Z
zatroskana01
Witajcie,
szybko naszkicuje sytuację. Moja córka, lat 6, od sierpnia 2016 roku rozpoczęła naukę w szkole podstawowej w Niemczech. Zapisaliśmy do szkoły oddalonej o 3km ze względu na ponoć program przystosowany dla dzieci nie znających języka. Wszystko było w porządku do momentu rozpoczęcia maratonu chorobowego przez moją córkę. Grypa, wirus biegunkowo-wymiotny, zapalenie ucha i nowy rok przywitaliśmy z zapaleniem pęcherza. Do listopada dziecko nie miało ani jedno dnia opuszczonego. 4.01.2017 dodaje pismo ze szkoły z randomowo wybranych dat nieobecności. 15.11.2016 i 8.9.12 grudzień 2016 z prośbą o zgłoszenie się do Szkoły do 11.01.2017 w sprawie wyjaśnienia w innym wypadku zgłoszą sprawę do Schuldamt. Dzisiaj byłam, po bardzo nieprzyjemnej rozmowie z wychowawczynią, która stwierdziła, że nie wierzy iż dziecko tak zaczęło chorować i będę musiała zapłacić mandat za te nieobecności. :what: jestem w lekkim szoku.... Choroba nie wybiera, i nie rozumiem co dziecko miałoby robić w domu, nie będąc chorym? Poza tym jestem ostro wkurzona tonem rozmowy i jego przebiegiem.
Czy będę mieć problemy z tym całym Schuldamt?
Czy ktoś z obecnych posiada informacje na temat jak można anulować taki mandat i w jakiej może być wysokości?
Zastanawiam się nad rozmową z dyrektorem i przedstawieniem mu sytuacji, tylko nie wiem czy nie narobię sobie i córce tylko większych nieprzyjemności.
szybko naszkicuje sytuację. Moja córka, lat 6, od sierpnia 2016 roku rozpoczęła naukę w szkole podstawowej w Niemczech. Zapisaliśmy do szkoły oddalonej o 3km ze względu na ponoć program przystosowany dla dzieci nie znających języka. Wszystko było w porządku do momentu rozpoczęcia maratonu chorobowego przez moją córkę. Grypa, wirus biegunkowo-wymiotny, zapalenie ucha i nowy rok przywitaliśmy z zapaleniem pęcherza. Do listopada dziecko nie miało ani jedno dnia opuszczonego. 4.01.2017 dodaje pismo ze szkoły z randomowo wybranych dat nieobecności. 15.11.2016 i 8.9.12 grudzień 2016 z prośbą o zgłoszenie się do Szkoły do 11.01.2017 w sprawie wyjaśnienia w innym wypadku zgłoszą sprawę do Schuldamt. Dzisiaj byłam, po bardzo nieprzyjemnej rozmowie z wychowawczynią, która stwierdziła, że nie wierzy iż dziecko tak zaczęło chorować i będę musiała zapłacić mandat za te nieobecności. :what: jestem w lekkim szoku.... Choroba nie wybiera, i nie rozumiem co dziecko miałoby robić w domu, nie będąc chorym? Poza tym jestem ostro wkurzona tonem rozmowy i jego przebiegiem.
Czy będę mieć problemy z tym całym Schuldamt?
Czy ktoś z obecnych posiada informacje na temat jak można anulować taki mandat i w jakiej może być wysokości?
Zastanawiam się nad rozmową z dyrektorem i przedstawieniem mu sytuacji, tylko nie wiem czy nie narobię sobie i córce tylko większych nieprzyjemności.