M
MaciejSzczecin
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 04.2014
- Odpowiedzi
- 3
Witam serdecznie,
Ostatnio dostałem pismo z sądu - doręczenie wyroku zaocznego, w którym Sąd Rejonowy:
I. Zasądza od pozwanego na rzecz powoda kwotę 477,63 zł wraz z odsetkami ustawowymi, liczonymi w stosunku rocznym od dnia 27 kwietnia 2013 roku do dnia zapłaty.
II. Zasądza od pozwanego na rzecz powoda kwotę 107,54 zł tytułem zwrotu kosztów procesu.
Po telefonie do firmy która mnie pozwała dowiedziałem się że owa firma zajmuję się windykacją i wykupili mój dług od banku w którym kiedyś brałem meble na raty.
Nie dość że Pan z windykacji bardzo naciskał żebym podał mu swój adres do korespondencji (czego oczywiście nie zrobiłem) to starał się mnie zastraszyć, cały czas miałem wrażenie że facet sam nie wie o czym mówi.
Dodatkowo w tamtym okresie zmieniłem miejsce zameldowania i zamieszkania (więc nie mogłem zobaczyć wezwań do zapłaty które rzekomo zostały do mnie wysyłane).
Sama historia zaczyna się w 1999 roku kiedy to zdecydowałem się kupić ojcu meble na raty (umowa została spisana na mnie a ojciec miał spłacać raty) - okazuje się jednak że nie zapłacił pewnej kwoty no i sprawa trafiła do windykacji a następnie do sądu. W efekcie mam do zapłaty prawie 600 zł.
Jako że było to przeszło 15 lat temu - nie posiadam żadnych dokumentów potwierdzających zakup mebli i samej umowy kredytu.
Zaraz po przemyśleniu sytuacji zacząłem przeglądać różne fora internetowe w których przeczytałem że można się przed tym uchronić. Natrafiłem na artykuł, którego fragment brzmiał następująco:
"1) Podnieście w swoim piśmie procesowym złożonym przed lub na rozprawie zarzut przedawnienia roszczenia – na ogół po 3 latach od wymagalności długu przedawnia się on. Co to znaczy w praktyce? Jeśli nawet zalegamy z zapłatą za jakiś towar lub usługę sprzed np. 5-ciu lat, to wystarczy powołać się na przedawnienie, aby jednak nie zapłacić za dług!
Jeżeli wzięliśmy parę lat temu długoletni kredyt na zakup jakiegoś towaru (np. samochodu) z ratą płatną każdego 5-go dnia miesiąca i przestaliśmy go spłacać, to przedawnienie takiego roszczenia nastąpi po 3 latach od wymagalności zapłaty ostatniej raty kredytu. Jeżeli ostatnia rata do zapłaty przypadała na dzień 5 stycznia 2008 roku, to cały kredyt przedawni nam się po 5 stycznia 2011 roku. A na dzień dzisiejszy (20 sierpnia 2010 r.) wymagalne będą (nieprzedawnione) raty za okres: 5 września 2007 r. – 5 stycznia 2008 r."
Na tej podstawie mogę śmiało wywnioskować że minęło więcej niż trzy lata od wymaganej spłaty ostatniej raty (przypominam że to było przeszło 15 lat temu).
Teraz pytanie i prośba o pomoc do Państwa - co mogę w tej sytuacji zrobić, mam dwa tygodnie na podjęcie jakichkolwiek kroków. Jakie pismo wystosować do sądu? Czy w ogóle jest możliwość żeby uniknąć płatności tych 600 zł? Czy dług jest przedawniony?
Z góry dziękuję za wszystkie kompetentne odpowiedzi.
Pozdrawiam,
Maciej
Ostatnio dostałem pismo z sądu - doręczenie wyroku zaocznego, w którym Sąd Rejonowy:
I. Zasądza od pozwanego na rzecz powoda kwotę 477,63 zł wraz z odsetkami ustawowymi, liczonymi w stosunku rocznym od dnia 27 kwietnia 2013 roku do dnia zapłaty.
II. Zasądza od pozwanego na rzecz powoda kwotę 107,54 zł tytułem zwrotu kosztów procesu.
Po telefonie do firmy która mnie pozwała dowiedziałem się że owa firma zajmuję się windykacją i wykupili mój dług od banku w którym kiedyś brałem meble na raty.
Nie dość że Pan z windykacji bardzo naciskał żebym podał mu swój adres do korespondencji (czego oczywiście nie zrobiłem) to starał się mnie zastraszyć, cały czas miałem wrażenie że facet sam nie wie o czym mówi.
Dodatkowo w tamtym okresie zmieniłem miejsce zameldowania i zamieszkania (więc nie mogłem zobaczyć wezwań do zapłaty które rzekomo zostały do mnie wysyłane).
Sama historia zaczyna się w 1999 roku kiedy to zdecydowałem się kupić ojcu meble na raty (umowa została spisana na mnie a ojciec miał spłacać raty) - okazuje się jednak że nie zapłacił pewnej kwoty no i sprawa trafiła do windykacji a następnie do sądu. W efekcie mam do zapłaty prawie 600 zł.
Jako że było to przeszło 15 lat temu - nie posiadam żadnych dokumentów potwierdzających zakup mebli i samej umowy kredytu.
Zaraz po przemyśleniu sytuacji zacząłem przeglądać różne fora internetowe w których przeczytałem że można się przed tym uchronić. Natrafiłem na artykuł, którego fragment brzmiał następująco:
"1) Podnieście w swoim piśmie procesowym złożonym przed lub na rozprawie zarzut przedawnienia roszczenia – na ogół po 3 latach od wymagalności długu przedawnia się on. Co to znaczy w praktyce? Jeśli nawet zalegamy z zapłatą za jakiś towar lub usługę sprzed np. 5-ciu lat, to wystarczy powołać się na przedawnienie, aby jednak nie zapłacić za dług!
Jeżeli wzięliśmy parę lat temu długoletni kredyt na zakup jakiegoś towaru (np. samochodu) z ratą płatną każdego 5-go dnia miesiąca i przestaliśmy go spłacać, to przedawnienie takiego roszczenia nastąpi po 3 latach od wymagalności zapłaty ostatniej raty kredytu. Jeżeli ostatnia rata do zapłaty przypadała na dzień 5 stycznia 2008 roku, to cały kredyt przedawni nam się po 5 stycznia 2011 roku. A na dzień dzisiejszy (20 sierpnia 2010 r.) wymagalne będą (nieprzedawnione) raty za okres: 5 września 2007 r. – 5 stycznia 2008 r."
Na tej podstawie mogę śmiało wywnioskować że minęło więcej niż trzy lata od wymaganej spłaty ostatniej raty (przypominam że to było przeszło 15 lat temu).
Teraz pytanie i prośba o pomoc do Państwa - co mogę w tej sytuacji zrobić, mam dwa tygodnie na podjęcie jakichkolwiek kroków. Jakie pismo wystosować do sądu? Czy w ogóle jest możliwość żeby uniknąć płatności tych 600 zł? Czy dług jest przedawniony?
Z góry dziękuję za wszystkie kompetentne odpowiedzi.
Pozdrawiam,
Maciej
Ostatnia edycja: