problem z psem - groźby

  • Autor wątku Autor wątku Anakonda313
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

Anakonda313

Nowy użytkownik
Dołączył
10.2008
Odpowiedzi
3
Witam mam problem z sąsiadką. Ja mam psa owczarka niemieckiego (jest już dosyć stary bo ma 17 lat i już nie jest tak agresywny) natomiast wspomniana Pani ma dwa psy jamniki. Problem polega na tym że ja wychodzę z psem na smyczy i w kagańcu a koło bloków idzie przy nodze natomiast jej psy latają luzem i jeden z nich rzuca się mojemu do gardła, w związku z tym mój się przewraca i nawet nie ma możliwości obrony bo jak wspomniałam jest na smyczy i w kagańcu. Krzyczę do Pani żeby wzięła swojego psa i tłumaczę jej że na terenie miasta należy wyprowadzać psy na smyczy, ale ona nie rozumie i jedyną jej obroną jest że to mój pies jest agresywny i że go się wszyscy boją bo on szczeka (zapytałam ją czy widziała psa który nie szczeka? i niech mi pokaże osobę której mój pies zrobił krzywdę albo doleciał do kogoś? - oczywiście na żadne pytanie nie uzyskałam odpowiedzi.). Do Pani nie dociera że to jej pies atakuje mojego i za nic bierze sobie moje uwagi i reaguję w sposób wulgarny "zamknij ryja" W tym miesiącu zdarzyło się to 4 razy. Miarka się przebrała gdy wczoraj moja mama wychodziła z psem i chłopak tej Pani próbował przejechać mi psa... moja mam zasłoniła go gdy zauważyła nadjeżdżający samochód i wtedy on uchylił szybę i powiedział do niej "załatwię Ci tego psa". Moja mama przestraszona od razu do mnie zadzwoniła więc zbiegłam na dół zobaczyć kto ma takie pomysły Spisałam sobie jego nr rej na co on mi że może mi odkręcić tablice bo ma kilka w bagażniku Więc jak już zaczął rozmowę to ja się pytam co to za uwagi do mojej mamy rzuca i o co chodzi że załatwi mi psa a on do mnie że wszystko powolutku i zakończył rozmowę Gdy wracałam wkurzona do domu mijałam jego dziewczynę (sprawczynię całego zamieszania) jeszcze do niej krzyknął z samochodu że następnym razem ma mi wyj...bać. Zastanawiam się czy mogę gdzieś zgłosić taką sytuację bo moja mama naprawdę boi się że coś się stanie bo przecież on może przejechać mnie lub moją mamę jak będziemy chciały obronić psa... Wiem że na podstawie kodeksu wykroczeń art 77 należy wyprowadzać psy na smyczy i taka też jest uchwała rady miasta tylko że zanim straż miejska przyjedzie to ona już dawno będzie w domu i jak jej udowodnię że była z psem bez smyczy? Niestety na sąsiadów przypuszczam że też nie będę mogła liczyć bo nie będą chcieli się mieszać i przyznaje kiedyś mój pies z racji wielkości był postrachem osiedla (chociaż poza szczekaniem nic nie robił ale to jest przecież pies obronny i takie jest jego zadanie). Nie chcę być zastraszana na własnym osiedlu i zastanawiam się czy ktoś na to zareaguję czy będą czekać aż coś się stanie?
Dużo się rozpisałam ale chciałam w miarę dokładnie nakreślić sprawę Pomóżcie
 
Anakonda313 napisał:
Zastanawiam się czy mogę gdzieś zgłosić taką sytuację

Oczywiście - na policji. Od tego właśnie jest. Ale jednak przydałoby się mieć jakieś dowody, np. nagrania, tym bardziej, że sąsiedzi nie chcą się w to mieszać.
 
no tak tylko jak ja mam trzymać psa odganiać tamtego i jeszcze robić nagranie? pozatym jak tylko by się zorientowli to myślę żeby nic nie mówili Zastanawiam się jeszcze czy jak tamten pies atakuje czy mogę swojemu zdjąć kaganiec żeby się bronił czy wtedy ja nie będę miała problemów? Koleżanka doradziła mi żebym za każdym razem jak będą wychodić z psem bez smyczy dzwoniła na 112 na straż miejską i zgłaszała wtedy jak coś się stanie to będą mieli że było zgłaszane nic z tym nie zrobili... Wiem że to może śmiesznie brzmi że ja mam owczarka a oni jamnika ale ja odpowiadam za to co mój pies robi a oni mają to w nosie
 
W żadnym wypadku niech Pani nie zdejmuje swojemu psu kagańca ani tym bardziej smyczy. Nigdy nie wiadomo co tacy ludzi mogą później wymyślić i można sobie narobić ogromnych problemów. Natomiast nagrywać przecież można z ukrycia. Wychodząc na spacer, może Pani włożyć komórkę/dyktafon/itp. w kieszeń i uruchomić rejestrowanie.

Jestem również przychylny pomysłowi koleżanki. Jednak musi Pani dobrze to przemyśleć - czy naprawdę warto powiadamiać o tym Straż Miejską, jeśli zapewne skończy się to tylko pouczeniem, a wkroczy Pani z sąsiadami na wojenną ścieżkę. Jednak w sądzie (o ile zamierza pani skierować tę sprawę do sądu) będzie to dodatkowa okoliczność na Pani korzyść.
 
no właśnie wiem że wejdę na wojenną ścieżkę ale jeżeli do ludzi nie przemawia tłumaczenie to co robić? Przecież nie dam się zastraszyć Pozatym ja kocham mojego psa i nie chcę żeby stała mu się krzywda A faktycznie bez dowodów i świadków mam niewielkie możliwości żeby ukarali ich czymś więcej niż pouczeniem
 
Powrót
Góra