Prawo jazdy straciło ważność

  • Autor wątku Autor wątku user801889
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
U

user801889

Nowy użytkownik
Dołączył
02.2026
Odpowiedzi
4
Witam,niewiem czy wybrałam dobry wątek,ale może ktoś tutaj mi pomoże zrozumieć sytuację. Mąż ma prawo jazdy wydane na czas określony. Ważność dokumentu skończyła mu się 6 lat temu,tak wiem ze to bardzo długi okres czasu. Przy zmianie pracy do której doszło pół roku temu został zatrudniony między innymi jako kierowca plus jeszcze kilka innych stanowisk. Kilka dni temu w drodze powrotnej ze szkolenia na które wysłała go firma,jechał też samochodem służbowym,był sprawcą wypadku-zasnął za kierownicą,gdzie nigdy wcześniej mu się to nie zdarzyło,ogólnie pierwszy i ostatni mandat dostał dwa lata temu za przekroczenie prędkości. O tym że mąż ma nieważne prawo jazdy dowiedział się właśnie w dniu wypadku kiedy policja go o tym poinformowała. Mandat oczywiście przyjął,opłacił,teraz musi się stawić znowu na komisariat aby dowiedzieć się co dalej czy dostanie kolejny mandat za brak prawa jazdy czy sprawa oprze się o sąd. W międzyczasie mąż umówił się do lekarza aby zrobić ponownie badania,by móc złożyć wniosek o przedłużenie prawa jazdy. Wiem że to jego zaniedbanie bo to on powinnien wiedzieć kiedy kończy mu się prawo jazdy,tylko to co mnie dziwi i jest dla mnie niezrozumiałe,dlaczego policja przy wystawianiu mandatu te dwa lata temu nie poinformowała go o tym że ma nie ważne prawko,dlaczego mu go nie zablokowali...mało tego przy każdej kontroli prędkości,gdzie policja kontrolowała wybrane samochody też mu nikt nie powiedział że prawo jazdy jest nie ważne gdzie mąż musiał się wylegitymować i prawkiem i dowodem osobistym. Nawet po tej kolizji do której doszło kilka dni temu nadal mu go nie zablokowali elektronicznie,na CEPik widnieje informacja że prawo jazdy straciło ważność ale kierowca posiada uprawnienienia. Kolejną kwestia jest to że dowiedział się że pracodawca może go pociągnąć do odpowiedzialności finansowej za roztrzaskany samochód,ponieważ towarzystwo ubezpieczeń może nie wypłacić AC lub zażądać zwrotu pieniędzy. Wiem,że to mąż zawinił,kobieta w kadrach gdy się przyjmował robiła skan prawo jazdy,dlaczego pracodawca nie sprawdził ważności dokumentu,jeżeli wiedział że powierza mu samochody służbowe. Wiem że teraz blokują prawko elektronicznie,ale to jak z pracą w handlu pracownik przyniesie książeczkę sanepidowską ale to na pracodawcy obowiązek jest sprawdzić czy faktycznie ma wbite badania... Niewiem już co robić nie obawiamy się tego mandatu który zapewne nie będzie niski- z racji tego że prowadził bez ważnego prawa jazdy,ale czy pracodawca ma prawo do tego aby np. żądać zwrotu kosztów za naprawę w momencie kiedy ubezpieczalnia umyje ręce? Wiem że pracodawca może pociągnąć pracownika do trzech wypłat brutto,tylko czy aby na pewno tutaj jest całkowita wina pracownika? Z tego co czytałam już na kilku stronach to jest naruszenie zasad BHP przez pracodawcę,ponieważ na nim leży obowiązek sprawdzenia ważności dokumentów.Będę wdzięczna o odpowiedź. Może ktoś miał już taki przypadek
 
Ostatnia edycja:
Z całym szacunkiem. Nie próbujcie szukać winy w systemie. Dziękujcie raczej komu tam chcecie, że tylko zasnął i nie zabił siebie lub, co gorsze, kogoś innego. Być może ma jakąś chorobę, która ma wpływ na kierowanie pojazdami?? Właśnie dlatego prawa jazdy już nie wydaje się bezterminowo. By co jakiś czas sprawdzić, czy stan zdrowia nie uniemożliwia kierowania.
 
forg napisał:
Z całym szacunkiem. Nie próbujcie szukać winy w systemie. Dziękujcie raczej komu tam chcecie, że tylko zasnął i nie zabił siebie lub, co gorsze, kogoś innego. Być może ma jakąś chorobę, która ma wpływ na kierowanie pojazdami?? Właśnie dlatego prawa jazdy już nie wydaje się bezterminowo. By co jakiś czas sprawdzić, czy stan zdrowia nie uniemożliwia kierowania.
Dziękuję za obszerną odpowiedź,tak mamy świadomość tego że mogło się to skończyć dużo gorzej i jest to szczęście w nieszczęściu,że nikomu nic się nie stało. Nie próbuję szukać dziury w systemie tylko chciałabym dowiedzieć się dlaczego przy kontroli policja nie poinformowała o nieważności prawa jazdy i go nie zablokowała. Tyle albo aż tyle. Z każdym z kim rozmawiam to zna przypadki gdzie prawo jazdy straciło ważność kierowca przy kontroli dostaje mandat i zablokowane prawko z automatu plus nie może prowadzić dalszej trasy jako kierowca. Więc dlaczego tutaj przy kontrolach tak nie było? To nie jest zrzucenie winy na nikogo bo mąż jest winny i się do tego poczuwa. Tylko kwestia dlaczego tutaj organy nie zadziałały tak jak powinny w takiej sytuacji
 
To niech pani złoży skargę, że podczas kontroli w dniu policjant nie zauważył, że prawo jazdy straciło ważność. Policjant zapewne zostanie ukarany/pouczony. I dzięki pani więcej osób będzie zatrzymywanych z prawem jazdy, którego ważność się skończyła.
 
forg napisał:
Właśnie dlatego prawa jazdy już nie wydaje się bezterminowo. By co jakiś czas sprawdzić, czy stan zdrowia nie uniemożliwia kierowania.
Nie do końca z tym się zgodzę. Jeżeli ktoś miał ograniczenia "zdrowotne" lub uprawnienia na czas określony ze względu na odnawialność uprawnień to zgoda. Jeżeli ktoś miał uprawnienia na czas nieokreślony i np. zgubił prawo jazdy to następny blankiet ma na czas określony 15 lat ale uprawnienia są nadal bezterminowe i nie potrzeba badań lekarskich. Od 2013 roku wydawane są terminowe ale tylko dotyczące blankietów nie uprawnień
 
nieprawdopodobnee napisał:
kierowca przy kontroli dostaje mandat i zablokowane prawko z automatu
Prawo jazdy z automatu (jak to określasz) blokuje się od następnego dnia od daty wskazanej na nim. Nie potrzeba do tego kontroli policjanta. Jeżeli udowodnisz iż była kontrola a prawo jazdy było nieważne to będzie jak opisał @forg
Z tego co opisujesz tutaj jest długi łańcuszek do pociągnięcia do odpowiedzialności, ale gdyby nawet zostali pociągnięci to wcale nie zmniejszy nawet o złotówkę winy sprawcy wypadku.
Moim zdaniem może być największy problem (finansowy) że mąż podjął się kierowania samochodem nie mając do tego uprawnień. Wojna z pracodawcą. Czy mąż zataił brak uprawnień czy pracodawca nienależycie zweryfikował uprawnienia
 
Ostatnia edycja:
victor.jan napisał:
Prawo jazdy z automatu (jak to określasz) blokuje się od następnego dnia od daty wskazanej na nim. Nie potrzeba do tego kontroli policjanta. Jeżeli udowodnisz iż była kontrola a prawo jazdy było nieważne to będzie jak opisał @forg
Z tego co opisujesz tutaj jest długi łańcuszek do pociągnięcia do odpowiedzialności, ale gdyby nawet zostali pociągnięci to wcale nie zmniejszy nawet o złotówkę winy sprawcy wypadku.
Moim zdaniem może być największy problem (finansowy) że mąż podjął się kierowania samochodem nie mając do tego uprawnień. Wojna z pracodawcą. Czy mąż zataił brak uprawnień czy pracodawca nienależycie zweryfikował uprawnienia
Mąż przy przyjmowaniu się do pracy udostępnił swoje prawo jazdy kadrowej,która robiła skan i dołączyła je do dokumentów pracownika. Więc tutaj nie było mowy z męża strony o zatajeniu tego,że prawo jazdy straciło ważność,bo sam też nie miał tego świadomości.
 
nieprawdopodobnee napisał:
nie było mowy z męża strony o zatajeniu tego,że prawo jazdy straciło ważność,
Może nie było mowy o zatajeniu, ale o kierowaniu mimo braku uprawnień to już tak
 
victor.jan napisał:
Może nie było mowy o zatajeniu, ale o kierowaniu mimo braku uprawnień to już tak
Tyle że tak jak pisze mąż nawet nie wiedział że kieruje mimo braku uprawnień,wiadomym jest że gdyby miał świadomość że prawo jazdy straciło ważność to by wyrobił. Wiem że to męża zajechanie i to on jako kierowca jest odpowiedzialny za pilnowanie ważności dokumentu,ale czy pracodawca nie naruszył tutaj przepisów BHP dopuścił pracownika do pracy bez ważnych uprawnień. Gdzie jest możliwość sprawdzenia również kierowców w Centralnej Ewidencji?
 
Pracodawca NIE MUSI korzystać z AutoCasco - po co ma marnować ubezpeczenie.
Twój mąż jako winny kolizji może być zobowiązany do naprawienia szkody w wysokości do trzykrotności wynagrodzenia.
Gdyby tobie ktoś zniszczył samochód też chciałabyś by ci oddał naprawiony, czy nie? To nie pierwszy temat, gdzie pracownik niszczy komuś z swojej winy samochód i nie chce naprawić komuś szkody - skąd takie podejście?
 
@user801889
Rozumiem, że również nie sprawdza ważności dowodu osobistego, karty debetowej/kredytowej?
 
pasqudek napisał:
Rozumiem, że również nie sprawdza ważności dowodu osobistego, karty debetowej/kredytowej?
Tak jakby przykład nietrafiony. Karta debetowa/kredytowa po upływie ważności nie zadziała. Zatem nie rozumiem dlaczego porównujesz kartę z dowodem czy prawem jazdy? Akurat jeśli urzędnik nie ma nawyku sprawdzania "okiem" daty ważności dokumentu to dowód osobisty może "zadziałać" po upływie jego ważności. Jak widać prawo jazdy też zadziałało - człowiekowi nawet auto służbowe powierzono.
 
Mnie zadziwia, że wspomniany mąż sam nie był łaskaw zorientować się, że jego prawo jazdy lata temu straciło ważność. Przecież wiedział, że jego prawo jazdy było wydane na czas określony. Zbagatelizował to? Nie chciało mu się o tym myśleć? Wiedział o tym, ale zlekceważył? A teraz szukanie winnych we wszystkich dookoła - w policjancie, w pracodawcy, ale nie w sobie samym za SWOJE zaniedbanie. To policja ma go informować, że ma nieważne prawo jazdy? Serio? Zaniedbał to teraz ma problem. Niech go weźmie na klatę i tyle. Zapłaci to może się nauczy i następnym razem już nie zapomni. Dajmy chłopu w końcu wydorośleć.
 
Jeśli przy okazji uszkodził inne mienie za które przysługuje wypłata z OC, to najprawdopodobniej TU zwróci się o zwrot (regres) wypłaconego odszkodowania do kierującego (sprawcy)
 
@forg
OK. Ale musisz sprawdzić datę ważności karty debetowej/kredytowej by mieć czas na jej wymianę.
Identycznie z prawkiem jeśli badanie lekarskie było na X lat czy z dowodem osobistym
 
pasqudek napisał:
Ale musisz sprawdzić datę ważności karty debetowej/kredytowej by mieć czas na jej wymianę. Identycznie z z dowodem osobistym
Tutaj nie ma nic identycznego. To nie jest nawet porównywalne z prawem jazdy.
W opisanych przypadkach robisz szkodę (raczej niedogodność) sobie. Z prawem jazdy możesz zrobić szkodę innym i dlatego ważne są badania i terminy.
 
Racja. Ale i tu i tu musisz pilnować terminów.
A niestety debilów nie brakuje, którzy twierdzą/myślą, że im nic nie stanie się.
 
Sprawa do Sądu za brak uprawnień i obligatoryjny zakaz prowadzenia pojazdów na minimum pół roku. Nawet jak odnowi swoje prawo jazdy to zakaz go nie minie. I niech poinformuje swojego pracodawcę o tym fakcie o ile będzie jeszcze tam pracował w co wątpię. Ja na jego miejscu szukałabym innej pracy. Bo pracodawca najprawdopodobniej rozwiąże umowę i to w trybie dyscyplinarnym
 
Marcin Michalkowski napisał:
Sprawa do Sądu za brak uprawnień i obligatoryjny zakaz prowadzenia pojazdów na minimum pół roku. Nawet jak odnowi swoje prawo jazdy to zakaz go nie minie. I niech poinformuje swojego pracodawcę o tym fakcie o ile będzie jeszcze tam pracował w co wątpię. Ja na jego miejscu szukałabym innej pracy. Bo pracodawca najprawdopodobniej rozwiąże umowę i to w trybie dyscyplinarnym

A ja niebyłbym taki pewien, autorka tematu napisała, że:
user801889 napisał:
[...]na CEPik widnieje informacja że prawo jazdy straciło ważność ale kierowca posiada uprawnienienia[...]

Teraz kluczowe pytanie - czy mąż miał wydane uprawnienia bezterminowo. Sprawa do sądu pewnie trafi, ale...
znam z dosyć niedawna sytuacja, że facet przytarł luterkiem o inne auto - i to ciężarówką. Była interwencja policji no i okazało się, że ma prawo jazdy po terminie (kilka dni defacto, od razu po tej sytuacji złożył wniosek o nowy dokument). Poszedł wniosek o ukaranie z art. 94 kw.

Sąd trochę drążył temat - wyrok uniewinnienie.

W sumie najciekawsze było stwierdzenie w piśmie ze Starostwa, że w sumie to Pan ma uprawnienia bezterminowo, ale oczekując na nowy dokument - nie ma uprawnień. Z drugiej strony jak dla mnie wyrok sądu słuszny, jak ktoś ma bezterminowo uprawnienia - to jak można go ukarać, za brak uprawnien - bo ma nieważny dokument?
 
Powrót
Góra