Z
zniesmaczona25
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 05.2011
- Odpowiedzi
- 16
Witajcie.
Nie wiem czy we wlasciwym miejscu opisuję swój problem...
Jesli tak to najmocniej przepraszam.
No wiec razem z moim tatą mamy problem z moim bratem a jego synem.
Mieszkam razem z tatą i bratem w mieszkaniu wlasnosciowym mojego taty. Mieszkamy tu odkad sie urodzilismy. Czyli ja lat 24 i brat 22.
Problem caly skupia sie na moim bracie poniewaz mamy z Nim staszne problemy.
Czesto sie klocimy... a jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi zazwyczaj o pieniadze.
Otoz brat nie zamierza podjac sie zadnej pracy - bo uwaza, ze nie musi pracowac. Bezczelnie mowi ZE I TAK MUSIMY GO UTRZYMYWAC BO PRZECIEZ Z DOMU GO NIE WYZUCIMY (przeciez ma tu staly meldunek i tu ciagle mieszka). Rzucial szkole 3 lata temu bo nie chcialo mu sie uczyc - wtedy stwierdzil, ze pojdzie do pracy i tak od 3 lat pracowal moze przez 2 miesiace, 1 miesiac w jednej firmie, 2 miesiac w innej.
Nie doklada sie do zadnych rachunkow - a rachunki naprawde mamy duze - bo i mieszkanie duze. Nie wspominajac o tym, ze jesc tez trzeba.
Wraca sobie do domu kiedy chce, wlasciwie robi w nim co chce, i w jakim stanie chce (czesto pod wplywem alkoholu), w pokoju ktorym przebywa jest jeden wielki chlew i smród - bo on nie bedzie sprzatał...
Nie klocimy sie z nim, bo rzadko kiedy go widzimy. Tzn, tato pracuje na nocki, wraca rano i spi do samego wieczora, ja znowu pracuje w ciagu dnia, wiec jak przyjerzdzam z pracy brata nie ma - przesiaduje na jakichs melinach.
i stad moje pytanie
czy ja moge cos zrobic w tej sytuacji??
myslelismy o jego wymeldowaniu, ale z tego co wiem to bedzie ciezko poniewaz on tu ciagle mieszka. Ale moze sie myle i cos mi podpowiecie??
i czy np moge zlozyc jakies zawiadomienie do Sadu?? Prokuratury?? No nie wiem... Ale co mialabym w takim zawiadomieniu napisac???
i kolejne pytanie, czy ja w ogole moge cos w tej kwesti zrobic skoro nie jestem wlascicielka mieszkania a tylko osoba w niej zameldowana?? Bo szczerze powiedziawszy po moim tacie widac, ze jednak nie chce z tym robic nic - bo ciagle ma nadzieje, ze jutro bedzie inaczej...lepiej.
Nie wiem czy we wlasciwym miejscu opisuję swój problem...
Jesli tak to najmocniej przepraszam.
No wiec razem z moim tatą mamy problem z moim bratem a jego synem.
Mieszkam razem z tatą i bratem w mieszkaniu wlasnosciowym mojego taty. Mieszkamy tu odkad sie urodzilismy. Czyli ja lat 24 i brat 22.
Problem caly skupia sie na moim bracie poniewaz mamy z Nim staszne problemy.
Czesto sie klocimy... a jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi zazwyczaj o pieniadze.
Otoz brat nie zamierza podjac sie zadnej pracy - bo uwaza, ze nie musi pracowac. Bezczelnie mowi ZE I TAK MUSIMY GO UTRZYMYWAC BO PRZECIEZ Z DOMU GO NIE WYZUCIMY (przeciez ma tu staly meldunek i tu ciagle mieszka). Rzucial szkole 3 lata temu bo nie chcialo mu sie uczyc - wtedy stwierdzil, ze pojdzie do pracy i tak od 3 lat pracowal moze przez 2 miesiace, 1 miesiac w jednej firmie, 2 miesiac w innej.
Nie doklada sie do zadnych rachunkow - a rachunki naprawde mamy duze - bo i mieszkanie duze. Nie wspominajac o tym, ze jesc tez trzeba.
Wraca sobie do domu kiedy chce, wlasciwie robi w nim co chce, i w jakim stanie chce (czesto pod wplywem alkoholu), w pokoju ktorym przebywa jest jeden wielki chlew i smród - bo on nie bedzie sprzatał...
Nie klocimy sie z nim, bo rzadko kiedy go widzimy. Tzn, tato pracuje na nocki, wraca rano i spi do samego wieczora, ja znowu pracuje w ciagu dnia, wiec jak przyjerzdzam z pracy brata nie ma - przesiaduje na jakichs melinach.
i stad moje pytanie
czy ja moge cos zrobic w tej sytuacji??
myslelismy o jego wymeldowaniu, ale z tego co wiem to bedzie ciezko poniewaz on tu ciagle mieszka. Ale moze sie myle i cos mi podpowiecie??
i czy np moge zlozyc jakies zawiadomienie do Sadu?? Prokuratury?? No nie wiem... Ale co mialabym w takim zawiadomieniu napisac???
i kolejne pytanie, czy ja w ogole moge cos w tej kwesti zrobic skoro nie jestem wlascicielka mieszkania a tylko osoba w niej zameldowana?? Bo szczerze powiedziawszy po moim tacie widac, ze jednak nie chce z tym robic nic - bo ciagle ma nadzieje, ze jutro bedzie inaczej...lepiej.