Jeśli rodzina wyjechała do Irlandii na stałe, i rodzic który pozostaje w Irlandii to udowodni, to obywatelstwo ani rodziców, ani dzieci, kompletnie NIE MA ZNACZENIA dla Konwencji Haskiej. JEDYNYM kryterium dla konwencji haskiej jest "habitual residence" czyli miejsce stałego zamieszkania w momencie uprowadzenia LUB nielegalnego przetrzymania.("wycieczka" do babci/siostry do Polski jako pretekst, nie stanowi "powrotu").
Radził bym rodzicom, którzy rozważają taką możliwość NAWET NIE MYŚLEĆ w tych kategoriach.1) KOMPLETNIE zrujnujecie sobie szansę na widzenie dziecka w przyszłości, po tym jak zostanie z pewnością zwrócone do miejsca stałego pobytu. 2) Nie wiem jak z Irlandią, ale to że Polska nie uznaje samowoli jednego z rodziców za porwanie, inne kraje mogą (USA) i grozi za to więzienie... nie ma na to przedawnień również) 3) Rozwody również przeprowadza się w miejscu stałego zamieszkania. To, że w Polsce wielu rodziców po "powrocie" natychmiast skłąda sprawę o rozwód, to nie przeszkadza temu drugiemu zrobić to samo w ... Irlandii lub Anglii.
Fakt jest taki, że jeśli za granicą istnieje majątek, którego dorobiliście się wspólnie, polski sąd nie posiada jurysdykcji do orzekania jego podziału. Strata pieniędzy i czasu. Również, po orzeczeniu nielegalnego uprowadzenia... jakiekolwiek zasądzenie alimentów na dziecko jest prawie niemożliwe do wyegzekwowania... To, że sędziowie w Polsce o tym nie myślą i z arogancją wydają nielegalne decyzje....WY będziecie ponosić konsekwencje. Polska jest pod wielkim naciskiem by zmienić prawo karne, i zacząć ścigać rodziców za uprowadzenia (nawet z pełną władzą rodzicielską).
Poza tym, po co narażać własne dzieci na stres uprowadzeń, odbijań, policji, ukrywania (bo sprawę haską na pewno się przegra w Polsce). Lepiej negocjować i być racjonalnym od początku. NIE PALIĆ mostów.
W tym tygodniu jedna z matek "odbiła" córkę swojemu (jeszcze) mężowi z Malborka (sprawa Aniki Kamińskiej). Sędzia w Irlandii dała mu możliwość podzielenia się opieką na przemian ze swoją żoną (wakacje w Polsce, szkołą w Irlandii) I CO? Postanowił przetrzymać. Żona wygrała sprawę Haską., to musiał się burak ukrywać i wymuszać inny wyrok. No i go dostał. Żona postanowiła odbić córkę i zabrała ją ze szkoły w Malborku. Dzisiaj jest już w Irlandii i facet będzie od dziecka odcięty na dobre.... Czyja wina? JEGO, z przykrością muszę stwierdzić.
Jeszcze raz. NIE MA ZNACZENIA obywatelstwo ani rodziców, ani dzieci, ani miejsce urodzenia dzieci... liczy się JEDYNIE miejsce stałego zamieszkania. Jeśli rodzice wyjechali za granicę na kontrakt (ściśle określony), to wtedy można bronić się (nie jeden sąd taki scenariusz już potwierdził) stały pobyt nie zaistniał. Jednak, jak rodzina wyjeżdża za granicę, za pracą, jest nie możliwe podjąć argument "tymczasowego" zamieszkania.
Osoby, które dopuszczają się uprowadzeń dzieci są na prawdę godne potępienia. Proceder musi być tępiony, bo i koszty w zdrowiu psychicznym, które dzieci w przyszłości będą musiały ponieść są horrendalne.
Zalecam przeczytać postanowienia samej Konwencji (nie jest długa i bardzo przejrzysta) i kilka interpretacji prawnych. Szukanie porad na forum jednym czy drugim tylko prosi o tragedię. Również literatura na temat PAS jest bardzo pomocna w tym temacie.