Problem Z Rodziną

  • Autor wątku Autor wątku fnx
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
F

fnx

Użytkownik
Dołączył
07.2008
Odpowiedzi
98
Wita.
Chciałbym abyście mi pomogli naprowadzić mnie lub po prostu napisać co mam z robić w poniższej sytuacji.
Z góry dziękuję wszystkim za wsparcie i pomoc.

Od małego mam problem z rodziną ale teraz kiedy jestem już w pełni dorosły sprawy przybierają coraz gorszy problem.
W spadku po mojej przybranej babci, prawomocnym testamentem mam zapisane mieszkanie własnościowe. Babcia od małego mi to wpajała. W ubiegłym roku dostała udaru. Moim zdaniem z racji problemów jakie robi nam rodzina. Ma już ponad 80 lat. Od zeszłego roku opiekuję się owym mieszkaniem, mieszkam w nim, płace za nie, itp. Na początku miałem problem, gdyż córka babci czyli moja ciotka zabrała mi książeczki opłat i powiedziała, ze jej będę dawał pieniądze. Wcześniej mieszkałem też w tym mieszkaniu ale razem z babcią. Teraz jest z racji swojego zdrowia w ośrodku. Jak wspomniałem na początku ciotka przychodziła po pieniądze ale nie podobało mi się to i nie dawałem jej, gdyż jak uznałem nie mam pewności czy te pieniądze zostaną wykorzystane na zapłatę za mieszkanie, a po drugie jak wspomniałem jestem przyszłym prawnym właścicielem tego mieszkania. Z tego względu zawistna ciotka nie może tego znieść i notorycznie działa na moją szkodę. Po kilku dniach zaczęła wysyłać męża, który "odwiedzał" mnie co kilka dni aby dostać pieniądze. Przy czym, a to wręczał mi ulotki z firm pożyczkowych, wszystko specjalnie abym się zadłużył i odebrano mi mieszanie. albo mówił do mnie: "Jak nie płacisz to cię spakujemy i wywieziemy, do kolegi albo gdzieś...". W końcu udało mi się odzyskać książeczki i potem już sam sobie płaciłem za wszystko. Myślałem, że będzie spokój ale bardzo się myliłem. W wakacje ciotka, przywiozła babcię na tak zwaną przepustkę, na domiar złego zatrzymała ją u siebie, nie pozwalając przychodzić do swojego mieszkania i do mnie. Któregoś dnia jak wróciłem z prazy po nocnej zmianie moja babcia pukała okno wołając mnie. Oczywiście, że ją wpuściłem, jakbym miał tego nie robić skoro to jest nadal jej mieszkanie i to jest moja babcia. Była, krótko bo jakby się bała, że "oni" czyli ciotka zaraz przyjdzie. Potem przywieźli babcie jeszcze 1 raz. Ja pracuję i uczę się i opiekuję się tym mieszkaniem płacą za nie, itp. nie mam super dochodów ale staram się jak mogę aby nie upadło to mieszkanie. Płacę wszystko regularnie. Co jakiś czas dzwonię do babci. Ktoś pomyśli, że dała mi babcia mieszkanie, a ja do niej nie jeżdżę, dzwonię nie za często ale chwila, jak wspomniałem nie mam super dochodów więc dojazd do ośrodka (jest poza moim miastem) trochę mnie kosztuje, a mieszkam sam więc nie jest mi lekko. (wiem, ze to nie forum do oceny ale ludzie z góry oceniają dlatego opisuję całą sytuację). Niestety ciotka i tak nie dała mi spokoju, notorycznie poczta, która miała trafiać do mnie trafiała do niej. Ciotka mieszka klatkę obok, a jest to małe miasto, a wiecie w takich wszyscy o wszystkim wiedza, itp. Umówiła się z listonoszem, że on będzie jej przynosił wszystko. Babcia nie dała ciotce żadnej zgody na odbiór poczty czy też operowanie wszelkimi innymi rzeczami. Na domiar złego telefon za który płace jest nieczynny. Ciotka zablokowała połączenia wychodzące, włącza tylko jak jest babcia. Fakt, że mam telefon komórkowy ale skoro płacę za stacjonarny i mam 15 jt darmowych to w sumie mógłbym to wykorzystać, po 2 ja płacę. Niestety nie udało mi się nic zmienić na błękitnej linii, gdyż potrzeba osoby, na która jest zarejestrowany telefon, a jest nią babcia. Babcia jest po udarze, obecnie ma się już coraz lepiej i prawdopodobnie wróci do mnie na wiosnę z czego bardzo się cieszę, bo mi jej strasznie brakuje. Kiedy była na przepustce to nie miała dowodu ze sobą więc nie mogłem nic zrobić czy to zameldować się czy cokolwiek innego. Jedyne co zrobiłem to wyłączyłem kablówkę, której i tak nie użytkuję.
Przed świętami dokładnie w okolicach 20 grudnia zadzwoniłem na pocztę i przeprowadziłem rozmowę z kierowniczką, gdyż wymienili skrzynki na unijne, dlatego miałem już podstawę, ze klucze nie są z duplikowane, a listonosz nie otwiera skrzynek, a wrzuca listy przez okienko. Po pierwszej rozmowie kierowniczka oświadczyła, ze pouczy listonosza o tym, ze ma doręczać listy tam gdzie są adresowane. Cóż, następnego dnia "odwiedziła" mnie ciotka. Zrobiła mi awanturę. Początkowo zapytała dlaczego robię listonoszowi awanturę. (Czyżby była zła na to, ze listy już nie będą do niej docierać?) Odpowiedziałem jej grzecznie, ze nie rozmawiałem z listonoszem, a kierowniczką i powiedziałem, ze listy mają być doręczane tam gdzie są adresowane. Po kilku słowach zaczęła agresywnie do mnie się nastawiać. Zaczęła krzyczeć i przeklinać. Po tylu latach słuchania różnych rzeczy na mój temat i rodziców pierwszy raz w życiu powiedziałem jej aby spier***. Nie wytrzymałem. Ona wtedy wybuchła jak wulkan. Zaczęła wymachiwać rękoma. Ale w tej sytuacji już po prostu ją zlekceważyłem, gdyż co ja sam zrobię potem jak pójdzie na policje i powie, ze ją pobiłem kiedy bym się bronił? Ona ma kasę, 2 firmy, a to małe miasto ja tu mieszkam od niedawna, bo wcześniej nie było takiej potrzeby więc wszystkich tu zna. Z góry jestem przegrany. Tego samego dnia po jej wyjściu zadzwoniłem ponownie na pocztę i złożyłem kolejną skargę na listonosza aby zajął się swoją pracą, a nie wnikał w czyjeś sprawy czy rozmawiał na tematy, które jego nie dotyczą. Po prostu aby doręczał listy tam gdzie są adresowane i wykonywał pracę jak mu ją powierzono. 23 grudnia tuż przed wigilią, ubrałem choinkę, kupiłem jemiołę i takie różne rzeczy na które było mnie stać, gdyż następnego dnia mieli (ciotka, jej mąż) przywieźć babcię. Kiedy wieszałem jemiołę przyszła ciotka i odepchnęła kiedy stałem na tym krześle. Kiedy przyjechała babcia, myślałem, że już będzie dobrze ale nie. 26 grudnia, kiedy wróciłem ze świąt od rodziców (babcia była na święta u ciotki, a ja u rodziców z tego względu, że ja nie chciałem spędzać świąt z nimi, a babcia stwierdziła, że tak będzie najlepiej więc ustosunkowałem się do jej rady) i miałem jeszcze wolne spałem sobie dłużej niż zwykle, cóż jestem u siebie, mam wolne więc co mi stoi na drodze, a babcia jakby czegoś potrzebowała to by mnie zawołała (babcia już jest w coraz lepszym stanie fizycznym, więcej pamięta, mniej się gubi, etc., a w mieszkaniu czuje się jak ryba w wodzie). Następnego dnia przyszła ciotka, która ma 1 klucz, 2 mam ja, a 3 jest schowany. Dzwoniła do drzwi, bo się obudziłem więc wstałem i jej otworzyłem (mój klucz był w drzwiach przez co nie mogła wejść), po czym poszedłem do łazienki, a następnie wróciłem do swojego pokoju. Kiedy weszła do pokoju babci, powiedziała głośno i wyraźnie tak abym i ja słyszał: "Dzwonie i dzwonię[...] książę nawet nie raczy wstać i otworzyć". Zdenerwowała mnie ale mówiąc brzydko olałem to. następnego dnia znów przyszła ale tym razem babcia była w kościele, a ja spałem ale kiedy ona weszła przebudziłem się. Wychodząc z domu zobaczyła prawdopodobnie w moich kluczach 2 klucze do skrzynki więc odpięła 1 i sobie wzięła. Kiedy wróciła po jakimś czasie tego samego dnia, powiedziałem do nie: "Bardzo proszę o oddanie klucza, którego wzięłaś rano". Zapytała: "Bo co?", ja na to już z bez mocy: "Bo jajco". Poleciała do babci wyżalać jej się, ze powiedziałem tak,a nie inaczej, cóż jak ona do mnie tak ja i do niej. Stwierdziła mówiąc do babci, ze jak ja tu będę rządził to nie będzie przychodzić. (chwila kto tu jest właścicielem mieszkania? Na obecną chwile babcia ale ona sama powiedziała mi abym się opiekował mieszkaniem, zresztą od 6 roku życia wpaja mi to wszystko i choć dostała udaru to co do mieszkania nadal jest wszystko pozostało). Potem niby jakoś się uspokoiło, bo babcia powiedziała im (ciotce i wujowi), ze jak tak dalej będzie to znów się znajdzie w szpitalu.
Od kiedy wyjechała babcia czyli z powrotem wróciła do ośrodka co któryś dzień dostaję przykre dla mnie wiadomości na gadu-gadu. A to, ze jestem sku**, poje**, itp. Albo, że mój ojciec jest taki czy inny. W ostatnim okresie coraz bardziej się to nasila i robi się nie znośne. Dziś ponad 3x blokowałem nieznajomy numer, od którego dostawałem te wiadomości. Powoli po swoich przykrych przygodach w życiu, które zawdzięczam właśnie "rodzinie" dochodzę do siebie, tzn. już doszedłem i wciąż się wzmacniam, ostatnio zacząłem robić prawo jazdy, a prócz tego komponuję swoją muzykę. Założyłem stronę, którą sam napisałem. Po co to piszę? Chodzi o to, że słowa, które dostaje w wiadomościach na gg są tego typu, ze samo z siebie wynika, że to ciotka lub jej dzieci piszą (ma 2 dzieci). Mam 2 numery gg, więc pisze na ten, który mam na oficjalnej stronie. W dodatku pisze o rzeczach, które wie tylko rodzina, a czasem nawet tylko oni. Gdyż jak byłem mały i przyjeżdżałem do babci to co poniektórzy dali mi taki pewien pseudonim, nawet siostra o nim nie wie. Więc wszystko wynika, ze to oni. Co więcej wszystkie rozmowy przechowuje, a właściwie wszystkie wiadomości, które dostaję. Na stronie napisałem wiele funkcji, które logują adresy ip, datę, czas i inne informacje.

Dodam takie rzeczy i mam pewne pytania.
Od dziecka jestem przez w/w osobę nękany, jako dziecko byłem zamknięty przez ciotkę w kuchni, która zrobiła mi awanturę, ze podobno ukradłem portfel jej synowi. Co się potem okazało portfel się odnalazł. Podobna sytuacja była przed moją osiemnastką, kiedy to przyjechałem do babci (czasami przyjeżdżałem do niej na weekend, gdyż czułem się z nią najlepiej) zadzwonił wujo, który powiedział, że ma remont w mieszkaniu i abym przyszedł, bo on w tej chwili nie ma łazienki. Cóż, od dziecka nauczony przez babcię, itp., ze trzeba sobie pomagać więc poszedłem. Wujo powiedział, ze mam sobie usiąść na kanapie, oglądać tv, a on pójdzie się załatwić do babci i zaraz wróci. Tak też zrobił i ja zresztą też, przy czym powiedział, żebym zwracał uwagę na robotnika, który aktualnie pracował u nich w łazience. kiedy wrócił (ok. 10 min.), ja poszedłem do babci. Była to niedziela więc musiałem wracać do domu. Kiedy dojechałem do domu okazało się, ze telefony się rozdzwoniły. Chodziło o to, ze podobno ukradłem synowi ciotki o ile dobrze pamiętam 300 marek czy coś takiego. Babcia choć mnie znała, która została zarzucona tymi słowami zaczęła mnie pytać, a ja na to, ze nic takiego nie zrobiłem. Po jakimś czasie ciotka mnie przeprosiła, wywnioskowali, ze to być może robotnik wziął. Ja osobiście przypuszczam, ze to wujo. Ale o tym zaraz.
Jak wspomniałem od dziecka wciąż jestem atakowany, ja się tutaj nie rozczulam ale jedynie przedstawiam bardzo jasno wam sprawę aby otrzymać jak najwięcej pomocy. W dzieciństwie często byłem przez nich wyśmiewany, że mam takich, a nie innych rodziców, że ja jestem taki, a nie inny. Utrzymało to się praktycznie do dziś. Zawsze są jakieś podteksty czy słowne zaczepki.
Któregoś dnia spotkałem sąsiada, który powiedział mi, ze spotkał wuja i mniej więcej była to taka rozmowa:
(sąsiad - s, wujo - w)
S: Witam sąsiada jak tam idą interesy?
W: A dobrze..., a co tam u tam tego słychać?
S: (sąsiad jak mi powiedział udał greka) U kogo?
W: No u tego?
S: U sąsiada? (czyli mnie)
W: Ta.
S: A nic, uczy się pracuje...
W: Ta uczy się, pracuje, kur***
Niestety ale to nie pierwsze takie zdarzenie, jeszcze w wakacje, gdy była babcia to zrobiła się mini awantura między nimi, a babcią. Babcia nie wytrzymała i powiedziała: Jeszcze żyje, a już mieszkanie chcą. Na co sąsiadka, która schodziła ze schodów: Jak nie płaci to...

Niestety ale jestem dookoła jakby to ująć napastowany. W śród sąsiadów wyrabia mi się zła opinię, inwigiluje mnie się i robi wszystko w taki sposób abym się załamał, zabił oraz przez co oddał im mieszkanie.
Powiecie, że szkoda zdrowia i oddaj mieszkanie. Ale dlaczego mam to zrobić? Nie zależy mi na nim, zawsze to babci powtarzałem już od dziecka ale skoro już mi je zapisała to postanowiłem zająć się nim jak najlepiej umiem, po 2 obecnie babcia żyje i to jest jej mieszkanie dlatego też robię tak naprawdę wszystko dla niej i czekam z niecierpliwością na jej powrót.
Myślałem o wyprowadzce, zresztą babcia też o tym mówiła ale przecież nie mogę na starość ponad 80- letniej osoby przenosić z innego miasta, to nie poważne, gdyż w jej stanie tu ma wszystko i sąsiadów, którzy w razie mojej nie obecności w domu (praca) zajęli by się nią lub gdyby błądziła pod blokiem zainteresowali by się. Tu babcia wszystko zna tu mieszka od długich lat więc co jak co ale nie mogę ze względu na nią.
Myślałem już naprawdę o wszystkim o tym aby rzucić to wszystko i wyjechać z kraju, naprawdę bardzo często mało brakowało abym to zrobił ale...trzyma mnie babcia, po prostu od dziecka mną się opiekowała, pomagała, itp.
Myślałem też o samobójstwie, gdyż doprowadzony przez w/w osoby do takiego stanu myśli, stwierdziłem, że tak będzie najlepiej wszyscy będą szczęśliwi ale...nie mogę...babcia.

Myślałem, że jakoś powoli to wszystko się uspokoi ale nie, z każdym miesiącem jest coraz gorzej. Wujo wmawia babci, ze ja chcę sprzed mieszkanie ale oni mi nie pozwolili, mącą babci wciąż w głowie, mówią, że nie płace, itp. Ostatnio kiedy dzwoniłem do babci na dzień babci, babcia pierwsze co zrobiła zapytała się o mieszkanie...nigdy wcześniej tego nie robiła, bo zawsze mi ufała, a teraz, ech.
Wczoraj w skrzynce był list, w kopercie była kartka z pożyczką. Pomyślicie, że nic takiego? Owszem ale nie, nie mam dowodów ale wiem, ze to ich sprawka, gdyż tylko ja miałem taki list (pytałem sąsiadów). Notorycznie uprzykrza mi się życie, działa na moją szkodę i wmawia babci, ze jestem taki czy inni, czy też robię tak, a nie inaczej. Najgorsze jest to, że widzę po babci, że się bardzo denerwuje (drapie się po głowie, a kiedy to robi to ma ogromne zmartwienie) i niestety co gorsza zauważam, ze zaczyna powoli wierzyć im w te ich bajki.

Naprawdę nie mam pojęcia już co robić, ja powoli się zapadam, widzę jak babcia się zapada, a ja nie mogę nic zrobić. Jest to małe miasto, wszyscy ich znają, oni mają kasę, 2 firmy z czego 1 to sklep w którym większość ludzi kupuje. Mają jakąś tam reputacje. Ja jestem sam, komu policja uwierzy? Mi czy im, 4 osobą, którzy mogą mieć w każdej chwili jakiegoś świadka, tylko nie wiem co by mówił, ów świadek ale w dzisiejszych czasach wszystko jest możliwe.

Myślałem o nagrywaniu tego co mówi ciotka jak przychodzi do mnie ale od ostatniego razu kiedy postawiłem jej się już jej tu nie widzę. Teraz zaczęły się wiadomości na gg. Z każdą kolejną są coraz bardziej obraźliwe i uprzykrzające. Jej dzieci zaczęły podawać linka do strony z prawdopodobnie jakimś podtekstem aby mi uprzykrzyć życie. Widzę to po logach, z których wynika jasno jak słońce, że tak musi być. Gdyż wcześniej wejścia z mojego miasta były....cudem, a to miasto jest prawie jak wieś. Teraz to po prostu oblężenie. Rozmawiałem z administratorem sieci ale okazało się, ze oni mają od kilku dni wyłączony dostęp do sieci, gdyż wujo zawiesił. Co niestety uniemożliwia mi 100% namierzenie ich. Wiem, ze mają telefon z dialogu i takie mam właśnie wejścia z dialogu. Owszem ktoś powie, ze to spekulacje . Jednak jak nie łączyć faktów kiedy to wejście z adresu ip: xxx.xxx.xxx jest o godzinie np: 23:10:23, a wiadomość na gg po ok 10 minutach. Co więcej jest to nie 1 wejście. Wcześniej wchodził z serwera proxy ale po blokowałem ok 500 serwerów proxy i na razie nie widzę takich wejść tylko z normalnego adresu ip, gdyż z proxy trudniej namierzyć. Wczoraj już naprawdę przesadził, wysłał do mnie wiadomość z taką treścią: "Witam, jesteśmy rodzicami naszego 16 letniego synka który jest bardzo chory, prosimy bardzo kazdego o pomoc i wpłacanie pieniążków na konto które mu założyliśmy, ma żadki zespół Downa Hadamara, każda złotówka jest dla nas i naszego syna wielkim wsparciem, prosimy o pomoc!
oto zdjęcie naszej pociechy---->"
oraz linkiem do strony, gdzie było umieszczone moje zdjęcie, na którym było napisane:
"Nieśmy pomoc dzieciom słońca, Proszę was o pomoc mojemu synkowi, kóry jest chory na żadką chorobę genetyczną (Downa).
Co kolejna wiadomość jest coraz gorsza. Powiecie zmień numer no dobra ale po pierwsze dlaczego to ja mam ustępować, a po 2 nic mi to nie da, gdyż na oficjalnej stronie muszę mieć podany jakiś kontakt do siebie.


Przepraszam za taką długa lekturę ale naprawdę nie wiem co mam robić. Na razie przechowuje wszystkie wiadomości oraz logi z adresem ip i datą ale co jeszcze poradzicie mi zrobić? Czekać jeszcze na kolejne wiadomości czy złożyć wniosek na policji, a jeśli tak to co mam przygotować, co robić jak się przygotować, bo ja nie mam kompletnie pojęcia. Po 2 jakie mam szansę, skoro nawet na adwokata mnie nie będzie stać, zaś ich na pewno. A w sprawiedliwość nie wierzę, gdyż to nie pierwszy przypadek w moim życiu, może 1 tak gorszy ale byłem już nie raz osądzany jak np to co napisałem.

Nie wiem już czy dać sobie spokój, zostawić mieszkanie i babcie czy się zabić czy co. Przepraszam, ze tak drastycznie ale postawicie się na moim miejscu, kiedy to cokolwiek robicie jest źle, czujecie się osaczani, inwigilowani i wiecie, ze macie marne szanse obrony...

Pozdrawiam, przepraszam za taki długi temat i dziękuję za porady.
 
Mnie się wydaje że sprawa wymaga delikatności w stosunku do napastników żeby nie eskalować agresji a z drugiej strony spróbować przepisać mieszkanie już za życia babci na Pana. Jak Pan przeprowadzi mieszkanie to można myśleć o usuwaniu stopniowym ciotki z Pana życia.
 
Odezwij się do mnie na gg: 23968 , spróbuje Ci doradzić coś w szczegółach i na bieżąco. Przyznam się że bulwersuje mnie ta sytuacja.
 
Powrót
Góra