E
ewela119
Stały bywalec
- Dołączył
- 01.2008
- Odpowiedzi
- 652
Sprawa wyglada nastepujaco. Dokladnie 9 lipca b.r wynajelismy flat w budynku w ktorym znajduja sie jeszcze 3 inne flaty. Umowe podpisalismy z agencja, wprowadzilismy sie, ja, moj partner i nasze 4 letnie dziecko, oczywiscie ogladalismy mieszkanie wczesniej, nie ukrywalismy ze mamy dziecko i nikt nie robil z tego tytulu zadnych trudnosci. Koszmar zaczal sie nie caly tydz po wprowadzcce naszej, dostalismy z agencji list o tresci mniej wiecej ze jest im niezmiernie przykro ze sasiedzi cierpia z powodu nadmiernego halasu ktory robi nasze dziecko biegajac i glosno tupiac oraz trzaskajac drzwiami w nocy co jest kompletna bzdura poniewaz dziecko najpozniej o 21 lezy juz w lozku, teraz odkad sciemnia sie wczesniej chodzi spac wczesniej 19-20 ze wzgledu tez na to ze rano wstaje do przedszkola, wlasnie wstaje o 7.30 o 8 wychodzi do przedszkola i w domu jest spowrotem o 12 i przez ten czas ktory spedza w domu nie moze sie spokojnie bawic gdyz sasiadom to przeszkadza, dodam ze oni mieszkaja nad nami i maja swojego flata na wlasnosc jako jedyni w budynku, nasz i pozostale 2 sa wynajmowane przez rozne agencje. Z tego co dowiedzielismy sie w agencji skargi od tych ludzi na nas byly juz wielokrotne u samego prezesa agencji mieszkaniowej, ktory zdradzil nam ze ta sasiadka byla w stosunku do niego nawet niemila i ze oni jako agencja nie zamierzaja wyciagac w stosunku do nas zadnych konsekwencji dopoki oni sa jedynymi ludzmi ktorzy sie na nas skarza. Z tego co wiem to sasiadka byla nawet w councilu w tej sprawie (powiedzial nam to wlasnie pan a agencji) ale council odmowil zajecia sie ta sprawa. Umowe mamy do lipca, a juz jestesmy wykonczeni ta sytuacja, nie mozemy czuc sie swobodnie we wlasnym domu bo zaraz slychac przerazliwe lomotanie w nasz sufit czyli ich podloge, sasiadka przychodzi z awantura ze moje dziecko im przeszkadza gdzie naprawde nie halasuje nie wiadomo jak, wiadomo ze ja sama w domu bym nie wytrzymala w jakis dzikich halasach. Uprzykrza nam zycie jak tylko sie da, a sami nawet nie probuja zachowywac sie cicho, o 1 w nocy i pozniej slychac odglosy przesuwanych mebli i tupanie, spiewy i rozne inne. Dodam ze dziecko nie moze bawic sie w ogrodku bo tez przeszkadzaja halasy.
Pytanie moje brzmi gdzie sie zwrocic o pomoc w tej sytuacji? Placimy niemalo za mieszkanie w ktorym nie mozemy czuc sie swobodnie, jestesmy wrecz przesladowani. Agencja nic nie robi, council tak samo, z checia bysmy sie stad wyprowadzili ale wiaze nas kontrakt z ktorego agnecja nie chce nas zwolnic, dodatkowo niedawno dowiedzialam sie ze jestem w ciązy i nie wiem jakbysmy mieli tu mieszkac z noworodkiem kiedy sasiedzi urzadzaja takie sceny przy najdrobniejszym szelescie. Bylabym wdzieczna za kazda pomoc
Pytanie moje brzmi gdzie sie zwrocic o pomoc w tej sytuacji? Placimy niemalo za mieszkanie w ktorym nie mozemy czuc sie swobodnie, jestesmy wrecz przesladowani. Agencja nic nie robi, council tak samo, z checia bysmy sie stad wyprowadzili ale wiaze nas kontrakt z ktorego agnecja nie chce nas zwolnic, dodatkowo niedawno dowiedzialam sie ze jestem w ciązy i nie wiem jakbysmy mieli tu mieszkac z noworodkiem kiedy sasiedzi urzadzaja takie sceny przy najdrobniejszym szelescie. Bylabym wdzieczna za kazda pomoc