PRAWO - Warto nie warto/żale/problemy/bolączki - tylko jeden temat.

  • Autor wątku Autor wątku Bartata
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
"Jak się jednak przetrwa ten ciężki okres, to dopiero wtedy można sobie to odbić, bo przeciętne zarobki radców, adwokatów są naprawdę wysokie."

Zastanawiam sie, jak sie oblicza takie przecietne zarobki (bo chyba nie mowisz o medianie) i czy nie jest tak, ze kazdy student prawa wierzy (niekoniecznie slusznie), ze w koncu sobie te "lata chude" odbije po aplikacji?
 
był zlinkowany na pierwszej stronie artykuł z GW o zarobkach

Liczyć każdy liczy, pytanie czy zasadnie. Moim zdaniem nie. Ktoś pisał, że nie opłaca się już być przeciętnym prawnikiem. I o to chodzi. Widzę wśród kolegów osoby, którym gorzej idzie nauka, są słabsze. Są też tacy, którzy szybko się uczą, są bardzo zdolni.
Dobrym prawnikiem będzie się opłacało być, to się zwróci wcześniej czy później:cool:
 
Dzieki. Wlasnie spojrzalam na ten artykul. Niestety, jest on z 2009 r, kiedy to chyba byla bardziej optymistyczna sytuacja gospodarcza w Polsce. A propos zarobkow w dolarach etc (tej prawniczki z 10-letnim stazem), to chyba juz dawno kancelarii odeszly od przeliczania w ten sposob i teraz wprowadzaja stawki bardziej "lokalne". Z kolei przy zarobkach partnerow w najwiekszych kancelariach nalezy wziac pod uwage, ze niektorzy z nich to cudzoziemcy i otrzymuja takie stawki jak partnerzy w ich rodowitym kraju, wiec znacznie zawyzaja srednia.

"absolwent prawa zarobi w renomowanej kancelarii prawa gospodarczego 4 tys. – 6 tys. zł.
- młodszy prawnik dwu – cztero letnią praktyką i rozpoczętą aplikacją adwokacką/radcowską może otrzymać 4 tys. – 8 tys. zł." Gdyby zaproponowano mi takie zarobki na poczatek, to mozna by bylo myslec o powrocie. Jednak nie zauwazylam wielkiego odezwu na swoje CV, ktore wysylalam w zeszlym roku do kancelarii w Warszawie, ktore rzekomo chcialy zatrudniac osoby z praktyka zagraniczna. Zreszta, potem dowiedzialam sie, ze trudno dostac caly etat w kancelarii i najczesciej trzeba sie zatrudnic na rozne formy umowy w ok. trzech kancelariach na jakies czastkowe etaty, zeby ok 9 tys zl brutto zarobic.
 
@ Postgradaute 1
W jakich kancelariach szukałeś pracy w Warszawie tylko w sieciówkach czy także w innych ?
 
W sieciowkach, ale nie wszystkich (patrzylam na opinie i zarobki - sa takie watki na forum Gazety Wyborczej, zreszta bardzo pomocne), a takze w takich bardziej "butikowych", w ktorych partnerami sa osoby z doswiadczeniem zagranicznym. Nie chce Cie zniechecac do poszukiwan, ja akurat podeszlam do tego na luzie, bo chcialam zobaczyc jaki bedzie odzew (akurat mialam naplyw "home sick"), wiec nie sugeruj sie tak do konca moja opinia tylko sam wysylaj.
 
gdzieś czytałem, że za jakiś czas doszlusujemy do czołówki krajów jeśli chodzi o liczbę prawników. Ich(nas) zbyt duża liczba tak fatalnie oddziałuje na zarobki.
postgraduate1: czy mogłabyś podać link do tego wątku na forum gazety?
 
Bartata napisał:
Można zacząć różne wątki ale dyskusja nie może zmierzać w jednym kierunku, a tak właśnie byłoby w wątku boskiego_jurysty cytuję: .

To teraz moderatorzy mają szklaną kulę i wiedzą, w jaką stronę dyskusja zmierza? Wiedzą jakie plany mają inni? Wiedzą, że nikt nie podzieli się doświadczeniem z innymi na temat otwierania działalności, pozyskiwania klientów, etc?

Wiecie co, mam to serdecznie gdzieś, wypisuję się z tego forum. Sądzę, że nie ja pierwszy. Bywajcie.
 
Ten temat z forum GW jest ostro nieaktualny, momentami wręcz az śmieszny jak na to dzisiaj spojrzeć.....

Faktycznie był taki moment, że absolwent prawa, aplikant z naboru 2005 czy 2006 mógł liczyć na bardzo niezłe pieniądze na początek. Ale głównie dlatego, że to było tuz po lex Gosiewski, rynek był ostro nienasycony. Zresztą w tamtym okresie nawet operator koparki mógł zacząc negocjacje od 5-6 k netto, pracodawcy wszystko łykneli, a absolwenci po 2-3 latach kupowali mieszkania pod hipoteke

Dwa - moim skromnym zdaniem wszelkie LLM, zagraniczni partnerzy, staże zagraniczne, nawet szkoły prawa to głównie PR. W polskich realiach najlepszymi adw/r.pr. są najczęściej byli sędziowie, znający KPC i realia prowadzenia wszelkich spraw od podszewki

Mamy ciekawy paradoks - absolwent prawa zna języki, ma praktykę i obycie w czołowych kancelariach, tylko najczęsciej najsłabiej zna sie na samym prawie - czasami to wręcz poraża, że ludzie nie orientują się w podstawowych kodeksach, mimo że ich CV aż błyszczy.......

Ktoś pisał, że nie opłaca się już być przeciętnym prawnikiem.
A co to znaczy przeciętny prawnik? Czy mój patron - potrafiący wygrac kasacje przed SN( nawet chyba nie 1 raz), ale nie znający specjalnie żadnego języka ani sporów korporacyjnych - jest ponadprzecietny, przecietny czy mniej niż przecietny?

Ich(nas) zbyt duża liczba tak fatalnie oddziałuje na zarobki.

Ja dalej będe twierdził, że nie tyle zarobki są fatalne ( bo nie są), tylko nasze ego często wyrośniete do granic absurdu.....
 
Ostatnia edycja:
@ marcin r.
A według ciebie 4 tysiące netto to dużo dla prawnika z uprawnieniami.
W Warszawie z takimi pieniędzmi możesz żyć na zwykłym poziomie jako tako nie dziw się że prawnicy chcą więcej.
 
tzn ze prawnik powinien na start dostawac tak zeby zyc na poziomie wyzszym ? jezeli tak to prosze o jakies solidne arguemnty za tym przemawiajace
 
zgadzam się z przedmówcami, mamy wygórowane oczekiwania. Młodzi radcy/adwokaci zarabiają mało, bo czemu by mieli zarabiać od razu dużo? To wymaga doświadczenia, a nie kończysz aplikację i od razu masz 6 tys.

Marcin-r Twój patron to oczywiście wysoka półka. Miałem na myśli, że masowość tych studiów przyczyniła się do ich pauperyzacji i sprawiła, że tłum bardzo przeciętnych osób kończy te studia, potem nie mają pracy, zostaje narzekanie i praca w urzędzie za 1500 zł.

Kiedyś studiujący prawo to była elita. A dziś...
 
Ostatnia edycja:
Cóż, tu bije po oczach poczucie wyższości. "Jam prawnik, uczony a nie politolog". To wiejskie. Tak, jestem ze wsi, i umiem to poznać. Objawia się to już na etapie szkolnym. Zrozpaczony rodzic pyta na forum regionalnym : "Jak to możliwe? Skandal? Moje dziecko, gimnazjalistka, średnia 4.5 nie może iść tam gdzie chce? Zdolna, mądra!" (wątek dotyczył skandalu, w którym starostwo zlikwidowalo po jednej klasie licealnej w każdej szkole). Dzieci rosną w przekonaniu, że są "mądre, zdolne, wykształcone" mimo, że do średniej w gimnazjum liczą się przedmioty takie jak muzyka, w liceum PO czy PP, a na studiach również mają wiele śmieciowych przedmiotów. Lotność ich umysłów jest niewielka, książka parzy. Nie chcę tu robić wykładu na temat degradacji intelektualnej młodzieży, bo nie o nią mi chodzi. Chodzi mi o to, że wychowuje się ich na arogantów, którzy uważają że powinno im się płacić "za wiedzę". Stąd popularność prawa. W powszechnej opinii to kierunek, w którym najpierw się trzeba dużo uczyć, a potem jest kasa za dobrą pamięć.

Obserwowałem też dyskusję na temat zmian w stypendiach. W skrócie : na naukowe pójdzie mniej kasy, za to dla tych naprawdę najlepszych. Odezwały się głosy oburzenia, że "zdolnym" się zabiera pieniądze. Jeden komentarz najlepiej obrazuje mentalność młodych :

"To ja się uczę masy niepotrzebnych rzeczy i zabierają mi stypendium?"

Czyli państwo ma płacić za nieprzydatną wiedzę studentom, za to że się wysilają :D A potem po studiach pracodawca ma płacić za tą nieprzydatną wiedzę? Kujonizm w czystej postaci, nauka dla nauki, jest powszechny. Uprawiają go nawet słabi uczniowie, którzy nie dążą do wyciągnięcia przydatnej wiedzy.

Nie ma w nich świadomości, że życie to nieustanny wysiłek.

"Hurra! Dostałem się do dobrego liceum. To ustawia moją przyszłość"

"Yeah, prawo! Będę trzepał kasiorę!"

Największymi materialistami zawsze byli biedacy, toteż żeby tradycji stało się zadość, większość z nich będzie żyła przeciętnie ;)

Ponadto mało ludzi ma rzeczywiście ustalone plany na życie. "Chcę być notariuszem" mówią ludzie, którzy nie mają bladego pojęcia o trudnościach jakie mogą ich napotkać. Ba, chcą wierzyć że ten zawód ich spełni. A co oni wiedzą o jego pracy? Nic, tylko ważne że za biurkiem i kasa. Kasa, kasa, kasa...

Atmosfera wokół prawa jest zniechęcająca. Ci co aplikują, psioczą. Ci co jeszcze nie jeszcze mają wiarę. Ci, co są w zawodzie od dawna, psioczą na zarobki. Bo 4k na rękę to bida z nędzą ;)
 
Dlaczego mój post został usunięty? Czyżby dlatego, że padło w nim imię i nazwisko nietykalnego i nieomylnego?
 
Pipino napisał:
@ marcin r.
A według ciebie 4 tysiące netto to dużo dla prawnika z uprawnieniami.
W Warszawie z takimi pieniędzmi możesz żyć na zwykłym poziomie jako tako nie dziw się że prawnicy chcą więcej.

A dlaczego chcą więcej? Cóż takiego mają do zaoferowania, że oczekują wyższych wynagrodzeń? "Jestem prawnikiem, to mi się należy"? :D
Bardzo chętnie dowiem się, jakie jest uzasadnienie tych oczekiwań zarobkowych. :)
 
gols napisał:
Dlaczego mój post został usunięty? Czyżby dlatego, że padło w nim imię i nazwisko nietykalnego i nieomylnego?

Najprawdopodobniej właśnie dlatego. Mój post cytował Twój i też zniknął, co jest jakimś kuriozum bo wątek niniejszy jest polityczny. Kwestie dostępności do zawodów prawniczych bardzo zajmują polityków.
 
LegalEagle napisał:
Najprawdopodobniej właśnie dlatego. Mój post cytował Twój i też zniknął, co jest jakimś kuriozum bo wątek niniejszy jest polityczny. Kwestie dostępności do zawodów prawniczych bardzo zajmują polityków.

W takim wypadku zacytowanie sloganu z końcówki "Folwarku zwierzęcego" Orwella staje się banalne.

Skoro nie można bezpośrednio, to napiszę ostrożniej.
Praca w Polsce naprawdę zaczęła się opłacać i trzeba to docenić. Polska dogania inne kraje europejskie jeśli chodzi o zamożność obywateli. Pośrednio ja również korzystam ze wzrostu zarobków w ostatnich latach.
W Unii Europejskiej zarobki prawników znacząco nie rosną. Nie rozumiem dlaczego Polska miał by być wyjątkowa? Jesteśmy przecież Europejczykami.
 
Stachanow-masz rację w wielu aspektach. Przychodzą na studia ludzie z czerwonymi paskami z liceów, zaczyna się jednak inna nauka, trzeba myśleć, wykazać się czymś więcej niż dobrą pamięcią. Ambicja z dawnych lat wciąż się udziela, zaczyna się rodzić depresja i frustracja["ja, same piątki w liceum, taki mądry, a tu ledwo zdaję egzamin choć tyle zakuwałem"] Tu też widzę przyczynę dość kiepskiej atmosfery na uczelni, co automatycznie przenosi się dalej.

"Chcę być notariuszem"-dokładnie tak jest. Po prostu brak wyobraźni.
 
Szczególnie końcówka daje do myślenia.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra