M
Mrkupi
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2019
- Odpowiedzi
- 4
Witam
Jeżeli wątek dodałem w nieodpowiedni dzial to przepraszam i prosze o zmianę moderatora na poprawny (nie wiedzialem do jakiej kategorii dodac).
Mam problem z Allegro i kupującym.
W tamtym roku sprzedałem sprawny aparat lusterkowy z obiektywem i akcesoriami. Body aparatu posiadało jednak wade w postaci lekko zamglonego wizjera co wskazałem jasno w opisie.
Przed wysyłką sprzętu sprawdzilem raz jeszcze wszystko co sie dało, w raz z dziewczyną pokazując jej sprawne urządzenie.
Potem sprzęt zapakowałem najlepiej jak się dało i wysłałem kurierem do kupującego.
Po kilku dniach napisał, że wizjer jest w całości zamglony, a obiektyw ma wyłamany gwint przez co nie łączy z body i nie wyswietla się obraz.
Napisał, że odsyła sprzęt i prosi o dane.
Ja poprosiłem o zdjęcia uszkodzeń i zauważyłem, że nie zgadza się ze stanem z przed momentu wysłania.
Klient z uporem maniaka podkreslal ze chce go zwrocic i reszta go nie obchodzi po czym założył, dyskusje na Allegro.
Wpierw myslalem ze cos zrobił np.upadl mu sprzet i probuje mnie oszukac, wiec podchodzilem z mocnym dystansem do sprawy.
Potem zapytalem w jakim stanie przyszla paczka po czym odpisal ze paczka nie dotarla w najelepszym stanie, wtedy poprosilem by zglosil to firmie kurierskiej gdyz na tej linii musialy powstac uszkodzenia i niestety nie poniose za nie odpowiedzialnosci gdyz nie wynikly one z mojej winy. Zaproponowalem pomoc w sciganiu firmy kurierskiej jednak, uparl sie i powiedzial ze nie bedzie nic reklamowal i ze chce zwrotu pieniedzy.
Zaczalem powolywac sie na rozne prawa w tym m.in. prawo przewozowe mowiace o tym ze odpowiedzialnosc za przesylke podczas transportu przejmuje firma kurierska itp.
Po kilku dniach wymiany zdań włączyło się Allegro, podając punkty ze swojego regulaminy i odnosząc się do praw nieadekwatnych do zaistnialej sytuacji i niestety zaczelo przyznawac racje kupujacemu, nakazujac mi zwrocic pieniadze.
Ja oczywiscie negowalem podane przyklady artykulow i punktow regulaminu, jednak oni dalej szli w zaparte jakby nie czytali moich wiadomosci.
Wtedy sprzedajacy powiedzial ze sklada wniosek o oszustwo na policje, na co ja odpowiedzialem ze w zaistnialej sytuacji jak najbardziej musimy spotkac sie w sądzie. (nie mam nic do ukrycia).
Kilka dni pozniej Allegro przyznalo zwrot pieniedzy kupiujacemu i nie wiadomo co stalo sie z sprzetem.
Po kilku miesiacach przyszlo do mnie zawiadomienie o stawieniu sie na komisariacie w celu zlozenia zeznan.
Tak wiec zrobilem, zlozylem zeznania i udostepnilem cala nasza korespondencje funkcjonariuszowi policji.
Po pol roku zaczely od mnie przychodzic wiadomosci z firmy*** z kilku roznych numerow, w stylu "Prosimy o niezwloczny kontakt pod nr...", albo "Informacja na temat zadluzenia numer bakowy... i kwota", a dzisiaj zauwazylem ze korespondowali do mnie na moj email z moimi danymi osobowymi, jednak co dziwne trafily do folderu SPAM co wyglada dosc nieprofesjonalnie.
Zdziwiony jestem, że uzyli slowa "zadluzenie" skoro zadnego zadluzenia nie mam.
Od razu wspomne ze kwota aparatu to 631zl
Firma dolicza sobie jakies odsetki wysokosci 30zl, co wedlug mnie jest co najmniej godne poczucia humoru tej "firmy".
I moje pytanie brzmi:
Co w tym wypadku robić?
Czy dzwonic na numery w wiadomosciach ? (czytalem na wielu forach ze lepiej czekac na wezwanie przedsądowe listem poleconym, gdyz odebranie i telefonu bedzie oznaczalo z zazanajomieniem sie z ich przekazem i "męczeniem" z ich strony.)
Czy firma windykacyjna moze sobie od tak doliczac jakies kwoty?
Co w tym wypadku robic?
Ile moze wyniesc koszt procesu sadowego?
Czy ew. moge dostac na rozprawe prawnika panstwowego?
Czy lepiej w tej sprawie wziac prawnika prywatnego i jaki bylby jego koszt?
Nie mam zamiaru oddawac pieniedzy, skoro allegro umie rozdawac od tak sobie pieniadze bez zbadania sprawy, wole isc do sądu.
Prosze o wskazówki i pomoc , co kolwiek gdyz chce wiedziec na czym stoje.
Nie stac mnie na porady prawne, tymbardziej patrzac na ich koszty w porowaniu do ceny aparatu.
moderacja

Jeżeli wątek dodałem w nieodpowiedni dzial to przepraszam i prosze o zmianę moderatora na poprawny (nie wiedzialem do jakiej kategorii dodac).
Mam problem z Allegro i kupującym.
W tamtym roku sprzedałem sprawny aparat lusterkowy z obiektywem i akcesoriami. Body aparatu posiadało jednak wade w postaci lekko zamglonego wizjera co wskazałem jasno w opisie.
Przed wysyłką sprzętu sprawdzilem raz jeszcze wszystko co sie dało, w raz z dziewczyną pokazując jej sprawne urządzenie.
Potem sprzęt zapakowałem najlepiej jak się dało i wysłałem kurierem do kupującego.
Po kilku dniach napisał, że wizjer jest w całości zamglony, a obiektyw ma wyłamany gwint przez co nie łączy z body i nie wyswietla się obraz.
Napisał, że odsyła sprzęt i prosi o dane.
Ja poprosiłem o zdjęcia uszkodzeń i zauważyłem, że nie zgadza się ze stanem z przed momentu wysłania.
Klient z uporem maniaka podkreslal ze chce go zwrocic i reszta go nie obchodzi po czym założył, dyskusje na Allegro.
Wpierw myslalem ze cos zrobił np.upadl mu sprzet i probuje mnie oszukac, wiec podchodzilem z mocnym dystansem do sprawy.
Potem zapytalem w jakim stanie przyszla paczka po czym odpisal ze paczka nie dotarla w najelepszym stanie, wtedy poprosilem by zglosil to firmie kurierskiej gdyz na tej linii musialy powstac uszkodzenia i niestety nie poniose za nie odpowiedzialnosci gdyz nie wynikly one z mojej winy. Zaproponowalem pomoc w sciganiu firmy kurierskiej jednak, uparl sie i powiedzial ze nie bedzie nic reklamowal i ze chce zwrotu pieniedzy.
Zaczalem powolywac sie na rozne prawa w tym m.in. prawo przewozowe mowiace o tym ze odpowiedzialnosc za przesylke podczas transportu przejmuje firma kurierska itp.
Po kilku dniach wymiany zdań włączyło się Allegro, podając punkty ze swojego regulaminy i odnosząc się do praw nieadekwatnych do zaistnialej sytuacji i niestety zaczelo przyznawac racje kupujacemu, nakazujac mi zwrocic pieniadze.
Ja oczywiscie negowalem podane przyklady artykulow i punktow regulaminu, jednak oni dalej szli w zaparte jakby nie czytali moich wiadomosci.
Wtedy sprzedajacy powiedzial ze sklada wniosek o oszustwo na policje, na co ja odpowiedzialem ze w zaistnialej sytuacji jak najbardziej musimy spotkac sie w sądzie. (nie mam nic do ukrycia).
Kilka dni pozniej Allegro przyznalo zwrot pieniedzy kupiujacemu i nie wiadomo co stalo sie z sprzetem.
Po kilku miesiacach przyszlo do mnie zawiadomienie o stawieniu sie na komisariacie w celu zlozenia zeznan.
Tak wiec zrobilem, zlozylem zeznania i udostepnilem cala nasza korespondencje funkcjonariuszowi policji.
Po pol roku zaczely od mnie przychodzic wiadomosci z firmy*** z kilku roznych numerow, w stylu "Prosimy o niezwloczny kontakt pod nr...", albo "Informacja na temat zadluzenia numer bakowy... i kwota", a dzisiaj zauwazylem ze korespondowali do mnie na moj email z moimi danymi osobowymi, jednak co dziwne trafily do folderu SPAM co wyglada dosc nieprofesjonalnie.
Zdziwiony jestem, że uzyli slowa "zadluzenie" skoro zadnego zadluzenia nie mam.
Od razu wspomne ze kwota aparatu to 631zl
Firma dolicza sobie jakies odsetki wysokosci 30zl, co wedlug mnie jest co najmniej godne poczucia humoru tej "firmy".
I moje pytanie brzmi:
Co w tym wypadku robić?
Czy dzwonic na numery w wiadomosciach ? (czytalem na wielu forach ze lepiej czekac na wezwanie przedsądowe listem poleconym, gdyz odebranie i telefonu bedzie oznaczalo z zazanajomieniem sie z ich przekazem i "męczeniem" z ich strony.)
Czy firma windykacyjna moze sobie od tak doliczac jakies kwoty?
Co w tym wypadku robic?
Ile moze wyniesc koszt procesu sadowego?
Czy ew. moge dostac na rozprawe prawnika panstwowego?
Czy lepiej w tej sprawie wziac prawnika prywatnego i jaki bylby jego koszt?
Nie mam zamiaru oddawac pieniedzy, skoro allegro umie rozdawac od tak sobie pieniadze bez zbadania sprawy, wole isc do sądu.
Prosze o wskazówki i pomoc , co kolwiek gdyz chce wiedziec na czym stoje.
Nie stac mnie na porady prawne, tymbardziej patrzac na ich koszty w porowaniu do ceny aparatu.
moderacja

Ostatnią edycję dokonał moderator: