecz jak osoba dorosła, potrafiąca uzywać głowy i argumentów, a w dodatku nie wrzeszczy i nie ciska przedmiotami, nauczyciele przeważnie z taką osobą się liczą.

Właśnie nie. Spróbuj się odezwać na lekcji sensownie i przedstawić argumenty, to już wiadomo, że masz przechlapane u nauczyciela do końca szkoły.

A że regulamin nie wisi na ścianie, lecz w necie - chyba potrafisz go tam odnaleźć. No i napisać wniosek do dyrekscji o jego wywieszenie na widocznym miejscu.

Oczywiście, że potrafię go znaleźć, to było tylko i wyłącznie w kwestii sprostowania

Do "PAROVUZ":
Niestety, nie masz racji w sprawie statutu szkoły, regulaminu oraz prac społecznych w nim zapisanych. Szkoła ma prawo je wyznaczać, i nie jest to sprzątanie WC, korytarzy czy inne tego rodzaju.

Jak to nie jest to sprzątanie WC?! Często i gęsto moi koledzy sprzątali toalety za np. przyłapanie ich na paleniu

Mushu "ciskasz się", że nauczyciele nie przestrzegają praw uczniów. A pomyślałaś nad tym, czy Twoja koleżanka przestrzega poszczególne punkty Statutu Szkoły? W każdym statucie jest zapis, mówiący iż uczeń ma obowiązek odnosić się z szacunkiem do nauczycieli i innych pracowników szkoły.

Właśnie o to chodzi, nauczyciele nie przestrzegają naszych praw, więc my ich też nie zamierzamy

Czytając tego typu posty nasuwa mi się jedno: niedługo nauczyciel będzie bał się poprosić ucznia o zmazanie tablicy, albowiem pojawi się obawa iż uczeń zacznie szukać artykułów i paragrafów, mówiących że nauczyciel naruszył przepisy itp. Nie dajmy się zwariować.

Czyli mam na to pozwalać, aby nauczyciele robili sobie, co chcieli, bo choć raz jakby ktoś chciał walczyć o swoje prawa to już by było: ,,nie dajmy się zwariować"? Bo na to w tej chwili wychodzi. Skoro już o tym mowa. Nie przesadzajmy, że moja koleżanka zrobiła coś złego trzaskając książkami o ławkę, bo dostała taką samą karę jaką uczniowie dostali za palenie.


Nauczycielka miała prawo postawić za takie zachowanie uwagę.

Zgadzam się, że miała prawo wpisać jej uwagę i co do tego nie widzę żadnych zastrzeżeń. Chodzi mi tylko i wyłącznie o te prace społeczne, bo z tego nie można ich nakazać uczniom choćby nie wiem, co zrobili.

Tak jak autorka powyżeszego postu napisała, walczcie o przestrzeganie praw ucznia - ale z głową, mądrze.

Mądrze, to znaczy jak? Jeślibyście kiedyś poznali moich nauczycieli, byłabym pewna, że zrozumielibyście, że do nich nic nie dociera. Tak nie twierdzą tylko uczniowie, ale również rodzice.
 
Mushu16 napisał:
Nie przesadzajmy, że moja koleżanka zrobiła coś złego trzaskając książkami o ławkę
Mushu niestety ale trzaskając książką okazała brak szacunku...a zatem nie wydaje mi się aby było to tzw. "nic"...dzisiaj trzasnęła książką a jutro co? Uderzy? Zwyzywa? itd.

Bardzo generalizujesz pisząc, iż nauczyciele nie przestrzegają Waszych praw...czy rzeczywiście wszyscy? A jeśli wszyscy, to do jakiej Ty szkoły chodzisz? Szkołę zawsze można zmienić na inną:)

Jeśli tak bardzo chcesz postawić na swoim, to możesz (tzn. Twoja koleżanka) napisac skargę do Dyrektora, Kuratora czy też Rzecznika Praw Obywatelskich:)

Tak się właśnie teraz zastanawiam, czy grabienie liści to praca społeczna? Hmmm...w sumie jeśli to grabienie na terenie szkoły, to jest to w zasadzie praca na rzecz tej placówki:)...no ale oczywiście mogę się mylić.

Pozdrawiam.
 
Mushu16 napisał:
Często i gęsto moi koledzy sprzątali toalety za np. przyłapanie ich na paleniu
Prawidłowo, toaleta nie jest miejscem do palenia papierosów. Brudy po sobie należy sprzątać.
 
Nie przychodzi mi żaden do głowy, który by tego nie robił... Jednakże myślę, że to jest spowodowane, ustaleniami naszego dyrektora i statu, który nie do końca się zgadza. Myślałam nad zmianą szkoły, ale jestem w drugiej klasie, więc się raczej przemęczę. Moja koleżanka chciała to załatwić z nauczycielką, ale w oparciu o jakieś przepisy. Dlaczego ktoś kto trzasnął książkami o ławkę ma od razu kogoś pobić?to był zwyczajny odruch bezwarunkowy (trzaśnięcie książkami o ławkę), nad którym czasami w gniewie nie jesteśmy w stanie zapanować. :razz:

Janusz M.

Oni nie palili w toalecie tylko w szkolnym sadzie :D
 
Mushu trzaśnięcie książką o ławkę nie jest odruchem bezwarunkowym:) (przynajmniej w tej konkretnej sytuacji). Co jednak ważne, jest to nieadekwatne zachowanie do sytuacji.
Dlaczego ktoś, kto trzaska książką ma od razu kogoś pobić? Hm..ja nie napisałam, że musi to zrobić...ale dając przyzwolenie na takie zachowanie, pozwalamy na coraz karygodniejsze występki.
Widzę, że szkoła nie jest taka zła skoro chcesz się nadal w niej "męczyć".:)
To jeszcze pomyśl, który z uczniów "nie łamie" statutu szkoły? I nie "wyskakuj", że nauczyciele go nie przestrzegają więc uczniowie też nie musza:)
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra