Prawo Przewozowe

  • Autor wątku Autor wątku suzanna
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
S

suzanna

Nowy użytkownik
Dołączył
07.2010
Odpowiedzi
12
Witam,

W marcu tego roku dostałam wezwanie do zapłaty za mandat (jazda bez biletu) który już opłaciłam. Wobec tego skontaktowałam się z Kancelarią Prawną która to wezwanie mi wysłała, drogą mailową dowiedziałam się iż pieniądze które zapłaciłam zostały zaksięgowane za jakieś zdarzenie z 2007 roku. Wobec czego zostałam zmuszona do wpłacenia ponownie kwoty za aktualny mandat.

Teraz ponownie dostałam od nich wezwanie (a w zasadzie mailem się ze mną skontaktowali że takie wezwanie mi już wysłali i podali numer konta gdzie mam przelać pieniądze) jako że w mailu powoływali się na mandat wystawiony w maju tego roku poprosiłam o przesłanie tego mandatu bo kompletnie nie pamiętałam o takim zdarzeniu. Okazało się że na mandacie jest wpisana data zeszło roczna, więc wiem że mandat jest przedawniony.

Wiem też że ta firma zwyczajnie chciała mnie naciągnąć. I jednokrotnie im się to udało (zapłacenie przeze mnie mandatu w kwietniu tego roku za sprawę z 2007). Poprosiłam ich więc dzisiaj o wysłanie skanu dokumentów za mandat który kazali płacić mi w maju za 2007 ale powiedzieli że je zniszczyli zgodnie z ochroną danych osobowych. Proszę mi powiedzieć czy mam szanse na odzyskanie pieniędzy na które zostałam naciągnięta? Bo za ten mandat z zeszłego roku wiem że nie muszę im płacić a w razie skierowania sprawy do sądu będę musiała napisać pismo odwołujące o przedawnieniu.
 
suzanna napisał:
Proszę mi powiedzieć czy mam szanse na odzyskanie pieniędzy na które zostałam naciągnięta? Bo za ten mandat z zeszłego roku wiem że nie muszę im płacić a w razie skierowania sprawy do sądu będę musiała napisać pismo odwołujące o przedawnieniu.



A jak płaciłaś tą opłatę dodatkową (bo na pewno nie mandat) to co wpisałaś w tytule wpłaty? Np mandat numer XXX z dnia XXXX?
 
Nie stety nie było tam podanego żadnego konkretnego tytułu przelewu mogło to byc cos na zasadzie "zapłata za mandat" a na druku z mandatu był podany tylko numer konta bez informacji o tym jaki ma byc tytuł przelewu. Czy w tej kwestii windykator moze sobie te pieniądze zaksięgować "na co chce"? Mimo iż kwota była w wpłacona zgodnie z aktualnym mandatem? Czy w ogóle on bez posiadania żadnych dokumentów z 2007 moze sobie ode mnie wymagać wpłaty za tamta sprawę?
 
decyduje wierzyciel - art. 451 § 2 kc- Jeżeli dłużnik nie wskazał, który z kilku długów chce zaspokoić, a przyjął pokwitowanie, w którym wierzyciel zaliczył otrzymane świadczenie na poczet jednego z tych długów, dłużnik nie może już żądać zaliczenia na poczet innego długu

zapłata przedawnionego długu nie jest świadczeniem nienależnym wobec czego nie możesz domagać się jego zwrotu.
 
Ale ja nawet nie pamietam takiej sytuacji z 2007 to chyba moge zadać jakiegoś potwierdzenia na zasadzie "za co płace" tym bardziej ze to z przed 7 lat? Co jesli wtedy nie były wysyłane mi żadne wezwania do zapłaty a ten windykator sobie skorzystał ze sama z siebie zapłaciłam mandat w terminie? Skąd mam wiedzieć ze taka sytuacja miała miejsce skoro ja jej nie pamietam a ten kto ta zapłatę sobie sam zaksięgowal nie potrafi mi jej udowodnić?
 
więc nie płać tego drugiego. Jak Cię pozwą wskaż, że zapłaciłaś ten aktualny przedkładając potwierdzenie. Jak zakwestionują i wskażą, że to na ten przedawniony, to zakwestionujesz, że taki mandat kiedykolwiek był. Ciężar wykazania tego spadwnie na nich (art. 6 kc), jesli więc nie wykażą powództwo będzie bezzasadne.
 
Ok, dziękuje bardzo jeszcze tylko chciałam zapytać o termin "przerwania toku przedawnienia" mianowicie ten prawnik do mnie pisze droga mailową w tym temacie i kiedy to oznajmiam mu ze płatność za mandat z 13. Maja 2013 sie przedawniła (podobno wyslal do mnie wczoraj wezwanie droga pocztowa) to on mi odpowiedział: "Powołany przez Pana artykuł określa tylko termin przedawnienia. Proszę wziąć pod uwagę iż termin ten może na skutek wielu zdarzeń ulec przerwaniu. Przerwanie biegu terminu przedawnienia skutkuje rozpoczęciem jego biegu na nowo. Ocena taka podlega orzeczeniu sądu. Wezwanie otrzymał Pan bezpośrednio od kontrolera w autobusie". Tzn ze on moze w trakcie przedawnienia je przerwać? Nie bardzo rozumiem...
 
Może wklej w całości, to co Ci wysłał (albo prześlij przynajmniej na prv)

Chodzi o Art. 123.KC - Bieg przedawnienia przerywa się:
1) przez każdą czynność przed sądem lub innym organem powołanym do rozpo-znawania spraw lub egzekwowania roszczeń danego rodzaju albo przed są-dem polubownym, przedsięwziętą bezpośrednio w celu dochodzenia lub usta-lenia albo zaspokojenia lub zabezpieczenia roszczenia;
2) przez uznanie roszczenia przez osobę, przeciwko której roszczenie przysługu-je,
3) przez wszczęcie mediacji.

Krótko mówiąc - przerwanie biegu, to rozpoczęcie jego ponownego jego naliczania od np. dnia wniesienia pozwu, zawezwania do próby ugodowej przed sądem czy podpisania uznania długu liczymy na nowo 1 rok (nie mylić z zawieszeniem biegu przedawnienia). Nie mniej wezwanie do zapłaty skierowane do dłużnika nie przerywa biegu. Otrzymanie wezwania od kontrolera natomiast rozpoczyna bieg przedawnienia.
 
Przesłałam wiadomość prywatnie mam nadzieje że doszła
 
suzanna napisał:
Proszę mi powiedzieć czy mam szanse na odzyskanie pieniędzy na które zostałam naciągnięta?
Coś Ci się pokręciło. Nie zostałaś naciągnięta, tylko Tobie nie udało się naciągnąć (okraść) przewoźnika. Dług przedawniony istnieje i również należy go zapłacić. Przedawnienie powoduje jedynie, że podnosząc ten zarzut w sądzie, można nie dopuścić do zasądzenia należności (uchylić się od przymusowej egzekucji). Kwoty, które się wpłaciło dobrowolnie na poczet nawet przedawnionego zobowiązania, oczywiście nie podlegają zwrotowi. Bo i dlaczego miałyby podlegać? To, że jechałaś bez biletu akurat w 2007 r. nie powoduje, że przewoźnik był jakoś mniej okradziony, prawda?
 
Ja chce jedynie potwierdzenia od Kancelarii ze taka sytuacja miała miejsce. Nie jestem w stanie pamietać sytuacji z przed 7 lat wiec skoro ktoś "ma cos na mnie" a ja nie pamietam za co, chce zeby mi to udowodniono. A co jesli prawnik przywłaszczył sobie te pieniądze? Nie zakładam ze tak jest ale chyba mam prawo zażądać potwierdzenia za co konkretnie zaksięgowal pieniądze które wplacilam ma na poczet aktualnej kary. On w zasadzie napisał mi w mailu ze to sprawa z 2007 z lutego któregoś tam, no i podał jakis numer. Jesli z chęcią byś placil kary na takiej podstawie to podaj adres mailowy przekaże temu prawnikowi z pewnoscia sie ucieszy ze trafi na kolejna osobę która na gębę przeleje mu pieniądze.
 
suzanna napisał:
Jesli z chęcią byś placil kary na takiej podstawie
Nie ma siły. W życiu nie dostałem takiej kary. Święty nie jestem, we wczesnej młodości kilka razy zdarzyło mi się jechać "na gapę", ale nie złapali.
suzanna napisał:
skoro ktoś "ma cos na mnie" a ja nie pamietam za co, chce zeby mi to udowodniono.
Gdybyś nie dostała kary, to byłabyś pewna, że taka sytuacja nie miała miejsca. Takie rzeczy się zapamiętuje. Wciskasz nam kit.
 
Ja nie mówię że takiej sytuacji nie było, ale na pewno jej nie pamiętam. Za to mówię o tym że chcę jej udowodnienia, czy to jest jakieś dziwne? Rozumiem, że jak by Ci przedstawiający się jako prawnik z adresu mailowego z domeną gmail.com napisał że pobrał pieniądze za kare z przed 7 lat zamknął byś buzie i nie chciał byś żadnego wyjaśnienia czego to dotyczyło konkretnie? A kit to wciska się między okna, ja jeśli nie pamiętam to znaczy że nie pamiętam a to jednocześnie oznacza że nie zaprzeczam, rozumiesz?
 
suzanna napisał:
pobrał pieniądze za kare z przed 7 lat
Ponieważ wiem, że nie mam takiego zobowiązania, to mógłbym podjąć odpowiednie kroki (zakładamy, że omyłkowo wpłaciłem nienależną kwotę). Po pierwsze wezwałbym do zwrotu nienależnego świadczenia pod rygorem skierowania sprawy do sądu. Po drugie, w przypadku braku zwrotu, wystąpiłbym z pozwem do sądu o zapłatę.
A co w sytuacji, gdy spełniłem świadczenie należne, lecz wierzyciel zainkasował środki na poczet wyimaginowanego długu? Jeszcze prościej. Wiem, że spełniłem swoje świadczenie prawidłowo i nie interesuje mnie, co sobie twierdzi były wierzyciel. Niech sobie występuje do sądu, jeśli uważa, że ma jakieś uzasadnione roszczenie. Wtedy ja w sądzie będę mógł skutecznie zaprzeczyć wnioskom pozwu.
W tej sprawie nie ma żadnej komplikacji, tylko trzeba wiedzieć, czy ma się dany dług, czy też nie.
Wybacz jeszcze raz, ale nie uwierzę, że zostałaś przyłapana, wylegitymowana, spisana i ukarana przez kontrolera w publicznym środku transportu (więc przy ludziach, sytuacja mocno stresowa) i nie pamiętasz. Zakładasz, że mogła Ci się taka przygoda przytrafić i zwyczajnie sobie o niej zapomniałaś? Nie uwierzę. W życiu.
Pamiętaj też, że nikt (mowa o prywatnych podmiotach) nie ma obowiązku odpowiadać na Twoje pisma i Ci cokolwiek udowadniać. Chyba, że w sądzie (pod rygorem ujemnych skutków procesowych).
 
dobrze, nie musisz w nic wierzyć. Tylko ten człowiek kiedy poprosiłam go o potwierdzenie czego ta kara dokładnie dotyczy powiedział że nie może mi przesłać żadnych dokumentów ponieważ zgodnie z ochroną danych osobowych zostały one zniszczone. Skąd więc wiedział że jemu "wiszę jakieś pieniądze"? Na podstawie tabelki w exelu? No bo chyba również nie pamiętał tego zdarzenia, nie miał*go w głowie i po nazwisku mu się raczej nie przypomniało. Skoro usunął dane ze względu na ich ochronę to po wpłynięciu środków w jaki sposób sobie zaksięgował go na jakiś inny dług skoro moich danych już nie posiadał? Wybacz ale po prostu drażni mnie postępowanie tego prawnika, dzwoni do mnie na telefon prywatny i mówi że wyśle mi mailem dane do przelewu za mandat z zeszłego roku. Po wpisaniu nazwy firmy która mnie kontrolowała i podaniu numeru konta liczy że na gębę mu zapłacę a żadne wezwanie jeszcze do mnie nie doszło. Nie rozumiem takiego koleżeńskiego postępowania... Tym bardziej że dobrze wiem że "kupił" sobie ten dług od firmy która mnie kontrolowała (skontaktowałam się z nimi) i teraz licząc na moją nie znajomość*prawa po raz 3 w ciągu 4 miesięcy ściągnie ze mnie pieniądze. Ja wszystko chętnie zapłacę jeśli wszystko będzie odbywało się zgodnie z prawem i po udowodnieniu mi mojej winy.
 
Jeśli masz wątpliwości, po prostu nie płać. Jak masz rację, to wierzyciel nie będzie w stanie udowodnić swojego roszczenia w sądzie, więc wygrasz sprawę.
 
Powrót
Góra