Z tego co piszesz, tylko jedno uspokaja: To, że wypadek miał miejsce 1,5 roku temu, a to oznacza, że roszczenia nie są jeszcze przedawnione. Wszystko można jeszcze naprawić, dobrze poprowadzić i zgodnie z Twoim interesem załatwić. Dlaczego nie dostałeś jeszcze żadnej zaliczki na Twoje odszkodowanie? Do tej pory powinieneś już dostać od spółki ubezpieczeniowej sprawcy wypadku kilkadziesiąt tysięcy Euro tytułem zaliczki. Jeżeli piszę tu o rzędzie wielkości tych zaliczek, to opieram się o znane niemieckie tabele odszkodowawcze, jak chociażby ADAC-Schmerzensgeldtabelle, która jest pierwszym źródłem wiedzy niemieckiego prawnika na temat wysokości zadośćuczynieć/nawiązek za odniesione wskutek wypadku rany i utratę zdrowia. Przy wszystkim, co na napiszę tu dalej, zakładam, że tego wypadku nie zawiniłeś, ani się do niego nie przyczyniłeś. Jeżeli ponosisz jakąś część winy, za ten wypadkek, to przysługujące Ci w całości odszkodowanie bądzie pomniejszone procentowo, tzn. o procentowy udział Twojej winy za spowodowanie tego wypadku. Po pierwsze: Jeśli Twoje leczenie nie jest zakończone, jeśli jeszcze nie wiadomo, w jakim rozmiarze będziesz już trwale niezdolny do pracy, to nie można jeszcze ustalić, ile odszkodowania się Ci należy. Nie wiadomo jeszcze, jak wysoka jest Twoja szkoda. Jeśli będzie tak, że będziesz trwale niezdolny do pracy, co w Twoim wypadku jest prawdopodobne, to należy Ci się duże odszkodowanie, na które składać się będą: zadośćuczynienie wys. ok. 150-200 tys. Euro. (Nie mogę podać tu żadnej konkretnej wysokości, bo to zależy od wieku, wyuczonego i wykonywanego zawodu, rozmiaru cierpień, przebiegu dotychczasowego leczenia i wielu, wielu jeszcze innych czynników.) Poza tym należy Ci się odszkodowanie za utracone dotychczas i w przyszłości zarobki. Jeśli już nigdy nie bądziesz zdolny do pracy, to to odszkodowanie utraconych zarobków obejmować będzie czas aż do tego wieku, do którego mógłbyś hipotetycznie pracować; oczywiście to, co otrzymujesz np. od ZUS-u, będzie w pewnej części uwzględnione w obliczeniach. Należy Ci się ponadto także odszkodowanie za wszelkie zwiększone koszty; np. koszty opieki, pomocy domowej, a tych kosztów nie musisz udowadniać jakimiś rachunkami, bo już dawno temu niemiecki sąd najwyższy orzekł, że muszą one być rekompensowane w takiej wysokości, w jakiej przeciętnie powstają. Piszę tu tylko najważniejsze rzeczy. Teraz jeśli chodzi o tego adwokata: Moje wrażenie jest takie, że nie jest to jego dziedzina. Po stronie spółek ubezpieczeniowych prowadzą te sprawy doświadczeni i bardzo dobrze wykształceni likwidatorzy dbający o interesy swoich spółek i tylko doświadczeni prawnicy adwokaci poszkodowanych sobie z nimi radzą. To że on nie radzi sobie świadczy, że nie dostałeś jeszcze żadnej zaliczki. Twoje dwadzieścia operacji i wszystko co piszesz uzasadnia zaliczkę w wys. conajmniej 80-100 tys.
Oczywiście to też kwestia medycznych dowodów i ich treści, a wiem jak trudno w Polsce uzyskać od lekarza lub szpitala treściwy i szczegółowy papier (koszty atestów, opinii itd. zwraca regulujący ubezpieczyciel). A teraz rada: dowiedz się, która spółka ubezpieczeniowa w Niemczech reguluje tę szkodę. Oni udzielą Ci informacji, czy już jakieś pieniądze dla Ciebie zostały wypłacone do rąk adwokata. Musisz znaleźć innego adwokata, i to takiego, który znałby się na sprawach roszczeń powypadkowych, no i żeby był człowiekiem, który wie, że gdzieś tam żyjesz i cierpisz; psychicznie i fizycznie. Masz dostawać w sprawie zaliczki na przysługujące Ci odszkodowanie, zaś ile to odszkodowanie będzie w sumie wynosić, ustali się wówczas, kiedy zakończone bądzie wszelkie leczenie. Oczywiście, że regulująca spółka ubezpieczeniowa chętnie wypłaciłaby Ci jakąś kwotę już teraz, żeby mieć Ci z głowy, bo zrzekłbyś się dalszych roszczeń. Ale każdy adwokat z odrobiną rozsądku wie, że byłoby to ze szkodą dla klienta. Dlatego najpierw porządne zaliczki. Pytaj jeśli chcesz, i na ile zasady tego forum pozwalają, odpowiem Ci w ten sposób, abyś sobie z Tą sprawą lepiej radził.