Prezydent świadek

  • Autor wątku Autor wątku kforum
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
kforum

kforum

Stały bywalec
Dołączył
05.2013
Odpowiedzi
4 752
Skoro nie ma odrębnych przepisów dotyczących przesłuchania prezydenta jako świadka to dlaczego sąd musiał przesłuchiwać go w Belwederze bo tak sobie on zażyczył a nie w sądzie ?
 
może dlatego że prezydent ma immunitet i w ogóle nie musi stawiać się w sądach - a więc sąd miał wybór: albo w pałacu albo wcale.
 
znaczy Bronek bał się że sędziowie go zamordują i musiał podczas przesłuchania mieć ochronę?! :) i pomyśleć że ten sam Bronek rugał Jarosława Kaczyńskiego za brak zaufania do sądów... :)
 
To immunitet chroni nawet przed przesłuchaniem w charakterze świadka ?
 
W sposób pośredni tak.
Wezwany może odmówić składania zeznań i stawienia się przed sądem i nie poniesie konsekwencji, przynajmniej do czasu...
 
i po czasie także :) pamiętacie jak Aleksander K. wycofał się z wcześniejszej deklaracji zatańczenia i zaśpiewania przed sejmową komisją śledczą?! Do tej pory włos mu z głowy nie spadł...
 
Włos może i mu spadł ale na pewno nie z powodu odmowy zatańczenia :D
 
gdybyś Ty, kforum, zlekceważyła komisję śledczą (nie stawiając sie na wezwanie) to (w odróżnieniu od Aleksandra K.) poniosłabyś surową karę - różnica między Tobą a Aleksandrem K. dotyczy właśnie immunitetu.
 
Przerażające jest to, że sąd ustalał o co można zapytać prezydenta, a co nie można go zapytać. Straszenie red. Sumlińskiego procesem karnym przez prokuraturę za pytania niezręczne dla świadka Komorowskiego to jest coś w stylu moskiewskim, kijowskim czy mińskim. "Niezależność" prokuratury jest niezwykle widoczna a prokurator chyba nie jest jakiś bystry skoro otwarcie się przyznaje do takich rzeczy. Sąd też nie pozostał w tyle i uchylał kłopotliwe pytania dla świadka Komorowskiego, bo Sumliński prokuratury się nie przestraszył.
 
Ostatnia edycja:
Seb, tyle, że ja nie byłam prezydentem i nie wiem jak zachowałabym się dostając wezwanie jako świadek. Pewnie stawiłabym się w sądzie żeby pokazać społeczeństwu, że szanuję polskie prawo. Ale na to trzeba być prezydentem a nie "prezydętem" co w "bulu" zeznawał. ;)
 
I pewnie przełożyłbyś sprawy Prezydenta Państwa (co tam wizyta innej głowy państwa, co tam palanowane wizyty międzynarodowe, co tam mianowanie generałów, co tam roztrzyganie ułaskawień) liczy się kiedy pasuje termin sędziemu a nie takie bzdury :/

"Niestety Panie Prezydencie United States of America, Prezydent Polski kforum nie może z Panem się spotkać mimo wcześniejszego umówienia gdyż czeka na korytarzu sądu cały dzień aż sędzia zezwoli mu na wejście i złożenie zeznań bo dostał wezwanie w charakterze świadaka ..."
 
Przepraszam, czy Ustawa Zasadnicza nie zakłada równości wszystkich obywateli RP.
Skoro przeciętny Kowalski musi się stawić, to co szkodzi przeciętnemu Komorowskiemu?
 
przeciętnemu Komorowskiemu nic nie szkodzi - Ale już Prezydentowi Polski (bez względu na to jak się nazywa) będący głównym przedstawicielem władzy wykonawczej tak, - nie powinien spotykać się z szczeblem władzy sądowniczej (Trójpodział władzy!) na zasadach podrzędności lub jego żądań bo każdy rozsądny człowiek widzi tu całą miejsca do nadużyć. Po to wymyślono między innymi immunitet aby takich niebezpiecznych praktyk unikać ...

Przypominam że Prezydent (podczas trwania kadencji) jest Prezydentem cały czas i cały czas przysługuje mu szczególna ochrona i szczególne przywileje - więc nie można go wezwać jako 'zwykłego Komorowskiego' po godzinach pracy ...
 
Zgoda, ma immunitet i pełne prawo do odmowy składania zeznań.
Jeżeli jednak godzi się zeznawać, to niech to zrobi zgodnie z literą prawa i panującymi normami.
 
Zgodził się na warunkach przez niego określonych bo była to wyłącznie jego dobra wola a nie obowiązek.

Tak samo jak cudzoziemiec (będący poza teryrorium RP) wezwany na rozprawę (przez Polski Sąd) może przyjść ale nie musi i nie można go do tego zmusić (czy za to karać) - może on oczywiście ustalić z sądem dogodny mu termin i miejsce (kiedy będzie przejazdem w PL) - rozsądny sędzia znający prawo pójdzie w takiej kwestii i na ustępstwo i ustalenie wspólnego miejsca i terminu przesłuchania w charakterze świadka.

Tak samo tutaj sędzia zdaje sobie sprawę z ograniczeń jakie nakłada na niego prawo ... dlatego idzie na ustępstwa
 
Dearon -odnośnie twojego postu #13 - sądzisz, że wezwanie prezydent otrzymał dwa dni przed przesłuchaniem ? :D
 
jakby pani prezydent kforum dostała wezwanie dużo dużo wcześniej to ktoś się zarejestruje na forum prawnym i będzie pytać, skąd takie uprzywilejowanie skoro przepisy nie przewidują specjalnego sposobu wyznaczania terminów wzywania prezydenta RP na przesłuchanie... ;)
 
A czy ja napisałam, że dla prezydenta wyznaczano termin inaczej niż dla Kowalskiego ? Podejrzewam, ze w niejednej sprawie sąd wyznaczając termin rozprawy bierze pewne okoliczności pod uwagę jak np to, że ktoś przebywa za granicą albo, że ktoś przebywa akurat w szpitalu albo że ktoś jest prezydentem i będzie mógł się stawić w sądzie w określonym terminie. Nie widzę tu nic nadzwyczajnego w tym, że sąd czasami optymalizuje datę rozprawy w sądzie.
Ludzi nie bulwersuje wezwanie prezydenta na świadka ale to, że prezydent ZAŻYCZYŁ sobie, że można go przesłuchać w wyznaczonym przez niego miejscu. :D
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra