J
Jarreliusz
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 02.2018
- Odpowiedzi
- 14
Mam problem z pracodawcą w UK, który nie wypłacał mi pieniędzy za przepracowane godziny lub wypłacał stawkę niższą niż powinien, choć z jednego z maili pomiędzy mną a agencją pracy wynikało, że ponoć nie pracuję 45h tylko 40, a grafik pracy mówił zupełnie co innego. Według umowy z agencją rozliczać się ze mną miano godzinowo ze stawką godzinową 9f/h jednak pomimo pracy każdego tygodnia 45h i więcej nigdy nie dostałem więcej niż 360 funtów.
Na tym nie koniec mojego problemu, gdyż pomimo umowy na okres roku, zostałem zwolniony po dwóch miesiącach za to co napisałem o pracodawcy i współpracownikach, a wysłała im to agencja, którą poprosiłem o mediację ze względu na nadużycia w miejscu pracy, których względem mnie się nikczemnie dopuszczano, obelgi, zastraszenia i przemoc o charakterze fizycznym to tylko niektóre z nich. Ponadto uważam, że nie honorowano mojego tytułu roboczego, a wręcz nadano mi go tylko po to żeby mnie zwabić i wykorzystać do wysprzątania największego brudu po sezonie.
Po powrocie do polski po tym jak zostałem wyrzucony na bruk i dano mi 2 godziny na wyprowadzkę bez żadnego wcześniejszego uprzedzenia okazało się, że agencja zgodnie z umową będzie się ode mnie domagać zwrotu 5000 tyś złotych za złamanie warunków kontraktu, (kara za nieprzepracowanie 6 miesięcy w rocznej umowie). Jednak pracy ani tam nie było, ani nie traktowano mnie tam jak należy. Zachowanie współpracowników było nie tyle nieprofesjonalne i nieludzkie co wręcz zakrawające na skandal i patologię.
Obecnie oczekuję już miesiąc żeby się ktoś skontaktował ze mną i spróbował tę sprawę wyjaśnić, jednak nikt do tej pory nic nie pisał i nie dzwonił, więc mam podejrzenia, że sprawa już trafiła do sądu.
Pieniędzy zgodnie z umową agencyjną mi nie wypłacano, czy agencja może się więc domagać tych roszczeń umownych w postaci ogromnej grzywny?
Czy sąd nie powinien domagać się dokumentów, z których wynika ile czasu pracowałem w każdym tygodniu i jakie otrzymywałem z tego tytułu wynagrodzenie? Czy szukać pomocy u prawników za granicą, a jeśli tak to gdzie? Mam nikłe oszczędności ponieważ tą niespodziewaną wyprowadzką mój portfel został bardzo uszczuplony.
Ponadto zostaje kwestia zwrotu podatku, o który się ubiegałem, a miał trafić do firmy. Czy mogę o tym powiedzieć kancelarii, która występuje przeciw mnie i dowiedzieć się czegoś w temacie? Zwrot podatku to kwota 3000-3500 złotych. Czas na dokonanie zwrotu od instytucji do firmy już minął. Czy myślicie, że bezpiecznie jest gdzieś się o to dowiedzieć? Czy to we wrogo nastawionej firmie, agencji, kancelarii? Są to dla mnie ogromne pieniądze i mogłyby mi pomóc chociaż częściowo w rozwiązaniu sprawy gdybym przegrał bo oczywiście wiadomo, że wszyscy z tych nieuczciwych pracowników żeby zachować posadę będą mnie obsmarowywać czym tylko przyjdzie im do głowy.
Czy bezpiecznie jest rozmawiać z nimi o zwrocie podatku, którego potrzebuję by mieć pieniądze na życie? Czy mogą oni spróbować nie zwrócić mi tych pieniędzy pod jakimś wymyślonym pretekstem? Umawiałem się i zostawiałem adres żeby mi te pieniądze wysłali, jednak widząc ich podejście myślę, że mogą chcieć zrobić wszystko by mi dopiec stąd też moje pytanie jak spróbować załatwić tę sprawę i jak dostać zwrot podatku?
Na tym nie koniec mojego problemu, gdyż pomimo umowy na okres roku, zostałem zwolniony po dwóch miesiącach za to co napisałem o pracodawcy i współpracownikach, a wysłała im to agencja, którą poprosiłem o mediację ze względu na nadużycia w miejscu pracy, których względem mnie się nikczemnie dopuszczano, obelgi, zastraszenia i przemoc o charakterze fizycznym to tylko niektóre z nich. Ponadto uważam, że nie honorowano mojego tytułu roboczego, a wręcz nadano mi go tylko po to żeby mnie zwabić i wykorzystać do wysprzątania największego brudu po sezonie.
Po powrocie do polski po tym jak zostałem wyrzucony na bruk i dano mi 2 godziny na wyprowadzkę bez żadnego wcześniejszego uprzedzenia okazało się, że agencja zgodnie z umową będzie się ode mnie domagać zwrotu 5000 tyś złotych za złamanie warunków kontraktu, (kara za nieprzepracowanie 6 miesięcy w rocznej umowie). Jednak pracy ani tam nie było, ani nie traktowano mnie tam jak należy. Zachowanie współpracowników było nie tyle nieprofesjonalne i nieludzkie co wręcz zakrawające na skandal i patologię.
Obecnie oczekuję już miesiąc żeby się ktoś skontaktował ze mną i spróbował tę sprawę wyjaśnić, jednak nikt do tej pory nic nie pisał i nie dzwonił, więc mam podejrzenia, że sprawa już trafiła do sądu.
Pieniędzy zgodnie z umową agencyjną mi nie wypłacano, czy agencja może się więc domagać tych roszczeń umownych w postaci ogromnej grzywny?
Czy sąd nie powinien domagać się dokumentów, z których wynika ile czasu pracowałem w każdym tygodniu i jakie otrzymywałem z tego tytułu wynagrodzenie? Czy szukać pomocy u prawników za granicą, a jeśli tak to gdzie? Mam nikłe oszczędności ponieważ tą niespodziewaną wyprowadzką mój portfel został bardzo uszczuplony.
Ponadto zostaje kwestia zwrotu podatku, o który się ubiegałem, a miał trafić do firmy. Czy mogę o tym powiedzieć kancelarii, która występuje przeciw mnie i dowiedzieć się czegoś w temacie? Zwrot podatku to kwota 3000-3500 złotych. Czas na dokonanie zwrotu od instytucji do firmy już minął. Czy myślicie, że bezpiecznie jest gdzieś się o to dowiedzieć? Czy to we wrogo nastawionej firmie, agencji, kancelarii? Są to dla mnie ogromne pieniądze i mogłyby mi pomóc chociaż częściowo w rozwiązaniu sprawy gdybym przegrał bo oczywiście wiadomo, że wszyscy z tych nieuczciwych pracowników żeby zachować posadę będą mnie obsmarowywać czym tylko przyjdzie im do głowy.
Czy bezpiecznie jest rozmawiać z nimi o zwrocie podatku, którego potrzebuję by mieć pieniądze na życie? Czy mogą oni spróbować nie zwrócić mi tych pieniędzy pod jakimś wymyślonym pretekstem? Umawiałem się i zostawiałem adres żeby mi te pieniądze wysłali, jednak widząc ich podejście myślę, że mogą chcieć zrobić wszystko by mi dopiec stąd też moje pytanie jak spróbować załatwić tę sprawę i jak dostać zwrot podatku?