Problemy wychowawcze niebieska karta

  • Autor wątku Autor wątku bezsilnaaaaaaa
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
B

bezsilnaaaaaaa

Nowy użytkownik
Dołączył
07.2026
Odpowiedzi
1
Prawde mówiąc nie wiem od czego zacząć....

Jestem mamą dwóch wspaniałych dziewczyn, moje wybory zawsze były złe....
Powieść wręcz mogła bym napisać nim zadam pytanie ale nie mam pojęcia jak to poskładać.....
Po krótce, od w sumie początku sama wychowuje dwie córki, ojciec dziewczynek stosował przemoc wobec mnie za co został skazany niestetyn po tym jak starsza z córek zobaczyła zbyt wiele dopiero, za co od lat siebie winie...... Gdy go zamknęli starsza miała 4 lata a młodsza rok.....
Miałam dużo czasu by poukładać sobie wtedy życie ale czułam sie ogromnie zablokowana i nie zrobiłam nic gdy go zamknąli.....
Obudziłam sie z ręką w nocniku, ale dałam rade.....
Ciągnęłam to wszystko przez lata, dziś starsza córka ma lat 13 w październiku.....
Od czasów ojca ciągnie sie za nami nadzór kuratora co broń Boże nigdy mi nie przeszkadzało wręcz z dziewczynami te wizuty polubiłyśmy.....
Koniec roku szkolnego 2025/2016 to dla naszej rodziny jakieś apogeum.....
Córka starsza mało mówiła o tym co w szkole, jednak całkowicie szkołą jest pochłonięta....
Mówiła o relacjach z rówieśnikami na których zależało jej..... Mase sytuacji bardzo przeżywała w domu, rozmawiałyśmy o nich więc to uśpiło do pewnego momentu moją czujność.
Oczywoście z wiadomych względów w szkole jest objęta pomocą psychologa oraz pedagoga.
Córka bardzo angażuje sie we wszelakie wolontariaty w klasach młodszych.
Zorganizowała jako jedyna dyskotekę szkolną w klasie 5. Od 3 klasy nie mieli organizowanych imprez tego typu uzasadnienie ze strony szkoly było że oni są już na to za duzi co było dla mnie absurdem jednak zbagatelizowałam sygnał......
Chciała zrobić coś takiego ponownie i chciała zrobić to tym razem z tak zwaną pompą a nie jak wcześniej że tylko muzyka i głośnik na holu....
Zrobiła zbiórkę pod okiem wychowawcy, na wszystko co kupiła z zebranych pieniędzy był rachunek wszystkie zakupy były w szkole.....
Jechali na 3 dniową wycieczkę i wychowawczyni w rozmowie telefonicznej w dzień wyjazdu obiecała mi że od razu po powrocie skupią sie na tym wydarzeniu bo wiedziała doskonale jak bardzo córka jest zaangażowana....
W dzień dyskoteki okazało sie że ŻADEN ale to ŻADEN wychowawca nie będzie opiekunem w tym wydarzeniu..... Córka dzwoniła do mnie zapłakana biegając po szkole i szukając rozwiązania.... Napisałam nawet na grupie klasowej ale my jako rodzice bez tego zaświadczenia które było wymagane do takich wydarzeń no zwyczajnie mieliśmy związane ręce.....
Do końca roku dowiedziałam sie niedawno Córka miała piekło w szkole.... W kwestii środków na co Córka przeznaczyła pieniądze i gdzie znajduje sie zakupiomy asortyment wychowawczyni wiedzę miała....
Przyszedł moment gdzie ja miałam ponieść koszta tego wydarzenia..... I prosze mi uwierzyć gdybym w tamtej chwili nie była w bardzo złej sytuacji oddała bym te pieniądze..... Jednak póżniej sobie pomyślałam dlaczego..... przecież to że wydarzenie sie nie odbyło nie jest ani winą mojego dziecka ani moją.....
Temat ten to pięta Achillesowa mojej córki.....
Mieli jakieś zastępstwo feralnego dnia gdzie temat dyskoteki już ucichł ale targały nią emocje przez relacje własnie między nią i przyjaciółką.... Chciałam wręcz zmienić jej szkołę do tego doszło...... W momencie sprawdzania obecności, wyczytując imie i nazwisko mojego dziecka ze strony nauczyciela padły słowa *aaaaa, to ta od tej nie udanej dyskoteki* córka opisała że bylo to powiedziane z taką pogardą w głosie.... Wybiegła z klasy ze łzami w oczach bo w klasie zabrakło jej powietrza.... Pod gabinetem pielęgniarki powiedziała że sobie coś zrobi. . Oczyiście interweniowałam w szkole, usłyszłam że mam dodatkowo córke do psychologa zapisać a najlepiej nas obie bo płakałam jak sie o tym wszystkim dowiedzałam i mówiąc o zachowaniu nauczycielki ..... MAM NIE SZUKAĆ WINNYCH...............
jednak Córka tak diametralnie zmieniła swoje zachowanie że ja byłam w szoku....
Fakt jest taki że zbyt emocjonalnie zareagowałam na spacer po wiadukcie od strony przepaści, podniosłam na córkę rękę i rozwaliłam jej telefon.....
Zablokowała nas na instagramie etc i dzień wcześniej włąśnie jak była gdzieś z koleżanką a miała być u niej pytałam gdzie jest bo lokalizacja mi nie pasowała ale usłyszałam od córki że na spacerze z psem są..... Ufałam jej więc nie było sensu dociekać, ona wróciła do domu, ja z pracy.....
Dzień później otrzymałam zdjęcia, będąc w pracy jej stojącej nad ogromną przepaścią !!! NOGI SIE PODE MNĄ UGIĘŁY! NIE WYBACZYŁA BYM SOBIE GDYBY JEJ SIE COŚ STAŁO!
JESTEM JEJ MATKĄ !
Emocje wzieły górę..... to jest fakt.... i ja jako matka powinnam panować nad sobą no wtedy nie mogłam..... w najlepszym z możliwych scenariuszy skończyła by na wózku inwalidzkim ......
Powiedziała o tym koleżance, ta poszła do pani psycholog i dziś mam niebieską karte, kuratora i wszystko chyba możliwe chyba......
Nigdy nie znęcałam sie nad swoimi dziećmi !!! JAK KOJOT WYŁAM PO PONOWNYM WEZWANIU DO SZKOŁY!
Chodzimy na terapie oczywiście prywatnie bo na nfz byśmy czekały.... Widze że być może gdzieś tam ostatnio ta komunikacja między mną i córką zawodzi ale tak nigdy nie było !!!!

Obawiam sie bardzo.....
Mam wrażenie że wtedy kiedy powinnam nie potrafie pytać dlatego skieruje swoje pytania tutaj.....
1. Czy odbiorą mi córki ?
2.Czy mimo niebieskiej karty moge złożyć do sądu pismo o odebranie całkowite władzy rodzicielskiej?
3. Czy szkoła mimo że ojciec sie nie interesuje od lat może szukać z nim kontaktu ?


One są całym moim światem!!! Ja wiem że matką idealną nie jestem ale prosze mi uwierzyć że z całego serca pragnę by wyrosły na niesamowicie pewne siebie i niezależne kobiety które będą musiały wybierać tak jak ja musze.... Pomiędzy tym by moim wnukom niczego nie brakowało a byciem obecnym.....
Jestem zdruzgotana że właśnie nas to wszystko spotkało jednak wierze w to że nic nie dzieje sie przypadkiem i z jakiegoś powodu jestem tu gdzie jestem pełna tych obaw właśnie.

Pytań miałam więcej ale mi umknęły..

Powiedzcie mi jak to wygląda z prawnego punktu widzenia i czego mam sie spodziewać.......
 
bezsilnaaaaaaa napisał:
Fakt jest taki że zbyt emocjonalnie zareagowałam na spacer po wiadukcie od strony przepaści, podniosłam na córkę rękę i rozwaliłam jej telefon
bezsilnaaaaaaa napisał:
Od czasów ojca ciągnie sie za nami nadzór kuratora co broń Boże nigdy mi nie przeszkadzało wręcz z dziewczynami te wizuty polubiłyśmy
Co sąd zrobi to nikt nie przepowie Pani. Nie napisała Pani dokładnie co się wydarzyło. Generalnie umieszczenie dzieci w placówce to ostateczność więc jeżeli opisała Pani całość sytuacji to nie wydaje się by sąd podjął tak radykalny krok. W miarę możliwości może Pani we własnym zakresie poszukać możliwości odbycia zajęć w 'szkole dla rodziców'. Prawdopodobnie szkoła wniosła o wgląd w sytuację dziecka.
 
Powrót
Góra