Prawomocny wyrok... niewykonanie...

  • Autor wątku Autor wątku adamjarosz
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

adamjarosz

Użytkownik
Dołączył
08.2009
Odpowiedzi
40
Witam serdecznie

Mam nadzieję, że w dobrym miejscu pytam. Sytuacja jest następująca:

Kolega został skazany na przebywanie w ośrodku opiekuńczo-wychowawczym od września 2009r. Wyrok jest prawomocny. Kolega, o którym mowa za parę dni skończy 16 lat. Problem polega na tym, że jego matka mówi, że go nie odda do ośrodka (mimo, że wcześniej miała odmienne zdanie). Żeby było ciekawiej - jeśli do końca sierpnia nie zjawi się w wyznaczonym ośrodku, do którego ma skierowanie to przepadnie mu miejsce i przypuszczam, że będzie czekał na miejsce w jakimś innym miejscu... Czy można w ten sposób odwlekać wyjazd do ośrodka w nieskończoność? Matka twierdzi, że załatwi tak, żeby go nigdzie nie oddawać, mimo, że syn traktuje ją jak śmiecia... Czy można "olewać: wyrok prawomocny sądu bez żadnych konsekwencji?

Proszę o odpowiedź i przepraszam jeśli umieściłem wątek nie tu gdzie trzeba.
 
można troche przedłużyć tą sprawę, ale za jakiś czas i tak zjawi się policja i go doprowadzi do ośrodka. Matka nic tu załatwić nie może
 
tak mi się też wydawało. synek nagle stał się potulny, bo za tydzień miał wyjechać... matce zrobił wodę z mózgu i zmieniła zdanie o oddaniu...

nie chciało mi się wierzyć, że można tu grać na zwłokę w nieskończoność... tym lepiej dla matki, bo jej syn jest nieobliczalny...
 
może mama poczuła głębszą miłość ze swoją pociechą:)
bądź synek poczuł nieodpartą chęć bycia lepszym.
 
sprawa w toku...

dzis tj. 26.08.2009 rano zapukala do drzwi policja. przyjechali po "synka". dali czas na spakowanie itp. i zawiezli do osrodka.

zrobil sie ostry kociol. matka ma pretensje i szuka winnych wsrod czlonkow rodziny. mowi, ze bedzie walczyc o syna zeby go stamtad wydostac i uzyje do tego wszelkich znajomosci.

czy jest jakakolwiek mozliwosc (oby nie), ze cos jej sie uda zrobic? jej syn zostal skazany prawomocnym wyrokiem na pobyt w tej placowce.

to wszystko jest robione dla dobra matki, a ona nie jest w stanie tego zrozumiec...
 
adamjarosz...
syn nie został skazany...
syn został tam umieszczony...
jest możliwość zmiany tego środka na inny...
wszystko jest możliwe, ale nie w znaczeniu że się komuś da w łąpę, tylko są różne okoliczności pewnych spraw
 
rozumiem. ale matka twierdzi, ze dzieki znajomosciom jej synek wroci do niej do domu i bedzie wysztko jak do tej pory... jakos nie chce mi sie w to wierzyc, ze PRAWOMOCNY wyrok sadu mozna "obejsc" dzieki znajomosciom...

aha. matka twierdzi, ze policja przyjechala po jej syna bezprawnie... bez nakazu... jest to mozliwe jesli juz duuuzo wczesniej zostal on skazany?
 
Ostatnia edycja:
nie jest to możliwe...
powiem Ci tak:
z mojego doświadczenia zawodowego wynika, że ludzie w takich sytuacjach bardzo wiele mówią i robią....
jednak z nielatami jak już CI napisałem...
to nie jest wyrok taki jak w przypadku dorosłego sprawcy, żebyś to zrozumiał, to niestety ale troche wiedzy musisz zdobyć...
środek zastosowany w tej sprawie może być zmieniony....bo w przypadku nieletniego prawo nakazuje go nie karać, ale WYCHOWAĆ...
ergo, jeżeli się będzie z nim poprawiało na lepsze, to Sąd zmieni ten środek...
poza tym jeszcze będzie na przepustki wychodził do domu...
 
ośrodek został wybrany specjalnie taki. wybierali go wsyzscy, bo uznali, że będzie najbardziej odpowiedni dla niego (ośrodek W Trzcińcu prowadzony przez Ojców Salezjanów). Ktoś kto tam trafia musi posiedzieć tam przynajmniej rok (max. 3 w zależności od sprawowania się).

Nie ma możliwości korzystania z komórek i wyjść z ośrodka - chyba, że pod kontrolą opiekuna.

Synek i tak stwierdził, że nie posiedzi tam długo, bo - jak to określił - spier... stamtąd przy najbliższej okazji. Ale coś mi się wydaje, że przez to miałby jescze bardziej przechlapane...

To, że środek wychowawczy można zmienić to wiem, ale nie sądzę, że za środek wychowawczy można uznać matkę, która sama skierowała syna do tego ośrodka, bo nie dawała sobie z nim rady.
 
Powrót
Góra