D
dareks1985
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 10.2007
- Odpowiedzi
- 6
Witam
Mam dosyc powazny problem jak dla mnie. Jak w ktoryms punkcie cos sie okaze nie dopowiedziane lub niezrozumiale napisane prosze sie dopytac. Dziekuje
Okolo 3 lata temu moja babcia byla powaznie chora, wiedzielismy ze zostalo jej kilka tygodni lub miesiecy zycia. Posiadala ona mieszkanie spoldzielcze, ktore postanowilismy ja razem z moim bratem wykupic. Babcia posiadal dwie corki, pierwsza sie zzekla praw do majatku natomiast druga moja mama nie zyla juz w tamtym czasie. Jestem z rodzenstwa tylko ja i moj brat. Pieniadze w kwocie okolo 9000 zlotych na wykupienie mieszkania przekazalem mojemu ojcu, ktory nastepnie przekazal mojemu bratu. Pamietam ze nalegalem zeby zaplacic przez moj rachunek bankowy poniewaz mnialem przelewy za darmo + pieniadze by byly na drugi dzien, natomiast moj brat wolal zaplacic samodzielnie na poczcie co kosztowalo okolo 300zl za przelew. Nastepnie udal sie do notariusza razem z babcia spisac testmant. Po smierci babci okazalo sie ze tylko on jest w testamencia. Pytanie brzmi czy nalezy mi sie prawo do tego mieszkania? Nie mam zadnego potwierdzenia ze przekazalem te pieniadze, jedyny poszlak to jest to ze wyplacilem kwote okolo 5000zl dzien wczesniej w okienku bankowym.
Wczoraj dzwonilem do brata z pytaniem ze by mozna juz bylo mieszkanie sprzedac. Odpowiedzial mi w jedno znacznym tonie, ze to nie jest moje mieszkanie, ze nie dalem pieniedzy na nie tylko ojciec mu sie dolozyl !!!, ze nie mam zadnych praw do tego mieszkania oraz ze tylko on jest w testamencie. Pamietam ze po smierci babci ojciec powiedzial zebym sie nie martwil ze na sprawie spadkowej on poswiadczy ze nalezy mi sie 50%.
Mam dosyc powazny problem jak dla mnie. Jak w ktoryms punkcie cos sie okaze nie dopowiedziane lub niezrozumiale napisane prosze sie dopytac. Dziekuje
Okolo 3 lata temu moja babcia byla powaznie chora, wiedzielismy ze zostalo jej kilka tygodni lub miesiecy zycia. Posiadala ona mieszkanie spoldzielcze, ktore postanowilismy ja razem z moim bratem wykupic. Babcia posiadal dwie corki, pierwsza sie zzekla praw do majatku natomiast druga moja mama nie zyla juz w tamtym czasie. Jestem z rodzenstwa tylko ja i moj brat. Pieniadze w kwocie okolo 9000 zlotych na wykupienie mieszkania przekazalem mojemu ojcu, ktory nastepnie przekazal mojemu bratu. Pamietam ze nalegalem zeby zaplacic przez moj rachunek bankowy poniewaz mnialem przelewy za darmo + pieniadze by byly na drugi dzien, natomiast moj brat wolal zaplacic samodzielnie na poczcie co kosztowalo okolo 300zl za przelew. Nastepnie udal sie do notariusza razem z babcia spisac testmant. Po smierci babci okazalo sie ze tylko on jest w testamencia. Pytanie brzmi czy nalezy mi sie prawo do tego mieszkania? Nie mam zadnego potwierdzenia ze przekazalem te pieniadze, jedyny poszlak to jest to ze wyplacilem kwote okolo 5000zl dzien wczesniej w okienku bankowym.
Wczoraj dzwonilem do brata z pytaniem ze by mozna juz bylo mieszkanie sprzedac. Odpowiedzial mi w jedno znacznym tonie, ze to nie jest moje mieszkanie, ze nie dalem pieniedzy na nie tylko ojciec mu sie dolozyl !!!, ze nie mam zadnych praw do tego mieszkania oraz ze tylko on jest w testamencie. Pamietam ze po smierci babci ojciec powiedzial zebym sie nie martwil ze na sprawie spadkowej on poswiadczy ze nalezy mi sie 50%.