C
Chloe
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 04.2007
- Odpowiedzi
- 3
Witam,
Nie jestem pewna czy moje pytanie zadaję w odpowiednim dziale, ale spróbuję.
Niecałe 2 lata temu (czerwiec-wrzesień 2008) przebywałam na praktykach/stażu uczelnianych w Stanach Zjednoczonych. Niefortunnie się złożyło, że doszło do pewnych problemów stomatologicznych i konieczne było kanałowe leczenie 2 zębów. Na wstępnej rozmowie dentysta przedstawił mi możliwości jakie mam - usunąć zęby, każdy za ok 100$, albo podjąć leczenie kanałowe, łącznie za 1200$. Zaznaczył również, że na wstępie muszę zapłacić za wizytę sama, a resztę pokryje ubezpieczenie od pracodawcy. Przyjęłam więc drugą wersję i zapłaciłam na wstępie ok 200$, podejmując tym samym leczenie kanałowe. Przy całej rozmowie była moja koleżanka, która znakomicie zna angielski, celem tłumaczenia niejasności. Z biegiem czasu okazało się, że pracodawca nie pokrywał kosztów leczenia, natomiast dentysta kazał mi tylko przypominać mu o płatności za wykonaną usługę i przekazywał mi dla niego rachunki (sam również je wysyłał do pracodawcy). Na koniec leczenia, gdy miałam za 2 tygodnie opuszczać Stany Zjednoczone, stomatolog przekazał mi wszystkie rachunki z prośbą dostarczenia pracodawcy celem uregulowania płatności, co zrobiłam. Po powrocie do kraju, po około 2 miesiącach otrzymałam wiadomość e-mail od stomatologa z prośbą uregulowania płatności, gdyż pracodawca nie wziął odpowiedzialności za pokrycie kosztów leczenie, w ramach ubezpieczenia. Odpowiedziałam na ową wiadomość, podobnie jak powyżej, że w takim razie celowo lub nieumyślnie lekarz wprowadził mnie w błąd i gdybym wiedziała jakie będą koszta leczenia nie podjęłabym się go, bo i wówczas jak i obecnie nie posiadam takich środków by je pokryć. Następnie 3-krotnie przychodziły listy, w których grożono mi obarczeniem kosztami tamtejszych współpracowników (nieporozumienie!), którzy przywozili mnie na leczenie, sankcjami prawnymi, komornikami etc. Listy pozostawiałam bez odzewu. Dziś otrzymałam kolejny list (po prawie 6 miesiąc ciszy), w którym informuje się mnie, że pracodawca odmówił zapłacenia i nie czuje się odpowiedzialny za koszta, także współpracownik, którego chciano nimi obarczyć odmówił zapłacenia i ja zostanę obarczona kosztami oraz odsetkami, które od 2008 roku narosły. Zagrożono mi, że jeśli nie odpowiem na list do 21. maja 2010 roku i nie zaproponuję formy spłaty kosztów leczenia - obecnie 1429,54 $, wówczas lekarz zwróci się do sądu, wymienia tu nazwę "Magistrate Courte" i kolejne pisma będą już pismami z urzędu. Czy mogę dostać jakąś radę co zrobić w tej sytuacji, czy pozostawić list (odręczny list od gabinetu lekarskiego) bez odzewu i odsyłać ewentualną kolejną korespondencję? Czy może skonfrontować się z nimi? Nie posiadam takich środków aby pokryć koszta leczenia i tak jak napisałam wcześniej, gdybym nie została wprowadzona w błąd nie podjęłabym się go, a lekarz sprawdzał moją wizę oraz zapewniał o ubezpieczeniu. Czym jest ów Magistrate Court o jakie mogłabym ponieść konsekwencję w razie podania sprawy do sądu przez lekarza?
Z góry dziękuję za wszelką pomoc, pierwszy raz jestem w takiej sytuacji i nie mam pojęcia co robić i co mi grozi.
Nie jestem pewna czy moje pytanie zadaję w odpowiednim dziale, ale spróbuję.
Niecałe 2 lata temu (czerwiec-wrzesień 2008) przebywałam na praktykach/stażu uczelnianych w Stanach Zjednoczonych. Niefortunnie się złożyło, że doszło do pewnych problemów stomatologicznych i konieczne było kanałowe leczenie 2 zębów. Na wstępnej rozmowie dentysta przedstawił mi możliwości jakie mam - usunąć zęby, każdy za ok 100$, albo podjąć leczenie kanałowe, łącznie za 1200$. Zaznaczył również, że na wstępie muszę zapłacić za wizytę sama, a resztę pokryje ubezpieczenie od pracodawcy. Przyjęłam więc drugą wersję i zapłaciłam na wstępie ok 200$, podejmując tym samym leczenie kanałowe. Przy całej rozmowie była moja koleżanka, która znakomicie zna angielski, celem tłumaczenia niejasności. Z biegiem czasu okazało się, że pracodawca nie pokrywał kosztów leczenia, natomiast dentysta kazał mi tylko przypominać mu o płatności za wykonaną usługę i przekazywał mi dla niego rachunki (sam również je wysyłał do pracodawcy). Na koniec leczenia, gdy miałam za 2 tygodnie opuszczać Stany Zjednoczone, stomatolog przekazał mi wszystkie rachunki z prośbą dostarczenia pracodawcy celem uregulowania płatności, co zrobiłam. Po powrocie do kraju, po około 2 miesiącach otrzymałam wiadomość e-mail od stomatologa z prośbą uregulowania płatności, gdyż pracodawca nie wziął odpowiedzialności za pokrycie kosztów leczenie, w ramach ubezpieczenia. Odpowiedziałam na ową wiadomość, podobnie jak powyżej, że w takim razie celowo lub nieumyślnie lekarz wprowadził mnie w błąd i gdybym wiedziała jakie będą koszta leczenia nie podjęłabym się go, bo i wówczas jak i obecnie nie posiadam takich środków by je pokryć. Następnie 3-krotnie przychodziły listy, w których grożono mi obarczeniem kosztami tamtejszych współpracowników (nieporozumienie!), którzy przywozili mnie na leczenie, sankcjami prawnymi, komornikami etc. Listy pozostawiałam bez odzewu. Dziś otrzymałam kolejny list (po prawie 6 miesiąc ciszy), w którym informuje się mnie, że pracodawca odmówił zapłacenia i nie czuje się odpowiedzialny za koszta, także współpracownik, którego chciano nimi obarczyć odmówił zapłacenia i ja zostanę obarczona kosztami oraz odsetkami, które od 2008 roku narosły. Zagrożono mi, że jeśli nie odpowiem na list do 21. maja 2010 roku i nie zaproponuję formy spłaty kosztów leczenia - obecnie 1429,54 $, wówczas lekarz zwróci się do sądu, wymienia tu nazwę "Magistrate Courte" i kolejne pisma będą już pismami z urzędu. Czy mogę dostać jakąś radę co zrobić w tej sytuacji, czy pozostawić list (odręczny list od gabinetu lekarskiego) bez odzewu i odsyłać ewentualną kolejną korespondencję? Czy może skonfrontować się z nimi? Nie posiadam takich środków aby pokryć koszta leczenia i tak jak napisałam wcześniej, gdybym nie została wprowadzona w błąd nie podjęłabym się go, a lekarz sprawdzał moją wizę oraz zapewniał o ubezpieczeniu. Czym jest ów Magistrate Court o jakie mogłabym ponieść konsekwencję w razie podania sprawy do sądu przez lekarza?
Z góry dziękuję za wszelką pomoc, pierwszy raz jestem w takiej sytuacji i nie mam pojęcia co robić i co mi grozi.