Problem z niemieckim adwokatem

  • Autor wątku Autor wątku drochu1
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
D

drochu1

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2013
Odpowiedzi
1
Witam. mam pewien problem z adwokatem niemieckim, miałem wypadek samochodowy w Niemczech 1,5 roku temu. do tej pory miałem 12 operacji,skutkiem tego jest żle złożona noga, która mnie bardzo boli i muszę mieć kolejna operacje na nią , poza tym zrobiono mi odleżynę w szpitalu i również miałem to operowane. jestem po wylewie pourazowym,po tym nie słyszę na ucho i nie czuje reki. w wypadku straciłem dużo zębów których ubezpieczalnia nie chce pokryć. mój adwokat Pan L(z Ravensburga) żle poprowadził sprawę i nie dostałem do tej pory odszkodowania, poza tym podejrzewam ze mógł on część odszkodowania wziąść sobie. zbywa mnie głupimi odpowiedziami i zmusza do przyjazdu do Niemiec na operacje. a nie chce już tam jechać ponieważ boje się niemieckich lekarzy i nie mam do nich zaufania. ostatnie adwokat nie odbiera nawet moich telefonów. chciałem innemu adwokatowi oddać sprawę ale nie mogę bo tamten nie chce jej oddać i podobno wszystko pogmatwał w papierach.jestem bez środków do życia i muszę mieć zrobiona operacje nogi ponieważ ona bardzo boli i nie daje rady już z bólu. nie mam za co żyć i utrzymuje mnie rodzina .chciałbym się dowiedzieć zrobić w takiej sytuacji. proszę o pomoc.

Grzegorz
 
Z tego co piszesz, tylko jedno uspokaja: To, że wypadek miał miejsce 1,5 roku temu, a to oznacza, że roszczenia nie są jeszcze przedawnione. Wszystko można jeszcze naprawić, dobrze poprowadzić i zgodnie z Twoim interesem załatwić. Dlaczego nie dostałeś jeszcze żadnej zaliczki na Twoje odszkodowanie? Do tej pory powinieneś już dostać od spółki ubezpieczeniowej sprawcy wypadku kilkadziesiąt tysięcy Euro tytułem zaliczki. Jeżeli piszę tu o rzędzie wielkości tych zaliczek, to opieram się o znane niemieckie tabele odszkodowawcze, jak chociażby ADAC-Schmerzensgeldtabelle, która jest pierwszym źródłem wiedzy niemieckiego prawnika na temat wysokości zadośćuczynieć/nawiązek za odniesione wskutek wypadku rany i utratę zdrowia. Przy wszystkim, co na napiszę tu dalej, zakładam, że tego wypadku nie zawiniłeś, ani się do niego nie przyczyniłeś. Jeżeli ponosisz jakąś część winy, za ten wypadkek, to przysługujące Ci w całości odszkodowanie bądzie pomniejszone procentowo, tzn. o procentowy udział Twojej winy za spowodowanie tego wypadku. Po pierwsze: Jeśli Twoje leczenie nie jest zakończone, jeśli jeszcze nie wiadomo, w jakim rozmiarze będziesz już trwale niezdolny do pracy, to nie można jeszcze ustalić, ile odszkodowania się Ci należy. Nie wiadomo jeszcze, jak wysoka jest Twoja szkoda. Jeśli będzie tak, że będziesz trwale niezdolny do pracy, co w Twoim wypadku jest prawdopodobne, to należy Ci się duże odszkodowanie, na które składać się będą: zadośćuczynienie wys. ok. 150-200 tys. Euro. (Nie mogę podać tu żadnej konkretnej wysokości, bo to zależy od wieku, wyuczonego i wykonywanego zawodu, rozmiaru cierpień, przebiegu dotychczasowego leczenia i wielu, wielu jeszcze innych czynników.) Poza tym należy Ci się odszkodowanie za utracone dotychczas i w przyszłości zarobki. Jeśli już nigdy nie bądziesz zdolny do pracy, to to odszkodowanie utraconych zarobków obejmować będzie czas aż do tego wieku, do którego mógłbyś hipotetycznie pracować; oczywiście to, co otrzymujesz np. od ZUS-u, będzie w pewnej części uwzględnione w obliczeniach. Należy Ci się ponadto także odszkodowanie za wszelkie zwiększone koszty; np. koszty opieki, pomocy domowej, a tych kosztów nie musisz udowadniać jakimiś rachunkami, bo już dawno temu niemiecki sąd najwyższy orzekł, że muszą one być rekompensowane w takiej wysokości, w jakiej przeciętnie powstają. Piszę tu tylko najważniejsze rzeczy. Teraz jeśli chodzi o tego adwokata: Moje wrażenie jest takie, że nie jest to jego dziedzina. Po stronie spółek ubezpieczeniowych prowadzą te sprawy doświadczeni i bardzo dobrze wykształceni likwidatorzy dbający o interesy swoich spółek i tylko doświadczeni prawnicy adwokaci poszkodowanych sobie z nimi radzą. To że on nie radzi sobie świadczy, że nie dostałeś jeszcze żadnej zaliczki. Twoje dwadzieścia operacji i wszystko co piszesz uzasadnia zaliczkę w wys. conajmniej 80-100 tys.
Oczywiście to też kwestia medycznych dowodów i ich treści, a wiem jak trudno w Polsce uzyskać od lekarza lub szpitala treściwy i szczegółowy papier (koszty atestów, opinii itd. zwraca regulujący ubezpieczyciel). A teraz rada: dowiedz się, która spółka ubezpieczeniowa w Niemczech reguluje tę szkodę. Oni udzielą Ci informacji, czy już jakieś pieniądze dla Ciebie zostały wypłacone do rąk adwokata. Musisz znaleźć innego adwokata, i to takiego, który znałby się na sprawach roszczeń powypadkowych, no i żeby był człowiekiem, który wie, że gdzieś tam żyjesz i cierpisz; psychicznie i fizycznie. Masz dostawać w sprawie zaliczki na przysługujące Ci odszkodowanie, zaś ile to odszkodowanie będzie w sumie wynosić, ustali się wówczas, kiedy zakończone bądzie wszelkie leczenie. Oczywiście, że regulująca spółka ubezpieczeniowa chętnie wypłaciłaby Ci jakąś kwotę już teraz, żeby mieć Ci z głowy, bo zrzekłbyś się dalszych roszczeń. Ale każdy adwokat z odrobiną rozsądku wie, że byłoby to ze szkodą dla klienta. Dlatego najpierw porządne zaliczki. Pytaj jeśli chcesz, i na ile zasady tego forum pozwalają, odpowiem Ci w ten sposób, abyś sobie z Tą sprawą lepiej radził.
 
Witam, w 2008roku podpisałam umowę z Vodafone ktora obowiazywała do lipca 2010r. Rachunki płaciłam systematycznie( umowa była w Niemczech) w lutym 2010r, 5-msc przed zakonczeniem umowy, koleżanka posiadajaca moje dane, wzieła telefon i podpisała umowe moim nazwiskiem - ja przebywałam w Polsce. Po powrocie dowiedziałam sie o tej sytuacji i natychmiast udałam sie do adwokata, ktory byl polakiem, poniewaz mam problem z bariera jezykowa. W kancelarii byłam miesiac po podpisaniu "tej rzekomej umowy" proszac adwokata by jaknajszybciej rozwiazał umowę z ta firma, ktorej nie podpisałam , jak rowniez zglosil policji o tym zdarzeniu. Adwokat powiedział, że bedzie kosztowalo to 250 euro, zaplacilam w dwoch ratach, druga rate zaplacilam w maju 2010. Dodaje, ze wczesniej nie mialam zadnego zadluzenia z Vodafone jak i do konca umowy. Potem wyjechalam do Polski, kontaktowalam sie z adwokatem i prosilam o przesłanie dowodu rozwiazania umowy. Adwokat zapewnial mnie ze wszystko jest w porzadku i mam czekac wyslanie rozwiazania umowy. Po kilku miesiacach bedac nadal w Polsce, kontaktowałam sie z adwokatem i ten zbywał mnie brakiem czasu itp. Po roku czasu wrocilam do Niemiec i otrzymałam poczte z Sądu gdzie dowiedzialam sie, ze mam zaplacic firmie Vodafone 3800euro + koszta sądowe. Jak najszybciej zaplacilam koszta sadowe i osobiscie zglosilam na policje, fakt o tym, że to nie ja podpisałam umowe. Policja poinformowała mnie ze mam jaknaszybciej znalezc adwokata, poniewaz problem lezy po stronie adwokata i to on doprowadzil mnie do zadłuzenia. Powodem zadłuzenia bylo nierozwiazanie tej umowy gdzie automatycznie przeszla na czas nieokreslony. Z powodu bariery jezykowej mialam problemy ze znaleznieniem adwokata , znajoma znalazła rzekomego adwokata ktory podszywal sie pod adwokata a byl zawieszony, potem poprosilam o pomoc jedna kolezanke zeby pojechala ze mna do niemieckiego adwokata, dowiedzialam sie rowniez,że moge otrzymac odszkodowanie jesli wina stoi po stronie adwokata. Zawiozlam wszystkie papiery adwokatowi, ktory powiedzial, że po sprawdzeniu tych akt i papierow, uzyska odszkodowanie. Wział ode mnie 200euro i powiedzial ze moge spokojnie pojechac do Polski. Po dwoch miesiacach, okazalo sie, że adwokat mowi zupelnie o czyms innym i ze nie potrafil sie ze mna skontaktowa, a mial moja poczte email a nic nie otrzymałam. Kolezance tez nic nie pisal. Po przyjezdzie dowiedzialam sie, że moja sprawa jest zalatwiona i tylko teraz czekamy na odszkodowanie, tak powiedziala kolezanka ktora skontaktowala sie z adwokatem. Minąl kolejny miesiac a ja otrzymałam rachunek poczta do zaplaty kolejne 400 euro i po skontakowaniu z adwokatem usłyszałam, że jesli ma co kolwiek zrobic to musze zaplacic ta kwote i dopiero moze dalej podejmowac kroki. obawiam sie, że zostalam naciagnieta poniewaz ten adwokat nic nie zrobil a gdy zapytałam co dalej i ile bedzie to wszystko kosztowac, stwierdzil ze nie wie i nie moze okreslic. teraz wiem ze jestem oszukana poniewaz jesli widzial akta to wie czy jest wina po stronie adwokata czy nie i wiedzialby co zrobic dalej.
Proszę o pomoc, wiem , że jestem nie winna nie podpisałam zadnej umowy a teraz mam do zaplaty 4800euro i musze rozlozyc to na raty, czy jest mozliwosc ze adwokat mogl zabrac odszkodowanie ? przeciez podpisałam pełnomocnictwo. Gdzie z tym sie udac i udowodnic swoja niewinnosc? Czy sama moge napisac do izby adwokackiej w Niemczech ? Poniewaz boje sie kolejnego adwokata. Pozdrawiam
 
drochu1
Kto był sprawcą wypadku-czyja była wina -nazwa ubezpieczyciela sprawcy wypadku????
 
witam moje pytanie dotyczy kosztow sadowych w niemczech a natrafilem w achiwum na ciekawa rozmowe i wierze ze ma ktos dosc szeroka wiedze na w.w. temat i zechcialbys/alabys mi podpowiedziec . w 2005 zostalem skazany w niemczech na 2 lata pozb. wolnosci, po apelacji wyrok zostal zmieniony na "w zawieszeniu" z tym ze nie dowiedzialem sie od mec. na temat kosztow sadowych. Od tamtej pory nie mieszkam w miejscu zameldowania z tamtego okresu i nie jestem w stanie sie dowiedziec czy przyszly jakies upomnienia droga pocztowa. Z tego co wiem niemcy sa dosc pamietliwi i w przypadku gdy te koszta sa mi naliczone nie mam co sie ludzic na ich przedawnienie. Czesto podróżuje przez ten kraj i obawiam sie ze moge zostac zatrzymany w tej sprawie a nawet osadzony(tzw. przelicznik niesplaconych kosztow sadowych na kare pozb. woln.- czy mam racje? Jak dowiedziec sie o ewentualnym zadluzeniu? dziekuje i pozdrawiam.
 
Powrót
Góra