Z
zwolnij
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 07.2009
- Odpowiedzi
- 2
Mam mały problem z liniami lotniczymi, do których aplikowałam na stanowisko stewardessy.
Byłam na spotkaniu rekrutacyjnym 10 lipca. Pozytywną odpowiedź otrzymałam 13 lipca. Chcąc załapać się na kurs we Wrocławiu, na który mogło zostać przyjętych tylko 45 osób, wypełniłam Booking & Registration Form i przelałam 299 euro (deposit paid) na konto irlandzkiej firmy rekrutacyjnej Dalmac (Fingal Language Institute Ltd T/A Dalmac Recruitment & Aviation Services).
Przysłali także papier "Tarining Agreement", gdzie było napisane, że ta kasa jest bezzwrotna:
(A €299 euro deposit should be paid by bank transfer prior to the course start date. Please refer to the “registration
pack” for full details and instructions. This deposit is non‐refundable and non‐transferable).
Rozumiem, że jest bezzwrotna, ale w momencie przystąpienia do kursu !!! Tego papierku nie podpisałam i im nie odesłałam, czyli tak jakby nie przyjęłam tego do wiadomości i nie podlegam temu.
W miarę jak zaczęłam zagłębiać się w temat pracy w Ryanair i przeczytałam na forum angielski - Zagranica - Ryanair - forum jakie przekręty robią pracownikom i jak to zamiast 1400 euro (co i tak nie jest kokosem w UE), które obiecują, zarabia się 800, 600 czy nawet 430 euro - w zależności od wylatanych godzin (16,68euro/h). Za godziny na lądzie ( przygotowanie do pracy, przyjęcie pasażerów na pokład, spóźnienia, niewyloty, sprzątanie, itp.) nie jest płacone wcale!
Za kurs trzeba także zapłacić 2700euro!!!, które po podjęciu pracy przez rok odciągają z pensji, do tego także przez rok odciągają 30euro miesięcznie za uniform. Nie byłoby to aż takie straszne gdyby rezczywiście zarabiało sie to 1400euro, ale biorąc pod uwagę perspektywę powyższą byłoby to tylko popadanie w długi. Do tego nie zapewniają mieszkania służbowego, darmowego dojazdu do i powrotu z pracy. Jednym słowem oni jeszcze zarabiają na swoich pracownikach. Jak przeczytałam, że dziewczyna z Łodzi została z 15tys długu, stwierdziłam, że nie chcę w tym wszystkim brać udziału i tym samym zrezygnować z kursu.
Gdy napisałam do firmy Logart (firmy pośredniczącej w rekrutacji w Polsce)
maila, że rezygnuję z kursu i proszę o zwrot 299 euro (oplaty rejestracyjnej za kurs) odpisali, że jest to płatność bezzwrotna na cele administracyjne, i że zamkneli już listę na Wrocłąwski kurs i nikt nie może wskoczyć na moje miejsce (liste zamkneli w piatek, a ja do nich napisałam w sobotę).
Napisałam także do firmy Dalmac maila o tej samej treści, bo na ich konto poszła kasa. Odpowiedź była o tej samej wymowie.
Zadaję sobie pytanie na jakie cale administracyjne skoro ja rezygnuję i żadnych czynności administracyjnych co do mojej osoby nie muszą podejmować.
Uważam, że jest to zwykła kradzież i żerowanie na ludziach.
Bardzo proszę o pomysł jak mogę odzyskać pieniądze?
Skierować sprawę do jakiejść międzynarodowego PIPu, czy może założyć sprawę w sądzie w Polsce?
Byłam na spotkaniu rekrutacyjnym 10 lipca. Pozytywną odpowiedź otrzymałam 13 lipca. Chcąc załapać się na kurs we Wrocławiu, na który mogło zostać przyjętych tylko 45 osób, wypełniłam Booking & Registration Form i przelałam 299 euro (deposit paid) na konto irlandzkiej firmy rekrutacyjnej Dalmac (Fingal Language Institute Ltd T/A Dalmac Recruitment & Aviation Services).
Przysłali także papier "Tarining Agreement", gdzie było napisane, że ta kasa jest bezzwrotna:
(A €299 euro deposit should be paid by bank transfer prior to the course start date. Please refer to the “registration
pack” for full details and instructions. This deposit is non‐refundable and non‐transferable).
Rozumiem, że jest bezzwrotna, ale w momencie przystąpienia do kursu !!! Tego papierku nie podpisałam i im nie odesłałam, czyli tak jakby nie przyjęłam tego do wiadomości i nie podlegam temu.
W miarę jak zaczęłam zagłębiać się w temat pracy w Ryanair i przeczytałam na forum angielski - Zagranica - Ryanair - forum jakie przekręty robią pracownikom i jak to zamiast 1400 euro (co i tak nie jest kokosem w UE), które obiecują, zarabia się 800, 600 czy nawet 430 euro - w zależności od wylatanych godzin (16,68euro/h). Za godziny na lądzie ( przygotowanie do pracy, przyjęcie pasażerów na pokład, spóźnienia, niewyloty, sprzątanie, itp.) nie jest płacone wcale!
Za kurs trzeba także zapłacić 2700euro!!!, które po podjęciu pracy przez rok odciągają z pensji, do tego także przez rok odciągają 30euro miesięcznie za uniform. Nie byłoby to aż takie straszne gdyby rezczywiście zarabiało sie to 1400euro, ale biorąc pod uwagę perspektywę powyższą byłoby to tylko popadanie w długi. Do tego nie zapewniają mieszkania służbowego, darmowego dojazdu do i powrotu z pracy. Jednym słowem oni jeszcze zarabiają na swoich pracownikach. Jak przeczytałam, że dziewczyna z Łodzi została z 15tys długu, stwierdziłam, że nie chcę w tym wszystkim brać udziału i tym samym zrezygnować z kursu.
Gdy napisałam do firmy Logart (firmy pośredniczącej w rekrutacji w Polsce)
maila, że rezygnuję z kursu i proszę o zwrot 299 euro (oplaty rejestracyjnej za kurs) odpisali, że jest to płatność bezzwrotna na cele administracyjne, i że zamkneli już listę na Wrocłąwski kurs i nikt nie może wskoczyć na moje miejsce (liste zamkneli w piatek, a ja do nich napisałam w sobotę).
Napisałam także do firmy Dalmac maila o tej samej treści, bo na ich konto poszła kasa. Odpowiedź była o tej samej wymowie.
Zadaję sobie pytanie na jakie cale administracyjne skoro ja rezygnuję i żadnych czynności administracyjnych co do mojej osoby nie muszą podejmować.
Uważam, że jest to zwykła kradzież i żerowanie na ludziach.
Bardzo proszę o pomysł jak mogę odzyskać pieniądze?
Skierować sprawę do jakiejść międzynarodowego PIPu, czy może założyć sprawę w sądzie w Polsce?