Prawo w USA

  • Autor wątku Autor wątku Dangerot
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
D

Dangerot

Nowy użytkownik
Dołączył
04.2009
Odpowiedzi
4
Witam uprzejmie.
Zanim opiszę sprawę chcę na początku przeprosić za napisanie tego tematu w nieodpowiednim dziale (jeżeli oczywiście tak jest).

Chciałbym uzyskać informacje od kogoś kto może znać prawo panujące w USA i mógłby jakkolwiek pomóc w tej dziwnej sytuacji w jakiej znalazła się moja znajoma.

Problem, który opiszę przydarzył się mojej koleżance z Nowego Jorku całkiem niedawno i sprawa jest w toku.

Skrzyżowanie, zatrzymała się na czerwonym świetle. Zmiana sygnału świetlnego na zielony i rusza autem skręcając w prawo. W tym momencie zauważa rowerzystę, z którym ma "incydent", tj. uderzenie w takim stopniu, że rowerzysta nie zostaję zrzucony z roweru. Jednym słowem jakieś tam otarcie się. Koleżanka zatrzymała auto ale rowerzysta nie wzruszony pojechał dalej.
Po 2 tygodniach przychodzi wezwanie na policję za potrącenie i ucieczkę z miejsca wypadku. Wizyta na policji skończyła się tylko na skopiowaniu ubezpieczenia.
Następnie po jakimś czasie przyszły pocztą 4 mandaty (1 za spowodowanie wypadku, drugi za uszkodzenia i dwa pozostałe za ucieczke) oraz wezwanie do sądu. Prokurator "zarządził" 400$ kary, utratę prawa jazdy na rok i 30 dni więzienia. Po wysłuchaniu tego biedna rozpłakała się i prokurator zmienił więzienie na prace społeczne, lecz z uwagi, że nie może ona w ogóle prawie pracować, bo w ostatniej pracy nabawiła się urazu kręgosłupa to karę ponownie zamieniono na 30 dni aresztu domowego z urządzeniem przypiętym do nogi (czy coś takiego) z możliwością opuszczenia domu tylko do szkoły. Następnie sędzia się zapytał, czy zgadza się ona na takie warunki. Przyznała, że takie zdarzenie miało miejsce lecz to rowerzysta pierwszy odjechał i ona uznała, że nic się nie stało. Teraz 19 października ma stawić się na rozprawę z adwokatem.

Dodam, że pokrzywdzony rowerzysta zgłosił, że ma uszkodzony rower. Ponadto znalazł jakiegoś świadka.

W imieniu mojej koleżanki chciałbym uzyskać jakieś informacje co dalej można zrobić? Czy da się coś zrobić?
 
Witam!
Opierając się wyłacznie na zamieszczonym opisie ciężko jest wywnioskować jak przebiegało całe zdarzenie. Skoro dane osobowe koleżanki zostały ustalone (zapewne podany został policji nr rejestracyjny samochodu), cała sprawa musiała przebiegać w obecności świadków. Skoro zatem istnieją rozbieżności pomiędzy ustaleniami policji a wersja koleżanki wskazane było by odszukanie jakichś osób które mogły by potwierdzić wesję przez nią podawaną. Wstepne przesłuchanie ( zapewne odbył się tzw. mały court ) załatwia sprawę "od ręki" jeśli policja ma ustalonego sprawcę wykroczenia i ten uznając swoją winę otrzymuje karę zwykle niższą od tej którą mógł by dostać po przeprowadzeniu pełnej procedury. Sądzę, że wzięcie adwokata to dobre posunięcie, ale równie istotne było by odszukanie świadków sprawy. Z opisu, (jesli przyjać że rowerzysta przecinał jezdnię w którą skręcała Twoja koleżanka ) wynikało by, że doszło do do wymuszenia pierwszeństwa na rowerzyście. Dodatkowo, jeśli np.okazało by się, że skręcała w prawo jeszcze na świetle czerwonym dla swojego kierunku ruchu to doszło by dodatkowe wykroczenie za które w 5 dzielnicach NYC "leci" 125 $ i punkty karne (wolno skęcać w prawo na czerwonym w reszcie stanu ale nie w NYC). Dziwna jest też trochę wysokość nałożonych mandatów-niezbyt pasuje do zalączonych wyliczonych przewinień. Niewątpliwie efekt sprawy na obecnym etapie sugeruje, że sędzia skłaniał się do uznania winy Twojej koleżanki, ale przedstawiony opis jest zbyt ubogi aby powiedzieć coś więcej.
Można jedynie mieć nadzieję, że wybroni się z tej opresji.
 
Powrót
Góra