B
bomsight22
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2018
- Odpowiedzi
- 7
Witam
Sytuacja miała miejsce w sklepie sieci Kaufland w miejscowości Cottbus, w Niemczech.
Byłem tam na zakupach wraz z moją mamą. Podjechaliśmy wózkiem z zakupami do kasy, wyłożyliśmy towar na taśmę. Były to głównie artykuły promocyjne ( w ilośći 10 - 15 szt. każdego produktu). Pani, która przebywała aktualnie na kasie nie miała z tym problemu i zaczynała kasować towar. Nagle pojawiła się inna kobieta. Myślę, że była to Pani kierownik sklepu. Stwierdziła , że możemy kupić maksymalnie dwie sztuki z każdego produktu. Po czym zdjęła towar z taśmy. Zapytałem ją dlaczego, skoro nigdzie nie ma informaci o ograniczeniach ilościowych. Przecież nie wiózłbym bezsensownie tego towaru do kasy, wiedząc, że go nie kupie. Nie potrafiła albo nie chciała mi odpowiedzieć, powtarzając " zwei stuck.." .I tyle się dowiedziałem.
Dodam, że w gazetce promocyjnej jak i na półkach z towarem nie było żadnej informacji o ograniczeniach ilościowych.
Uważam, że jest to jawny przejaw dyskryminacji i niechęci wobec klientów z Polski.
Nie spotkałem się w żadnym innym kraju z tego typu podejściem wobec klienta.
Bywa, że sklepy oferują cenę promocyjną do określonej, maksymalnej ilości towaru,a za kolejne sztuki liczą drożej, ale nigdy nie odmawiają sprzedaży !
Co o tym sądzicie, czy to co robią jest w porządku ?
Sytuacja miała miejsce w sklepie sieci Kaufland w miejscowości Cottbus, w Niemczech.
Byłem tam na zakupach wraz z moją mamą. Podjechaliśmy wózkiem z zakupami do kasy, wyłożyliśmy towar na taśmę. Były to głównie artykuły promocyjne ( w ilośći 10 - 15 szt. każdego produktu). Pani, która przebywała aktualnie na kasie nie miała z tym problemu i zaczynała kasować towar. Nagle pojawiła się inna kobieta. Myślę, że była to Pani kierownik sklepu. Stwierdziła , że możemy kupić maksymalnie dwie sztuki z każdego produktu. Po czym zdjęła towar z taśmy. Zapytałem ją dlaczego, skoro nigdzie nie ma informaci o ograniczeniach ilościowych. Przecież nie wiózłbym bezsensownie tego towaru do kasy, wiedząc, że go nie kupie. Nie potrafiła albo nie chciała mi odpowiedzieć, powtarzając " zwei stuck.." .I tyle się dowiedziałem.
Dodam, że w gazetce promocyjnej jak i na półkach z towarem nie było żadnej informacji o ograniczeniach ilościowych.
Uważam, że jest to jawny przejaw dyskryminacji i niechęci wobec klientów z Polski.
Nie spotkałem się w żadnym innym kraju z tego typu podejściem wobec klienta.
Bywa, że sklepy oferują cenę promocyjną do określonej, maksymalnej ilości towaru,a za kolejne sztuki liczą drożej, ale nigdy nie odmawiają sprzedaży !
Co o tym sądzicie, czy to co robią jest w porządku ?