Cóż, tu bije po oczach poczucie wyższości. "Jam prawnik, uczony a nie politolog". To wiejskie. Tak, jestem ze wsi, i umiem to poznać. Objawia się to już na etapie szkolnym. Zrozpaczony rodzic pyta na forum regionalnym : "Jak to możliwe? Skandal? Moje dziecko, gimnazjalistka, średnia 4.5 nie może iść tam gdzie chce? Zdolna, mądra!" (wątek dotyczył skandalu, w którym starostwo zlikwidowalo po jednej klasie licealnej w każdej szkole). Dzieci rosną w przekonaniu, że są "mądre, zdolne, wykształcone" mimo, że do średniej w gimnazjum liczą się przedmioty takie jak muzyka, w liceum PO czy PP, a na studiach również mają wiele śmieciowych przedmiotów. Lotność ich umysłów jest niewielka, książka parzy. Nie chcę tu robić wykładu na temat degradacji intelektualnej młodzieży, bo nie o nią mi chodzi. Chodzi mi o to, że wychowuje się ich na arogantów, którzy uważają że powinno im się płacić "za wiedzę". Stąd popularność prawa. W powszechnej opinii to kierunek, w którym najpierw się trzeba dużo uczyć, a potem jest kasa za dobrą pamięć.
Obserwowałem też dyskusję na temat zmian w stypendiach. W skrócie : na naukowe pójdzie mniej kasy, za to dla tych naprawdę najlepszych. Odezwały się głosy oburzenia, że "zdolnym" się zabiera pieniądze. Jeden komentarz najlepiej obrazuje mentalność młodych :
"To ja się uczę
masy niepotrzebnych rzeczy i zabierają mi stypendium?"
Czyli państwo ma płacić za nieprzydatną wiedzę studentom, za to że się wysilają

A potem po studiach pracodawca ma płacić za tą nieprzydatną wiedzę? Kujonizm w czystej postaci, nauka dla nauki, jest powszechny. Uprawiają go nawet słabi uczniowie, którzy nie dążą do wyciągnięcia przydatnej wiedzy.
Nie ma w nich świadomości, że życie to nieustanny wysiłek.
"Hurra! Dostałem się do dobrego liceum. To ustawia moją przyszłość"
"Yeah, prawo! Będę trzepał kasiorę!"
Największymi materialistami zawsze byli biedacy, toteż żeby tradycji stało się zadość, większość z nich będzie żyła przeciętnie
Ponadto mało ludzi ma rzeczywiście ustalone plany na życie. "Chcę być notariuszem" mówią ludzie, którzy nie mają bladego pojęcia o trudnościach jakie mogą ich napotkać. Ba, chcą wierzyć że ten zawód ich spełni. A co oni wiedzą o jego pracy? Nic, tylko ważne że za biurkiem i kasa. Kasa, kasa, kasa...
Atmosfera wokół prawa jest zniechęcająca. Ci co aplikują, psioczą. Ci co jeszcze nie jeszcze mają wiarę. Ci, co są w zawodzie od dawna, psioczą na zarobki. Bo 4k na rękę to bida z nędzą
