"Prawo Agaty" a adwokacka rzeczywistość.

  • Autor wątku Autor wątku ali94
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
A

ali94

Witam,
Od długiego czasu zastanawiałam się nad podjęciem studiów prawniczych. Po rozmowach z kilkoma osobami, w tym dwoma prawnikami, podchodzę do tego tematu z mniejszym entuzjazmem. Prawo zostało mi przedstawione jako studia ciężkie, nudne, będące stratą czasu, a sama praca - czysta harówka, brak życia prywatnego, no a przede wszystkim trudności z samym wybiciem się na rynku. Dzisiaj zakończyłam oglądnie serialu "Prawo Agaty"(pewnie już się uśmiechacie) i myśl o studiowaniu prawa znowu wróciła. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że serial może być mocno przekoloryzowany, a sama postać Agaty czyni go tak pozytywnym i ciekawym, ale chciałabym aby ktoś potwierdził, że praca adwokata wcale nie jest tak 'wciagająca' i jednak nie warto się w to wszytko pakować.
Z góry dzięki ;)
 
ali94 napisał:
Dzisiaj zakończyłam oglądnie serialu "Prawo Agaty"(pewnie już się uśmiechacie) i myśl o studiowaniu prawa znowu wróciła.

Nawet się uśmiałam. Hydepark it is.
 
Akurat Magdę M. lubiłem oglądać. Oczywiście to już trochę przeginało prawdę, nawet w opisie serialu pisało że to fikcja. To był serial w którym nie miało pokazywać pracy prawniczki ani nic związanego z sądem itp. Tam chodziło o miłość jej z Piotrem. A co do twojego pytania, to rzeczywiście, różni się od tego co jest w rzeczywistości. Tam życie jest kolorowe i różni się od prawdziwego świata.
 
Nie dziwi mnie szczególnie ten temat :) Propaganda zawodów prawniczych jest fenomenem medialnym. Oglądając filmy o lekarzach nie widać nic innego jak krew i ciężką pracę, przedłużające się dyżury i nic poza izbą przyjęć ( może, z paroma wyjątkami). Nie to co prawnicy, w serialach głównie wożą się drogimi furami, prawie nic nie robią a kasa leci za "inteligentny wygląd". Na podstawie swego minimalnego doświadczenia, i relacji mojej połowy, wiem, że przecież pani sędzia Marta Mostowiak to kąpie się w morzu pieniędzy nie opuszczając domu, w serialu Suits, elegancik obrażający ludzi jest panem Manhatanu, a jego niedouczony kolega zna na pamięc kodyfikację justyniańską....Przykładów wiele.
Szkoda, że ludzie upatrują autoryterów w bohaterach seriali, zamiast porządnie zastanowić się nad swoją sytuacją i okalającym otoczeniem.
A potem mamy "praktykantów", ubranych lepiej od mecenasów, którzy nie wiedzą jak napisać podanie o przyjęcie na praktykę, i co najgorsze to nie ich wina, że tacy są. Tak im wbito do głowy. Kto uważa, że seriale nie ogłupiają niech pierwszy rzuci kamieniem.
 
Jak to tak?
To u nas w szpitalach nie jest tak, jak w "Na dobre i na złe"?
 
Taaaaaa...chciałaby dusza do raju..;) To tylko w filmach lekarze traktują pacjenta, nie jak "przypadek", a prawnicy zajmują się sprawami ludzi mniej zamożnych. Na co dzień wygląda to zupeeeeełnie inaczej.
 
No i oczywiście w tych serialach prawnik cały czas lata do sądu albo je kolacje w drogich restauracjach czy klubach ze swoimi klientami. No bo po co pokazywać, że prawnik duża część czasu spędza klepiąc w klawiaturę, siedząc przed kompem i czytając Lexa albo jakieś książki w wersji tradycyjnej. Parę razy oczywiście skoczy do sądu. Kolacje, dobre (może jeszcze kluby go go), u nas w kancelarii klienci spotykają się z prawnikami w sali konferencyjnej. :D Robota jest fajna, przynajmniej dla mnie, ale to nie jakieś "polywood".
 
No i wszyscy żyją długo i nieszczęśliwie. :evil:
 
Ripper napisał:
Jak to tak?
To u nas w szpitalach nie jest tak, jak w "Na dobre i na złe"?
Ba, takiego księdza jak "Ojciec Mateusz" też ciężko spotkać. :D

Ja tych Praw Agaty i innych Magd M. nigdy nie widziałem, ale parę razy zdarzyło mi się zobaczyć Annę Marią Wesołowską. Fascynujące było to, że ZAWSZE pod koniec oskarżony albo przyznawał się do winy albo pojawiał się jednoznaczny dowód wskazujący na jego winę lub niewinność. Jakieś wątpliwości, zawiły wątek prawny, niejednoznaczne dowody albo proces poszlakowy? A skąd, wszystko tak elegancko się wyjaśniało, że Anna Maria tylko przyklepywała karę tudzież uniewinnienie.

Jedynym w miarę dobrym i realistycznym polskim serialem o prawnikach był "zespół adwokacki", który pamiętam jeszcze z dzieciństwa.
 
polecam suits - polska nazwa w garniturach. też odbiega od realiów,ale ogląda się świetnie. ;)
 
Bo ja wiem, czy suits takie nierealne ;) Ostatnio przyskrzynili jednego gościa, który będąc technikiem weterynarii przez parę lat podszywał się pod adwokata i prowadził normalnie sprawy w imieniu swoich mocodawców ;) Teraz co prawda został złapany, ale przez dwa lata niczym Mike Ross latał po sądowych korytarzach ;)
 
kalafiorro napisał:
Ostatnio przyskrzynili jednego gościa, który będąc technikiem weterynarii przez parę lat podszywał się pod adwokata

No i pytanie, czy on taki uczony w prawie, czy sąd machał ręką na widoczne braki w prawie?
 
Serial Prawo Agaty jest świetny i lubię go oglądać. Niestety to co pokazują w tym serialu ma się nijak (niestety!) do rzeczywistości. Dziś przeciętny adwokat poza napisaniem pisma procesowego i rozpytaniem klienta o co chodzi nie "bawi" się w detektywa i nie szuka na własną rękę świadków, dowodów etc jak to obrazuje serial. W dodatku często adwokaci (co znam z autopsji) nie znają sprawy tak dobrze, by móc podjąć różne działania konkretnej obrony. Zwykle są to wnioski formalne jak powołanie świadka czy wnioski o powołanie biegłego... Generalnie mogę stwierdzić, że dziś na każdej sprawie karnej mógłbym się z powodzeniem sam bronić, ba! nawet powiedziałbym profesjonalnie ale nie miałoby to sensu, gdyż po pierwsze brak formalnego obrońcy nieformalnie by mi szkodziło, po drugie zaś Sędzia ma dobrowolność oceny materiału dowod. i wydaje wyrok na podst. "doświadczenia życiowego" a więc mógłbym "udowadniać" że nie jestem wielbłądem a zrobiono by mnie baranem. Najlepiej omijać te towarzystwa dużym łukiem...
 
obywatelprawa napisał:
po drugie zaś Sędzia ma dobrowolność oceny materiału dowod.

sąd nie ma żadnej dobrowolności.
ale z pewnością jesteś w stanie zakasować każdego mecenasinę, bo co oni tam wiedzą. W końcu Ciebie nie wybronili, a Tobie się nie chciało nic robić.
 
stern-75 napisał:
sąd nie ma żadnej dobrowolności.
ale z pewnością jesteś w stanie zakasować każdego mecenasinę, bo co oni tam wiedzą. W końcu Ciebie nie wybronili, a Tobie się nie chciało nic robić.

Nie rozumiem??? Ja mi się nie chciało nic robić?? Prawde powiedziawszy to najwięcej roboty robi oskarżony lub poszkodowany a nie adwokat, on jest zazwyczaj tylko "narzędziem" służącym do "legalizacji" różnego typu wniosków, sprostowań, oceny prawnej danej kwestii etc. Co do dobrowolności sędziowskiej- to kwestia sporna, mi chodziło oto, że oczywista czyjaś niewinność (wręcz potwierdzona konkretnymi dowodami) przez sędziego może być ocenione zupełnie odwrotnie, znam wiele takich przypadków a zresztą polecam portal xxx- Nie jesteśmy tabloidem, żeby się zajmować aferami
pozdrawiam
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
obywatelprawa napisał:
Ja mi się nie chciało nic robić??

Skoro twierdzisz, że sam broniłbyś się lepiej, niż robił to adwokat, a mimo to zostałeś skazany, to wniosek jest chyba oczywisty...

obywatelprawa napisał:
polecam portal xxx- Nie jesteśmy tabloidem, żeby się zajmować aferami

1310480585093.jpg
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra