R
ricorete
Użytkownik
- Dołączył
- 01.2013
- Odpowiedzi
- 66
czy ktoś miał podobne problemy, i mógłby mi coś doradzić:
"od ponad roku przekonujemy obie (ja oraz druga mama dziecka autystycznego z tej samej gminy) naszą gminę do utworzenia oddziału dla dzieci autystycznych w klasie podstawowej, ponieważ od września nasze dzieci powinny pójść do szkoły, niestety gmina nie jest chętna, jej jedyna propozycja to szkoła specjalna oddalona o 40km od nas, lub nauczanie indywidualne, obie opcja nie do przyjęcia dla nas obydwu, w gminie obok (niecałe 10km od nas) są prowadzone oddziały specjalne dla autystyków od kilku lat, aby został powołany oddział w danym roku szkolnym powinno być 2 dzieci z tej gminy, w tym roku nie ma żadnego dziecka, ponieważ jest to zwykła szkoła jej zarządzaniem zajmuje sie gmina i nikt ich nie zmusi aby otworzyli taki oddział dla nie swoich dzieci. O całej sytuacji został poinformowany nasz burmistrz, wyraził chęć porozmawiania z drugim burmistrzem, czy aby na pewno nasze dzieci nie mogłyby chodzi do och oddziału na terenie szkoły ogólnej, rozmawiałam z burmistrzem gdzie jest szkoła, też kategorycznie nie powiedział nie, no ale wiadomo, że taką kwestią trzeba się poważnie zająć. Ponieważ obie mamy już orzeczenia o KS naszych dzieci napisałyśmy wniosek do naszego burmistrza o utworzeniu oddziału specjalnego na terenie naszej gminy, zrobiłyśmy to dlatego, aby mieć na papierze potwierdzenie, że nasza gmina nie zapewni nam takiej formy kształcenia jakie oczekujemy, niestety pismo to bardzo "wkurzyło" naszego burmistrza czuje się urażony i ogólnie nie wiem o co dokładnie chodzi. Przecież na pism odpowie mi odmowie, a ja będę mogła to wykorzystać, gdyby ktoś mi kiedyś zarzucił, że nie zrobiłam wszystkiego aby takie kształcenie " załatwić" sobie na terenie gminy własnej. Teraz planujemy jak dostanę list z gminy o odmowie utworzenia oddziału na terenie własnym zwrócenia się z prośbą o interwencję w gminie obok o przyjęcie naszych dzieci do tamtego oddziału. Czy nasz burmistrz miał podstawy do tak mocnej reakcji, czy moje pismo było czymś aż tak "dziwnym", przecież to mój obowiązek jak posiadam orzeczenie o KS powiadomić oficjancie gminę o mojej decyzji w sprawie dalszej edukacji, jak się kiedyś radziłam prawników z Fundacji zajmującej się doradztwem dla rodziców dzieci niepełnosprawnych to powiedzieli, że jak napiszę takie pismo to gmina będzie musiała mi utworzyć takie oddział, a jak nie będą chcieli, bo nikt ich nie zmusi jak nie chcą, to muszą mi zaproponować jakieś alternatywy, i jak pisząc to pismo uważałam, że Gmina wiedząc o możliwości przyjęcia naszych dzieci do oddziału w gminie obok wysunie taka propozycję. Niestety burmistrz powiedział, że tym pismem popsułam całe nasze dobre relacje, że przecież od kilku miesięcy rozmawiamy i wiemy , że gmina nie ma możliwościowi utworzenia oddziału na swoim terenie, a tym pismem zrobiłam im wielką krzywdę i zaprzeczyłam moim dotychczasowym słowom, nie rozumiem czemu burmistrz czuje się tak urażony, czy przed przypadek nie "pogrzebałam" nikłych nadziei, że nasz burmistrz przekona drugiego burmistrza do przyjęcia naszych dzieci?????? czy mieli Państwo kiedyś podobne doświadczenia, słyszeli o podobnym przypadku, czy możecie mi coś doradzić, aby mój następny krok nie pogorszył jeszcze bardziej całej sytuacji???? sam nie wiem co mam teraz robić, i jakie kolejne pismo kierować do gminy, bo coś muszę napisać, jak już zaczęłam."
"od ponad roku przekonujemy obie (ja oraz druga mama dziecka autystycznego z tej samej gminy) naszą gminę do utworzenia oddziału dla dzieci autystycznych w klasie podstawowej, ponieważ od września nasze dzieci powinny pójść do szkoły, niestety gmina nie jest chętna, jej jedyna propozycja to szkoła specjalna oddalona o 40km od nas, lub nauczanie indywidualne, obie opcja nie do przyjęcia dla nas obydwu, w gminie obok (niecałe 10km od nas) są prowadzone oddziały specjalne dla autystyków od kilku lat, aby został powołany oddział w danym roku szkolnym powinno być 2 dzieci z tej gminy, w tym roku nie ma żadnego dziecka, ponieważ jest to zwykła szkoła jej zarządzaniem zajmuje sie gmina i nikt ich nie zmusi aby otworzyli taki oddział dla nie swoich dzieci. O całej sytuacji został poinformowany nasz burmistrz, wyraził chęć porozmawiania z drugim burmistrzem, czy aby na pewno nasze dzieci nie mogłyby chodzi do och oddziału na terenie szkoły ogólnej, rozmawiałam z burmistrzem gdzie jest szkoła, też kategorycznie nie powiedział nie, no ale wiadomo, że taką kwestią trzeba się poważnie zająć. Ponieważ obie mamy już orzeczenia o KS naszych dzieci napisałyśmy wniosek do naszego burmistrza o utworzeniu oddziału specjalnego na terenie naszej gminy, zrobiłyśmy to dlatego, aby mieć na papierze potwierdzenie, że nasza gmina nie zapewni nam takiej formy kształcenia jakie oczekujemy, niestety pismo to bardzo "wkurzyło" naszego burmistrza czuje się urażony i ogólnie nie wiem o co dokładnie chodzi. Przecież na pism odpowie mi odmowie, a ja będę mogła to wykorzystać, gdyby ktoś mi kiedyś zarzucił, że nie zrobiłam wszystkiego aby takie kształcenie " załatwić" sobie na terenie gminy własnej. Teraz planujemy jak dostanę list z gminy o odmowie utworzenia oddziału na terenie własnym zwrócenia się z prośbą o interwencję w gminie obok o przyjęcie naszych dzieci do tamtego oddziału. Czy nasz burmistrz miał podstawy do tak mocnej reakcji, czy moje pismo było czymś aż tak "dziwnym", przecież to mój obowiązek jak posiadam orzeczenie o KS powiadomić oficjancie gminę o mojej decyzji w sprawie dalszej edukacji, jak się kiedyś radziłam prawników z Fundacji zajmującej się doradztwem dla rodziców dzieci niepełnosprawnych to powiedzieli, że jak napiszę takie pismo to gmina będzie musiała mi utworzyć takie oddział, a jak nie będą chcieli, bo nikt ich nie zmusi jak nie chcą, to muszą mi zaproponować jakieś alternatywy, i jak pisząc to pismo uważałam, że Gmina wiedząc o możliwości przyjęcia naszych dzieci do oddziału w gminie obok wysunie taka propozycję. Niestety burmistrz powiedział, że tym pismem popsułam całe nasze dobre relacje, że przecież od kilku miesięcy rozmawiamy i wiemy , że gmina nie ma możliwościowi utworzenia oddziału na swoim terenie, a tym pismem zrobiłam im wielką krzywdę i zaprzeczyłam moim dotychczasowym słowom, nie rozumiem czemu burmistrz czuje się tak urażony, czy przed przypadek nie "pogrzebałam" nikłych nadziei, że nasz burmistrz przekona drugiego burmistrza do przyjęcia naszych dzieci?????? czy mieli Państwo kiedyś podobne doświadczenia, słyszeli o podobnym przypadku, czy możecie mi coś doradzić, aby mój następny krok nie pogorszył jeszcze bardziej całej sytuacji???? sam nie wiem co mam teraz robić, i jakie kolejne pismo kierować do gminy, bo coś muszę napisać, jak już zaczęłam."