Problematyczny kredyt gotówkowy - była partnerka

  • Autor wątku Autor wątku Empire
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
E

Empire

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2019
Odpowiedzi
4
Cześć,

Pozwolę sobie opisać sytuację.

Podczas związku z byłą narzeczoną zaciągnąłem kredyt gotówkowy niestety na własne nazwisko, ponieważ ona nie miała pracy i mogłoby to przeszkodzić w otrzymaniu kredytu (brak zdolności), rozstaliśmy się już jakiś czas temu, ja ten kredyt oczywiście spłacam, ona nawet się do niego dokłada, natomiast, o co chciałbym zapytać.

Tak naprawdę kredyt ten został bezpośrednio wypłacony na jej konto, część tych pieniędzy została użyta do spłaty kredytu, który był na jej nazwisko kiedyś, część na spłatę rat za meble, tv, etc, nie wiem niestety, na co przeznaczone zostały pozostałe środki, oraz wszystkie te rzeczy, które zostały "spłacone" tym kredytem zabrała ze sobą, do nowego domu, albo chyba sprzedała, bo pewności nie mam, ale wiem, że ja nie otrzymałem po tym związku nic, co gromadzone było latami, spłacam większą część kredytu, spłacać będę jeszcze 4 lata, chociaż nic z tego tak naprawdę nie mam, oprócz długu...

Czy jest szansa, możliwość, by zrobić cokolwiek, ażeby wyplątać się z tej sytuacji?
Wszelkie polubowne próby rozwiązania sytuacji oczywiście nie skutkują.
 
W dniu wypłacenia kredytu, właściwie, kredytów.
Jeden z nich to był marzec/kwiecień 2016
Drugi natomiast styczeń/luty 2017
 
Zacznij od wezwania za potwierdzeniem odbioru do zwrotu tych środków w terminie X na konto Y. Poinformuj, że w innym przypadku kierujesz sprawę do sądu.
Tam też będziesz musiał się udać gdybyś nie odzyskał po dobroci środków.

No chyba, że była partnerka ma dowody na to, że była to darowizna/prezent od ciebie tylko teraz po zerwaniu ci się odwidziało.
 
Ona "dobrowolnie" zgodziła się na to, by brać udział w spłacie kredytu, bo wcześniej tego nie robiła, bo "nie miała pracy, a od swojego nowego faceta nie będzie brała na takie rzeczy", w końcu udało mi się to w jakiś sposób wywalczyć u niej, zaczęła się dokładać, natomiast dowodów takowych mieć nie może, bo nigdzie nie padło, że to darowizna/prezent, natomiast myślę, że byłbym w stanie znaleźć nawet świadków, którzy potwierdziliby moją prawdomówność.

Trochę mi przeszkadza płacenie za coś, z czego nic nie mam :(
 
Czyli zostaje właściwie moje słowo vs jej słowo?

Czy ewentualnie wyciąg z konta (jej) mógłby być brany pod uwagę w takim razie?
 
Powrót
Góra