Prawo konsumenta w interpretacji Arbitra Bankowego

  • Autor wątku Autor wątku grzesiek47
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Nie byłem informowany o takiej możliwości.
 
Jeżeli dodam, że kwota ubezpieczenia została zwrócona i że na chwilę obecną należność o którą dopomina się bank jest kwotą wynikającą z umowy, to nie ma znaczenia i nie zmienia mej sytuacji..
 
Moim zdaniem nie zmienia.
Skorzystaj z propozycji banku, albo sam dochodź zwrotu pieniędzy od sprzedawcy.
 
Z tego wynika, że fakt ubezpieczenia pożyczki zapisany w umowie powoduje, że nie jest to pożyczka/kredyt wiązany i tym samym nie można stosować wobec niej przepisów z zakresu praw konsumenckich. Nie mogę sobie wyobrazić by w kraju w którym blisko połowa czynnych zawodowo obywateli związana jest z szeroko pojmowaną ochroną obywateli, można było by w świetle obowiązujących przepisów wywinąć taki numer. Według mnie jest to najzwyklejsze oszustwo stosowane na tego typu imprezach polegające jak mniemam na celowym działaniu sprzedawcy i banku a zmierzające do uniemożliwienia dochodzenia praw przez konsumenta. W tym przypadku sprzedawca działa zgodnie z procedurami opracowanymi i akceptowanymi przez bank. Ponadto chciałbym dodać, że oba te podmioty działają w oparciu o umowę określającą prawa i obowiązki partnerów handlowych jakimi w rzeczywistości są.
Na Waszym Forum znalazłem opis przestępstwa oszustwa art. 286 & 1 k.k.
"Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia mieniem własnym lub cudzym za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania jej błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat". Jak z tego wynika istnieje przepis prawny umożliwiający ściganie tego typu - w moim przekonaniu- zwykłych cwaniaków. Uważam, że istniejące w Polsce takie instytucje jak Komisja Nadzoru Bankowego, Federacja Konsumentów, UOKiK, które to instytucje odpowiedzialne są za przestrzeganie praw konsumentów.
 
Jeżeli uważasz,że jest to deklaracja a nie opis zaistniałej sytuacji to rzeczywiście nie mamy o czym rozmawiać. Wydawało mi się, że posiadasz na tyle empatii, że zechcesz ustosunkować się choćby to tego czy takie przypadki mogą być zgłaszane do... no właśnie i tu oczekiwałem na jakąś podpowiedz.
 
Ja tam nie widzę konkretnego pytania.
Jeśli uważasz, że masz rację, to zgłoś policji oszustwo oraz pozwij bank. Tylko licz się ze stratą kilku tysięcy złotych.
 
Tu nie chodzi o to co ja uważam ale o to czy z opisanej sytuacji mam jakieś wyjście, inne niż wskazałeś w poście nr 24, jeżeli takiego wyjścia nie widzisz to bardzo dziękuję ci za poświęcony czas, i liczę na to, że może znajdzie się osoba która była w podobnej sytuacji i podzieli się swoim doświadczeniem.
 
Mam krótkie pytanie: czy istnieje określony termin do wystąpienia o unieważnienie umowy od momentu jej podpisania.
 
Przeglądałem przez 2 dni zamieszczane na Waszym Forum opisy związane z zakupami poza lokalem przedsiębiorstwa i stwierdzam, że scenariusz poruszanych spraw jest niemal identyczny: rodzice lub dziadkowie biorą udział w pokazie garnków, urządzeń medycznych itp. Po powrocie do domu zmieniają zdanie i przy pomocy dzieci lub wnuków szukają możliwości naprawienia błędu. Znajdują taką pomoc między innymi na Waszym Forum gdzie w jasny sposób wyłożone są zasady postępowania /podstawa prawna, pismo o odstąpieniu od umowy, terminy zwrotu towaru itp./. Bardzo często czytałem, że fakt zakupu tych rzeczy na raty nie ma znaczenia gdyż, skuteczne odstąpienie od umowy zakupu dotyczy również umowy kredytowej która podpisywana była na tym spotkaniu a kopii której kupujący nie otrzymał. Takie stanowisko wydaje się słuszne gdyż zakłada się, że taka umowa zawierana w takich okolicznościach jest umową wiązaną. Najczęściej jest tak, że opisane działanie kończy sprawę, gdyż sprzedawca i bank działają w ścisłej symbiozie, ponieważ ich współpraca oparta na umowie partnerskiej zapewnia im funkcjonowanie na rynku. Dlatego też sprzedawca zwraca bankowi pieniądze a bank zamyka konto i sprawę.
Inaczej sprawa ta wygląda w sytuacji gdy sprzedawca „ zwija interes „ i ślad po nim ginie. W tej sytuacji bank wykorzystując zapisy tej umowy nie traktuje jej jako umowy wiązanej i domaga się zwrotu pieniędzy od kupującego.
Moje pytanie dotyczy możliwości prawnych jakie mógłbym wykorzystać w tej konkretnej sprawie
 
Moje pytanie dotyczy możliwości prawnych jakie mógłbym wykorzystać w tej konkretnej sprawie
Oprócz tych, które podałem w #28 - bo wynikają z Twojego przekonania o słuszności własnych poglądów, możesz zrobić to, co wynika bezpośrednio z przepisów prawa - zażądać zwrotu pieniędzy od sprzedawcy.
 
Czyli co mam z tego rozumieć? że w ogóle nie powinnam odstępować od umowy bo tak czy siak będę musiala płacić? Wyslałam już oświadczenie o odstąpieniu od umowy... czyli mam rozumieć że nici z tego wszystkiego bo i tak chcąc czy nie chcąc zapłacę?To szkoda nerwów i zachodu
 
W żadnym wypadku nie było moją intencją kwestionowanie przepisów prawa dot ochrony konsumentów a które określają procedury odstąpienia od zawartej umowy. Żyjemy w Polsce, w państwie prawa. Tym samym uważam, że należy wykorzystać wszystkie możliwości zawarte w tym prawie. Jednym z nich jest możliwość odstąpienia od umowy . Postąpiłaś właściwie wysyłając takie oświadczenie które w zasadzie powinno zakończyć sprawę. Opisałem mój przypadek gdyż uważam, że jest on przypadkiem nietypowym licząc na to, że na tym forum uzyskam informacje od kogoś kto znalazł się w podobnej sytuacji i jaki był finał sprawy. Przypominam, że mój przypadek dotyczy umowy o kredyt na sfinansowanie zakupu a która to umowa z racji jej zapisów nie jest traktowana przez bank jako kredyt wiązany. W praktyce wyglądało to tak, że osoba spisująca umowę zakupu informowała mnie, że do sfinalizowania kredytu/pożyczki na ten sprzęt potrzebny jest wniosek o jego przyznanie .Wniosek ten okazał się umową której kopii nie otrzymałem.
Ponieważ udają się na pokaz nie zapoznałem się z Ustawą o kredycie konsumenckim ani też nie wynająłem prawnika który czuwałby nad prawidłową formą umowy w konsekwencji okazało się, że umowę tą nie dotyczą przepisy wynikające ze wspomnianej Ustawy. Moim problemem jest udowodnienie, że jest to jednak kredyt wiązany z tym zakupem a epilogiem sprawy będzie prawdopodobnie pozew sądowy. Mam nadzieję, że w Twoim przypadku sprawa potoczy się innym, znacznie korzystniejszym dla Ciebie torem, czego Ci życzę.
 
Ja nie mam kopii , która szła do Banku. W umowie kupna sprzedaży jest punkt, że jeśli Bank nie przyzna kredytu/pożyczki na sfinansowanie zakupu towaru osoba ma oddać całą kwotę do 30 dni od podpisania umowy. Nie wiem co było na umowie/wniosku do banku... Ale w większości ludzi tu piszących sprawa byla podobna i jakoś im się udawało wyjść z tego...

A jeśli rzeczywiście Bank nie da kredytu/pożyczki to którą kwotę trzeba oddać tę z umowy kupna sprzedaży czy tę powiększoną taką jakby się brało kredyt?
 
Kwota do zapłaty wynika z zapisów w umowie której kopii nie otrzymałaś. Byłem w podobnej sytuacji, ksero wniosku/umowy otrzymałem za pośrednictwem Arbitra Bankowego.Zakładając analogię sytuacji mogę podać zapisy jakie znalazły się w moim wniosku/umowie, otóż była to kwota wynikająca z umowy zakupu powiększona o odsetki oraz o ubezpieczenie kredytu. Ten ostatni zapis /ubezpieczenie kredytu/ traktowany jest jako koszt związany z udzielanym kredytem gdyż został przeznaczony na sfinansowanie składki ubezpieczeniowej co skutkuje tym, że umowa ta wyłączona jest spod przepisów dot. praw konsumentów. O tym fakcie nie zostałem powiadomiony ponieważ jak dowiedziałem się na tym Forum, nie musiałem.Dalsza lektura tego wniosku/umowy wprawiła mnie w lekkie zdumienie gdyż okazało się, że do sfinansowania transakcji zakupu garnka czy też innego urządzenia pseudomedycznego zaangażowane są aż trzy !! podmioty gospodarcze których wspólnym mianownikiem jest wyższa kultura bankowości. Kolejnym, czwartym uczestnikiem jest sprzedawca będący partnerem handlowym banku a któremu wypłacone zostały pieniądze na podstawie przedstawionych dokumentów z transakcji oraz umowy pomiędzy nim /sprzedawcą/ a bankiem. W moim przypadku prawdopodobnie sprzedawcę nie obowiązywała ta wyższa kultura bankowości, gdyż pomimo skutecznego odstąpienia od umowy oraz zwrotu towaru, nie zwrócił otrzymanych pieniędzy.Wracając do Twego pytania uważam, że nie powinnaś brać pod uwagę zapłatę za towar w przypadku odstąpienia od umowy oraz zwrotu urządzenia dla sprzedawcy
 
ta sprawa się jakoś zakończyła? bo przyznam szczerze jestem bardzo zaciekawiony jej wynikiem, nie zgadzam się bowiem z argumentacją loco1 - w mojej ocenie fakt ubezpieczenia kredytu nie stanowi przesłanki do stwierdzenia, iż kredyt nie jest kredytem wiązanym, tym bardziej, że część kredytu spożytkowana na ubezpieczenie jak najbardziej wyczerpuje przesłanki do uznania jej również za kredyt wiązany (nabycie towaru lub usługi jest finansowane przez kredytodawcę, a towar lub usługa są szczegółowo określone w umowie o kredyt).
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra