M
malgoskagocha
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 02.2009
- Odpowiedzi
- 1
nie wiem, czy pisze w dobrym miejscu na forum, jezeli jestem poza tematem w ogole, to przepraszam, ale szukam pomocy.
w krotkich slowach przedstawie moja sytuacje, mam nadzieje, ze ktos moglby mi doradzic. w 2003 roku dostalam kredyt studencki. pobieralam go przez 3 lata. skonczylam studia, ale sie nie obronilam, wiec na stan mojej wiedzy powinnam zaczac splate tego kredytu od razu. kilka razy do roku wizytowalam bank/dzwonilam do banku z pytanmiem, czy przypadkiem to nie czas na splate. za kazdym razem uzyskiwalam informacje, ze mam czekac. jezeli bedzie wymagalnosc splaty wszystkie dokumenty przyjda do mnie poczta. nic nie otrzymalam do wrzesnia 2008. przyszlo do mnie pismo, ze 30 wrzesnia 2008 powinnam wplacic pierwsza rate. brak bylo w tym pismie calego harmonogramu, ale z konta kazdego ostatniego dnia miesiaca bank sam sciagal sobie naleznosc, czyli 300 zl. i wszystko byloby w porzadku, ale dzis zadzownila do mnie pani z banku z informacja, ze jestem bankowi winna 7000 (suma splaty kredytu od 2006r) ze wzgledu na to, ze nie skonczylam studiow. wiec ja pytam, dlaczego wczesniej nie wyslali zadenj informacji, dlaczego bylo brak dokumentow z ich strony. pani na to, ze PRZEOCZYLI moje dokumenty, ale teraz wyjasnili i splata ma byc natychmiastowa. proponuja mi ew. podpisanie drugiego kredytu na splate zadluzenia na kredycie studenckim. i jako uzasadnienie podala punkt umowy o kredyt studencki, ktory mowi, ze jezeli nie skoncze studiow to kredyt zaczynam
splacac przymusowo.
i moje pytanie brzmi: czy maja prawo zadac odemnie takiej splaty czy ten
ewidentny blad z ich strony pozwala mi kontynuowanie splaty tak jak do tej
pory. nie ukrywam, ze przy pensji 1600 zl na reke, nie mam mozliwosci splaty
TAKIEJ kwoty.
bardzo prosze o ew. pomoc.
Pozdrawiam, Goska
w krotkich slowach przedstawie moja sytuacje, mam nadzieje, ze ktos moglby mi doradzic. w 2003 roku dostalam kredyt studencki. pobieralam go przez 3 lata. skonczylam studia, ale sie nie obronilam, wiec na stan mojej wiedzy powinnam zaczac splate tego kredytu od razu. kilka razy do roku wizytowalam bank/dzwonilam do banku z pytanmiem, czy przypadkiem to nie czas na splate. za kazdym razem uzyskiwalam informacje, ze mam czekac. jezeli bedzie wymagalnosc splaty wszystkie dokumenty przyjda do mnie poczta. nic nie otrzymalam do wrzesnia 2008. przyszlo do mnie pismo, ze 30 wrzesnia 2008 powinnam wplacic pierwsza rate. brak bylo w tym pismie calego harmonogramu, ale z konta kazdego ostatniego dnia miesiaca bank sam sciagal sobie naleznosc, czyli 300 zl. i wszystko byloby w porzadku, ale dzis zadzownila do mnie pani z banku z informacja, ze jestem bankowi winna 7000 (suma splaty kredytu od 2006r) ze wzgledu na to, ze nie skonczylam studiow. wiec ja pytam, dlaczego wczesniej nie wyslali zadenj informacji, dlaczego bylo brak dokumentow z ich strony. pani na to, ze PRZEOCZYLI moje dokumenty, ale teraz wyjasnili i splata ma byc natychmiastowa. proponuja mi ew. podpisanie drugiego kredytu na splate zadluzenia na kredycie studenckim. i jako uzasadnienie podala punkt umowy o kredyt studencki, ktory mowi, ze jezeli nie skoncze studiow to kredyt zaczynam
splacac przymusowo.
i moje pytanie brzmi: czy maja prawo zadac odemnie takiej splaty czy ten
ewidentny blad z ich strony pozwala mi kontynuowanie splaty tak jak do tej
pory. nie ukrywam, ze przy pensji 1600 zl na reke, nie mam mozliwosci splaty
TAKIEJ kwoty.
bardzo prosze o ew. pomoc.
Pozdrawiam, Goska