B
Basia199
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2015
- Odpowiedzi
- 9
Od roku cała grupa ma problem z nauczycielem od zawodowego przedmiotu, który zachowuje się nieodpowiedzialnie do swojego stanowiska. Zaznaczam że to szkoła dla dorosłych.
Na lekcjach gdy ktoś coś nie wie nauczyciel zaczyna krzyczeć stojąc nad tą osobą i dosłownie widać że ledwo powstrzymuje się by ją uderzyć.
Była sytuacja że jeden z uczniów miał odwagę zwrócić uwagę i poprosić by na nią nie krzyczeć. Nauczyciel odparł: że już nie wytrzymuje z taką grupą,
a uczeń: nauczyciel jest po to by wytłumaczyć.
Nauczyciel: ja baranom tłumaczyć nie będę.
Kolejne sytuacje są takie, że nauczyciel wprowadza nas w błąd gdy chcemy coś zrobić na zajęciach praktycznych. Pyta nas się jak to zrobimy, po czym zgadza się, a gdy już zrobimy krzyczy, że to nie tak. Gdy tłumaczymy że nauczyciel nam pozwolił twierdzi, że nie słyszała. Chyba wprowadza w bład specjalnie by pózniej się na kimś wyzyć.
Kolejna sprawa dotyczy tego samego nauczyciela i ucznia który chodzi raz w miesiącu więc wiadomo że jest nkl. Każdy zapisał sobie kiedy ten uczeń był i wychodzi że ma 30% obecności, a w dzienniku jest zapisane że ma równe 50%! Wychodzi na to, że ten nauczyciel dopisał temu uczniowi obecności!
Czy nauczyciel ma prawo wyzywać uczniów od baranów?
I czy grozi coś za dopisanie obecności?
Jak można to udowodnić i gdzie zgłosić?
Na lekcjach gdy ktoś coś nie wie nauczyciel zaczyna krzyczeć stojąc nad tą osobą i dosłownie widać że ledwo powstrzymuje się by ją uderzyć.
Była sytuacja że jeden z uczniów miał odwagę zwrócić uwagę i poprosić by na nią nie krzyczeć. Nauczyciel odparł: że już nie wytrzymuje z taką grupą,
a uczeń: nauczyciel jest po to by wytłumaczyć.
Nauczyciel: ja baranom tłumaczyć nie będę.
Kolejne sytuacje są takie, że nauczyciel wprowadza nas w błąd gdy chcemy coś zrobić na zajęciach praktycznych. Pyta nas się jak to zrobimy, po czym zgadza się, a gdy już zrobimy krzyczy, że to nie tak. Gdy tłumaczymy że nauczyciel nam pozwolił twierdzi, że nie słyszała. Chyba wprowadza w bład specjalnie by pózniej się na kimś wyzyć.
Kolejna sprawa dotyczy tego samego nauczyciela i ucznia który chodzi raz w miesiącu więc wiadomo że jest nkl. Każdy zapisał sobie kiedy ten uczeń był i wychodzi że ma 30% obecności, a w dzienniku jest zapisane że ma równe 50%! Wychodzi na to, że ten nauczyciel dopisał temu uczniowi obecności!
Czy nauczyciel ma prawo wyzywać uczniów od baranów?
I czy grozi coś za dopisanie obecności?
Jak można to udowodnić i gdzie zgłosić?
Ostatnia edycja: