Problem z sąsiadami(orkami)

  • Autor wątku Autor wątku HipotezaLaudy
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
H

HipotezaLaudy

Nowy użytkownik
Dołączył
10.2020
Odpowiedzi
3
Dzień dobry

Od dłuższego czasu zmagam się z sąsiedzkim problemem. Mieszkam w jednym z większych polskich miast w kamienicy, z tyłu mam dość zdezelowane podwórko na którym życie spędzają tzw tubylcy. W okolicy pełen mix młodych pracujących ludzi z mieszanką potomków ludzi przybyłych tu po wojnie. Pomijam fakt libacji, i syfienie na naszym wspólnym podwórku, ale owi troglodyci roszczą sobie prawa do swoich miejsc postojowych. Oczywiście nie ma tu parkingu tylko bardziej pobojowisko, ale kiedy postawi się samochód w miejscu w którym zawsze stoi golf Janusza rodem z mordoru jest afera. Lecą, kur**, chu** itd. Kilka razy tak stanąłem, i rano powyginane lusterka, wycieraczki itp. Po jakimś czasie zapamiętałem gdzie stają możni tego osiedla i miejsc unikam. Jednak wczoraj stanąłem pod oknem jednego z nich. Co okazało się tez zakazane bo rano te skur*** z okna obrzuciły mi auto musztardą... Trafili w czuły punkt, bo owej nie znoszę. I szlak mnie trafia kiedy o 7 rano przed pracą musze myć auto bo ta pieprzona patologia w taki sposób oznacza swój teren. Jestem załamany i bezsilny. Nie wiem czy mogę to zgłosić , bo zapewne dla policji nie ma żadnych dowodów. Przecież słowo wykształconego, pracującego od lat człowieka będzie na równi ze słowem bandy troglodytów spędzających życie na podwórku, patrolujących teren mętnym wzrokiem, oblizując wąs z piany taniego piwska.
Proszę o jakaś radę co mogę zrobić w takiej sytuacji. W aktach desperacji myślałem już o sprzedaży mieszkania i przeprowadzce, ale takie rozwiązanie jeszcze bardziej mnie frustruje.
 
Zamontuj kamerkę i zgłaszaj akty dewastacji.
A może poproś "tubylców" o wyznaczenie tobie miejsca postojowego? Kup "tanie piwsko" by mieli co ocierać z wąsa i się dogadaj?
 
Próbowałem. Przez kilka lat mieszkałem na szemranej dzielnicy, i nie miałem problemu z tubylcami. Wymiana zdań o pogodzie przy wyrzucaniu śmieci, poczęstowanie papierosem, czasami nawet szybkie piwo koło kosza żeby stara nie widziała(haha...) Tyle że jak człowiek jest młodszy to ma siłę na takie rzeczy w zamian za swój święty spokój. Początkowo próbowałem nawiązać jakaś nić porozumienia, jednak mówiąc im "dzień dobry" patrzyli zaszokowani. Nie wiem może nie znają zwrotów grzecznościowych i uznali że ich obrażam. Także moja obca gęba i inna rejestracja sprawia należy takich zwalczać. Myślę o kamerze. Mógłbym zamontować na balkonie go pro, które złapałoby mój samochód i okno z którego przypuszczane są ataki, nie wiem jednak czy w nocy cokolwiek będzie widać.
 
Mam jeszcze pytanie, jeżeli postawie tam znowu auto, nagram jak znowu wyrzucają mi coś na samochód i pójdę z tym na policję. Co to może dać? Dostaną pouczenie ? a ja znowu będę musiał szorować furę, albo nie daj boże tym razem wyrzucą jakąś doniczkę, kamienie, albo za przeproszeniem nasrają mi z okna na auto. zgłoszę to, a do nich przyjdzie dzielnicowy i pogrozi im palcem ?
 
Zamontuj kilka kamerek w samochodzie i będzie wszystko widać. Z patologią się nie rozmawia, ani ich nie częstuje fajkami bo uznają to za twoją słabość. W ich oczach to ty jesteś śmieciem.
 
Powrót
Góra