T
tato00
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 02.2014
- Odpowiedzi
- 1
Witam
Jestem ojcem szescioletniego chlopca,nie mialem slubu z jego mama a nie mieszkamy razem od 9 miesiecy,do tej pory moj synek wiekszosc czasu spedzal ze mna w moim domu gdyz sytuacja wyglada w ten sposob ze on nie chce i nie lubi chodzic do swojej mamy,przezywal to strasznie jak od czasu do czasu musial tam isc w momentach jak jego mama sobie o nim przypomniala i chciala aby go przyprowadzic do niej.
Jestesmy z synkiem ogromnie zwiazani uczuciowo,zajmuje sie nim od urodzenia.
Nie jest to czyms nowym dla mnie ze on bardzo nie chce isc do swojej mamy,podobna sytuacja miala miejce kilka lat wczesniej,dziecko mialo 1,5 roczku,rozstaliwmy sie z jego mama (pozniej okazalo sie ze tylko na jakis czas)
W momencie jak dziecko zobaczylo ze dojezdzamy na osiedle na ktorym mieszkala jego mama wpadal w straszny histeryczny placz,jego mama oczywiscie sila wyciagala go z samochodu badz wrecz odrywala go ode mnie gdyz trzymal sie mnie mocno,serce mi pekalo,na nic zdaly sie prosny zeby zalatwiala to w inny sposob,na spokojnie..
Ale wracaja do sprawy terazniejszej,wszystko bylo dobrze,dziecko mieszkalo u mnie wiekoszosc czasu,pewnego dnia odwiozlem synka do jego mamy po szkole.Minelo dwie godziny i dziecko zadzwonilo do mnie na skypa bardzo zaplakane proszac mnie zebym po niego przyjechal i go zabral do siebie,ze on nie chce tam byc.Po chwili jego mama zobaczyla ze on placze i rozmawia ze mna to rozlaczyla dziecku internet przez co nie mialem mozliwosci wytlumaczenia dziecku i uspokojenia go.Wsiadlem w samochod i pojechalem porozmawiac z nim.
Plakal strasznie proszac mame zeby go wypuscila z domu,zeby mogl jechac do mnie ale na nic sie to zdaloSkonczylo sie tak ze ja dostalem od niej w twarz nie wiem za co (bezsilnosc z jej strony i zlosc ze dziecko nie che u niej przebywac i ze ma ze mna mocniejsza wiez)
Bylem bezsilny i jedyne co moglem zrobic to zglosic ten fakt na Gardzie.Zgloszenie przyjeto ale powiedzieli mi ze nic nie moga zrobic bo ona jest matka i tylko sąd moze mi pomoc.
Od tego dnia dziecka nie widzialem na oczy,wylaczyla mu internet zeby nie mogl sie ze mna kontaktowac,po dwoch tygodniach posunela sie jeszcze dalej...pojechala do sądu,nie wiem w jaki sposob oklamala sedziego ale dostala od reki dokument ze ja nie moge sie do niej zblizac.
Nie mam juz sily,nigdy nic jej nie zrobilem a tym bardziej mojemu dziecku,nie rozumiem jak mozna byc tak podlym i zeby osiagnac swoj cel w tym przypadku zemste na mnie poslugiwac sie swoim dzieckiem,przeciez to jest czlowiek majacy uczucia.On starsznie teskni za mna a ona zamknela go jak w wiezieniu,wczoraj spotkalem dziecko na ulicy razem z nia.Jest on w stanie strasznym,wystraszony,rozmawial ze mna drzacym glosem,znam mojego synka od urodzenia i nigdy go w takim stanie nie widzialem,to jest straszne,jak matka moze zrobic dziecku taka wielka krzywde.
Co ja mam zrobic,prosze o pomoc dla mnie dla mojego dziecka,ja musze go uratowac.Adwokat powiedzial ze zrobi wszystko aby sedzia anulowal zakaz zblizania sie,tak pewnie bedzie ale do tego czasu ja oszaleje a moje dziecko tez ogromnie cierpi.Czy sedzia nie zlamal w tym przypadku prawa dziecka do widzenia sie ze swoim rodzicem?
O co tu chodzi,co za dziwny kraj,kobieta moze wszystko lacznie z uderzeniem faceta i nikt jej nie ruszy,moze pastwic sie nad swoim dzieckiem,moze znieslawiac innych oklamujac sedziego a ten wierzy jej na slowo.
Czy ktos jest w stanie mi i mojemu synkowi pomoc?Poruszylem juz niebo i ziemie,nikt nie jest mi w stanie pomoc i wszyscy kieruja do sadu a tam z kolei nic nie ma od razu..A dziecko cierpi,musze zawiesc go do psychologa jak najszybciej,jak tego nie zrobie ta kobieta go zniszczy...
Bardzo prosimy jesli ktos by miala jakąs wiedze na ten temat o kontakt..
Jestem ojcem szescioletniego chlopca,nie mialem slubu z jego mama a nie mieszkamy razem od 9 miesiecy,do tej pory moj synek wiekszosc czasu spedzal ze mna w moim domu gdyz sytuacja wyglada w ten sposob ze on nie chce i nie lubi chodzic do swojej mamy,przezywal to strasznie jak od czasu do czasu musial tam isc w momentach jak jego mama sobie o nim przypomniala i chciala aby go przyprowadzic do niej.
Jestesmy z synkiem ogromnie zwiazani uczuciowo,zajmuje sie nim od urodzenia.
Nie jest to czyms nowym dla mnie ze on bardzo nie chce isc do swojej mamy,podobna sytuacja miala miejce kilka lat wczesniej,dziecko mialo 1,5 roczku,rozstaliwmy sie z jego mama (pozniej okazalo sie ze tylko na jakis czas)
W momencie jak dziecko zobaczylo ze dojezdzamy na osiedle na ktorym mieszkala jego mama wpadal w straszny histeryczny placz,jego mama oczywiscie sila wyciagala go z samochodu badz wrecz odrywala go ode mnie gdyz trzymal sie mnie mocno,serce mi pekalo,na nic zdaly sie prosny zeby zalatwiala to w inny sposob,na spokojnie..
Ale wracaja do sprawy terazniejszej,wszystko bylo dobrze,dziecko mieszkalo u mnie wiekoszosc czasu,pewnego dnia odwiozlem synka do jego mamy po szkole.Minelo dwie godziny i dziecko zadzwonilo do mnie na skypa bardzo zaplakane proszac mnie zebym po niego przyjechal i go zabral do siebie,ze on nie chce tam byc.Po chwili jego mama zobaczyla ze on placze i rozmawia ze mna to rozlaczyla dziecku internet przez co nie mialem mozliwosci wytlumaczenia dziecku i uspokojenia go.Wsiadlem w samochod i pojechalem porozmawiac z nim.
Plakal strasznie proszac mame zeby go wypuscila z domu,zeby mogl jechac do mnie ale na nic sie to zdaloSkonczylo sie tak ze ja dostalem od niej w twarz nie wiem za co (bezsilnosc z jej strony i zlosc ze dziecko nie che u niej przebywac i ze ma ze mna mocniejsza wiez)
Bylem bezsilny i jedyne co moglem zrobic to zglosic ten fakt na Gardzie.Zgloszenie przyjeto ale powiedzieli mi ze nic nie moga zrobic bo ona jest matka i tylko sąd moze mi pomoc.
Od tego dnia dziecka nie widzialem na oczy,wylaczyla mu internet zeby nie mogl sie ze mna kontaktowac,po dwoch tygodniach posunela sie jeszcze dalej...pojechala do sądu,nie wiem w jaki sposob oklamala sedziego ale dostala od reki dokument ze ja nie moge sie do niej zblizac.
Nie mam juz sily,nigdy nic jej nie zrobilem a tym bardziej mojemu dziecku,nie rozumiem jak mozna byc tak podlym i zeby osiagnac swoj cel w tym przypadku zemste na mnie poslugiwac sie swoim dzieckiem,przeciez to jest czlowiek majacy uczucia.On starsznie teskni za mna a ona zamknela go jak w wiezieniu,wczoraj spotkalem dziecko na ulicy razem z nia.Jest on w stanie strasznym,wystraszony,rozmawial ze mna drzacym glosem,znam mojego synka od urodzenia i nigdy go w takim stanie nie widzialem,to jest straszne,jak matka moze zrobic dziecku taka wielka krzywde.
Co ja mam zrobic,prosze o pomoc dla mnie dla mojego dziecka,ja musze go uratowac.Adwokat powiedzial ze zrobi wszystko aby sedzia anulowal zakaz zblizania sie,tak pewnie bedzie ale do tego czasu ja oszaleje a moje dziecko tez ogromnie cierpi.Czy sedzia nie zlamal w tym przypadku prawa dziecka do widzenia sie ze swoim rodzicem?
O co tu chodzi,co za dziwny kraj,kobieta moze wszystko lacznie z uderzeniem faceta i nikt jej nie ruszy,moze pastwic sie nad swoim dzieckiem,moze znieslawiac innych oklamujac sedziego a ten wierzy jej na slowo.
Czy ktos jest w stanie mi i mojemu synkowi pomoc?Poruszylem juz niebo i ziemie,nikt nie jest mi w stanie pomoc i wszyscy kieruja do sadu a tam z kolei nic nie ma od razu..A dziecko cierpi,musze zawiesc go do psychologa jak najszybciej,jak tego nie zrobie ta kobieta go zniszczy...
Bardzo prosimy jesli ktos by miala jakąs wiedze na ten temat o kontakt..