S
someone_
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 05.2014
- Odpowiedzi
- 1
Witam,
chciałbym opisać mój problem i spytać się co można zrobić z taką rzeczą. Otóż studiuje na jednej z czołowych politechnik w naszym kraju. I niestety w tym semestrze spotkałem wykładowcę, która psuje mój obraz polskiego szkolnictwa wyższego. Jestem na drugim roku studiów i wykładowca ten uczy mnie dwóch przedmiotów (w zasadzie jednego ale przy tym drugim też ma dużo do powiedzenia ). Jest to kobieta z tytułem tylko magistra (cały czas nie mogę zrozumieć jak na uczelni technicznej na 2 roku może uczyć osoba, która posiada tylko tytuł magistra, nawet bez inżyniera, tak może być ? ) . Kobieta ta traktuje studentów jak podludzi i wykorzystuje przy tym cała swoją dostępną władzę. Przy oddawaniu pracy zaliczeniowej na drugi termin (na pierwszy też oddałem ale oczywiście była zła), która miała 70 stron kobieta ta spojrzała na 2 strony (nie patrząc w ogóle na resztę) pokazała mi błąd, ja powiedziałem, że nie pokazała mi tego błędu przy pracy z pierwszego terminu (fakt, w zasadach zaliczenia napisane jest, że pokazane są tylko przykładowe błędy, sami mamy poprawić resztę, ale rozmawiałem z nią na temat tej pracy i akurat tego miejsca gdzie był ten błąd bardzo długo jak i z profesorem, który prowadzi ten przedmiot i nikt nic nie powiedzieli o takim błędzie, a jak sama powiedziała to bardzo często powtarzający się błąd ) a ona po tym jak usłyszała co powiedziałem stwierdziła , że "Ona nie będzie ze mną rozmawiać skoro ja takie rzeczy mówię i że mam dwa itd wiadomo jak takie osoby mówią w takich sytuacjach. Dodam, że osoby, które oddawały ten projekt bezpośrednio przede mną, mając wiele błędów usłyszały, że mogą przynieść poprawiony projekt na 3 termin, natomiast gdy ja spytałem czy mogę przynieść usłyszałem "Nie. Był jeden termin poprawkowy." Oczywiście wszystkie osoby, które oddawały po mnie również dostały 2 bez możliwości poprawy. Tak więc oblałem przedmiot, bo kobieta miała takie widzimisię. Ogólnie kobieta jest wg mnie niezrównoważona i raz jest miła, a potem potrafi całej grupie wstawić 2 z byle powodu, czasami nawet osobom które nie są na zajęciach z rozpędu. Potrafiła przyczepić się nawet, że ktoś zakłada nogę na nogę, albo że ma zarost. Jej mąż jest profesorem i uczy razem z nią tego przedmiotu, więc zastanawiam się czy to on jej tam nie trzyma. Potrafiła się przyczepić do studenta, że powiedział mówiąc o jej mężu najpierw imię a potem nazwisko zamiast na odwrót. Tak więc co można zrobić, gdzie się zgłosić żeby ktoś coś zrobił z taką osobą? Gdzie na uczelni i gdzie poza uczelnią do jakichś jednostek państwowych nadzorujących pracę uczelni, aby w końcu to się skończyło ?
chciałbym opisać mój problem i spytać się co można zrobić z taką rzeczą. Otóż studiuje na jednej z czołowych politechnik w naszym kraju. I niestety w tym semestrze spotkałem wykładowcę, która psuje mój obraz polskiego szkolnictwa wyższego. Jestem na drugim roku studiów i wykładowca ten uczy mnie dwóch przedmiotów (w zasadzie jednego ale przy tym drugim też ma dużo do powiedzenia ). Jest to kobieta z tytułem tylko magistra (cały czas nie mogę zrozumieć jak na uczelni technicznej na 2 roku może uczyć osoba, która posiada tylko tytuł magistra, nawet bez inżyniera, tak może być ? ) . Kobieta ta traktuje studentów jak podludzi i wykorzystuje przy tym cała swoją dostępną władzę. Przy oddawaniu pracy zaliczeniowej na drugi termin (na pierwszy też oddałem ale oczywiście była zła), która miała 70 stron kobieta ta spojrzała na 2 strony (nie patrząc w ogóle na resztę) pokazała mi błąd, ja powiedziałem, że nie pokazała mi tego błędu przy pracy z pierwszego terminu (fakt, w zasadach zaliczenia napisane jest, że pokazane są tylko przykładowe błędy, sami mamy poprawić resztę, ale rozmawiałem z nią na temat tej pracy i akurat tego miejsca gdzie był ten błąd bardzo długo jak i z profesorem, który prowadzi ten przedmiot i nikt nic nie powiedzieli o takim błędzie, a jak sama powiedziała to bardzo często powtarzający się błąd ) a ona po tym jak usłyszała co powiedziałem stwierdziła , że "Ona nie będzie ze mną rozmawiać skoro ja takie rzeczy mówię i że mam dwa itd wiadomo jak takie osoby mówią w takich sytuacjach. Dodam, że osoby, które oddawały ten projekt bezpośrednio przede mną, mając wiele błędów usłyszały, że mogą przynieść poprawiony projekt na 3 termin, natomiast gdy ja spytałem czy mogę przynieść usłyszałem "Nie. Był jeden termin poprawkowy." Oczywiście wszystkie osoby, które oddawały po mnie również dostały 2 bez możliwości poprawy. Tak więc oblałem przedmiot, bo kobieta miała takie widzimisię. Ogólnie kobieta jest wg mnie niezrównoważona i raz jest miła, a potem potrafi całej grupie wstawić 2 z byle powodu, czasami nawet osobom które nie są na zajęciach z rozpędu. Potrafiła przyczepić się nawet, że ktoś zakłada nogę na nogę, albo że ma zarost. Jej mąż jest profesorem i uczy razem z nią tego przedmiotu, więc zastanawiam się czy to on jej tam nie trzyma. Potrafiła się przyczepić do studenta, że powiedział mówiąc o jej mężu najpierw imię a potem nazwisko zamiast na odwrót. Tak więc co można zrobić, gdzie się zgłosić żeby ktoś coś zrobił z taką osobą? Gdzie na uczelni i gdzie poza uczelnią do jakichś jednostek państwowych nadzorujących pracę uczelni, aby w końcu to się skończyło ?