A
agata7852
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2015
- Odpowiedzi
- 23
Dzień dobry. Proszę o pomoc w ocenie naszej sytuacji i możliwych dalszych kroków. Postaram się przedstawić wszystko chronologicznie.
W kwietniu 2026 r. zawarliśmy pisemną umowę z osobą fizyczną na wykonanie garażu wraz z dodatkowym pomieszczeniem. Ustalona cena całości wynosiła 10 000 zł. Umowa określała również termin realizacji.
Wykonawca pobierał od nas kolejne kwoty gotówką. Każdorazowo kwoty były dopisywane na egzemplarzu umowy przez wykonawcę i potwierdzane jego podpisem. Łącznie otrzymał 9000 zł z umówionych 10 000 zł. Posiadamy oryginał umowy z tymi adnotacjami.
Przed rozpoczęciem właściwego montażu wykonawca zabrał również z naszej posesji stary garaż. Sam moment jego zabrania został zarejestrowany przez monitoring posesji.
Realizacja od początku była wielokrotnie przekładana. Wykonawca sam kontaktował się z nami i podawał kolejne terminy rozpoczęcia/dokończenia prac, których następnie nie dotrzymywał. Posiadamy korespondencję SMS oraz historię połączeń dokumentującą przebieg tych ustaleń.
Ostatecznie rozpoczął montaż, jednak prace trwały znacznie dłużej niż przewidywała umowa. Termin umowny upłynął, a garaż nadal nie został ukończony.
W trakcie wykonywania prac zaczęliśmy również zauważać liczne nieprawidłowości. W pewnym momencie przypadkowo dowiedzieliśmy się, że wykonawca zamierza zamontować używane okna. Nie było to z nami wcześniej uzgodnione. Po naszym sprzeciwie używane okna zostały zabrane i miały zostać zastąpione nowymi.
Obecnie mamy sporządzoną listę kilkunastu wad, niedoróbek i brakujących elementów. Dotyczą one m.in. wykonania i wykończenia dachu, spasowania elementów, montażu okien i drzwi, obróbek blacharskich, uszkodzeń/porysowania blachy, miejsc po spawaniu i cięciu, brakujących elementów wykończeniowych oraz niedokończonych części konstrukcji. Wszystko zostało sfotografowane. Szukamy obecnie niezależnej osoby z odpowiednimi uprawnieniami, która dokona oględzin i sporządzi pisemną ocenę techniczną. Jeden z fachowców, który oglądał konstrukcję nieformalnie, uważa, że zakres wad może być na tyle duży, że konstrukcja może wymagać rozebrania, jednak nie mamy jeszcze niezależnej opinii technicznej i nie przedstawiam tego jako ustalonego faktu.
10.08.2026 r. doszło do ostatecznego przerwania prac przez wykonawcę. Ekipa zabrała narzędzia oraz część znajdujących się na posesji materiałów, w tym blachę przeznaczoną do realizacji. Garaż pozostał niedokończony.
Następnie wykonawca przesłał nam wiadomość, w której oświadczył, że „oficjalnie wstrzymuje prace” i uznaje umowę za zakończoną. Sam określił aktualny stan m.in. jako konstrukcję stalową z drzwiami i oknami, obróbkami oraz „częściowym pokryciem blachą”.
Jednocześnie jednostronnie wycenił wartość wykonanych dotychczas prac i materiałów na dokładnie 9000 zł, czyli dokładnie tyle, ile otrzymał od nas. Zaproponował uznanie umowy za rozliczoną „na zero” i stwierdzenie, że żadna ze stron nie będzie miała dalszych roszczeń.
Nie zaakceptowaliśmy takiego rozliczenia.
Jako przyczynę przerwania prac wykonawca wskazał wydarzenie z tego samego dnia. Zarzucił mi, że częstowałam alkoholem osoby pomagające mu przy montażu i spożywałam z nimi alkohol „na terenie budowy”, przez co miało dojść do zagrożenia BHP i uniemożliwienia mu dalszego wykonywania umowy.
Opis ten nie odpowiada jednak przebiegowi zdarzeń. Alkohol był spożywany wewnątrz naszego domu przeze mnie i jedną znajomą mi osobę. Nie spożywałam alkoholu z ekipą przy garażu ani na terenie wykonywania prac. Teren posesji jest objęty monitoringiem i posiadamy zapis z całego tego okresu. Co istotne, termin wykonania umowy upłynął już wcześniej, a opóźnienia, przekładanie terminów oraz wady wykonania powstały przed wydarzeniem z 10.08.
Wykonawca powołał się również na prywatną wiadomość, którą wysłałam wcześniej do znajomego. W emocjach, po kolejnej informacji o problemach z terminem, napisałam o wykonawcy „pajac” oraz „zajebę go”. Wiadomość nie została wysłana do wykonawcy, tylko w prywatnej rozmowie ze znajomym. Nie kierowałam do wykonawcy groźby ani nie zamierzałam zrobić mu krzywdy. Wykonawca twierdzi obecnie, że była to „groźba karalna pozbawienia życia”. Podaję tę okoliczność, ponieważ może mieć znaczenie dla pełnej oceny sytuacji.
Po jego oświadczeniu zaproponowaliśmy mu dwa sposoby polubownego rozwiązania sprawy:
demontaż i zabranie wykonanej konstrukcji oraz zwrot otrzymanych 9000 zł, po czym strony rozchodzą się bez dalszych roszczeń,
dokończenie przedmiotu umowy i prawidłowe usunięcie wszystkich wad i niedoróbek.
Wykonawca wcześniej przekazał osobie pomagającej przy montażu, że nie zamierza już u nas wykonywać żadnych dalszych prac. Po naszej ostatniej wiadomości nie doszło do porozumienia.
Dodatkowo ustaliliśmy, że wykonawca nie figuruje w CEIDG. Nie przesądzamy, czy może wykonywać działalność nierejestrowaną, natomiast przyjął od nas 9000 zł gotówką za wykonanie tej usługi, a według posiadanych przez nas informacji wykonuje tego typu realizacje również dla innych klientów.
Posiadamy: – pisemną umowę,
– własnoręczne adnotacje i podpisy wykonawcy potwierdzające pobranie łącznie 9000 zł,
– SMS-y dotyczące realizacji i przekładanych terminów,
– historię połączeń,
– zdjęcia i filmy aktualnego stanu garażu oraz wad,
– monitoring posesji obejmujący przebieg prac i dzień ich przerwania,
– wiadomość wykonawcy, w której sam oświadcza o przerwaniu prac i proponuje rozliczenie 9000 zł za pozostawiony stan.
Moje pytania:
Czy wykonawca może jednostronnie stwierdzić, że umowa została zakończona i że pozostawione, niedokończone dzieło ma wartość dokładnie 9000 zł?
Czy opisane wydarzenie z alkoholem może być podstawą do przerwania całej umowy z naszej winy, szczególnie że termin wykonania upłynął już wcześniej?
Czy przed skierowaniem sprawy do sądu powinniśmy zlecić oględziny rzeczoznawcy/konstruktora i sporządzenie pisemnej opinii o wadach oraz możliwości naprawy?
Jeżeli inna firma będzie musiała poprawić/dokończyć albo rozebrać konstrukcję, czy możemy dochodzić od pierwotnego wykonawcy związanych z tym kosztów?
Jak najlepiej sformułować obecnie roszczenie: żądać prawidłowego dokończenia dzieła, zwrotu pieniędzy, obniżenia wynagrodzenia czy odstąpić od umowy?
Czy prywatna wiadomość „zajebę go”, niewysłana do wykonawcy, może w opisanych okolicznościach zostać potraktowana jako groźba karalna?
Czy przy wartości sporu około 9000–10 000 zł ekonomicznie uzasadnione jest skierowanie sprawy do sądu i z jakimi orientacyjnymi kosztami postępowania należy się liczyć?
Sprawę zamierzamy również skonsultować bezpośrednio z prawnikiem. Zależy mi jednak na poznaniu opinii osób zajmujących się podobnymi sporami i informacji, na co szczególnie powinniśmy teraz uważać.
Z góry dziękuję za merytoryczne odpowiedzi.
W kwietniu 2026 r. zawarliśmy pisemną umowę z osobą fizyczną na wykonanie garażu wraz z dodatkowym pomieszczeniem. Ustalona cena całości wynosiła 10 000 zł. Umowa określała również termin realizacji.
Wykonawca pobierał od nas kolejne kwoty gotówką. Każdorazowo kwoty były dopisywane na egzemplarzu umowy przez wykonawcę i potwierdzane jego podpisem. Łącznie otrzymał 9000 zł z umówionych 10 000 zł. Posiadamy oryginał umowy z tymi adnotacjami.
Przed rozpoczęciem właściwego montażu wykonawca zabrał również z naszej posesji stary garaż. Sam moment jego zabrania został zarejestrowany przez monitoring posesji.
Realizacja od początku była wielokrotnie przekładana. Wykonawca sam kontaktował się z nami i podawał kolejne terminy rozpoczęcia/dokończenia prac, których następnie nie dotrzymywał. Posiadamy korespondencję SMS oraz historię połączeń dokumentującą przebieg tych ustaleń.
Ostatecznie rozpoczął montaż, jednak prace trwały znacznie dłużej niż przewidywała umowa. Termin umowny upłynął, a garaż nadal nie został ukończony.
W trakcie wykonywania prac zaczęliśmy również zauważać liczne nieprawidłowości. W pewnym momencie przypadkowo dowiedzieliśmy się, że wykonawca zamierza zamontować używane okna. Nie było to z nami wcześniej uzgodnione. Po naszym sprzeciwie używane okna zostały zabrane i miały zostać zastąpione nowymi.
Obecnie mamy sporządzoną listę kilkunastu wad, niedoróbek i brakujących elementów. Dotyczą one m.in. wykonania i wykończenia dachu, spasowania elementów, montażu okien i drzwi, obróbek blacharskich, uszkodzeń/porysowania blachy, miejsc po spawaniu i cięciu, brakujących elementów wykończeniowych oraz niedokończonych części konstrukcji. Wszystko zostało sfotografowane. Szukamy obecnie niezależnej osoby z odpowiednimi uprawnieniami, która dokona oględzin i sporządzi pisemną ocenę techniczną. Jeden z fachowców, który oglądał konstrukcję nieformalnie, uważa, że zakres wad może być na tyle duży, że konstrukcja może wymagać rozebrania, jednak nie mamy jeszcze niezależnej opinii technicznej i nie przedstawiam tego jako ustalonego faktu.
10.08.2026 r. doszło do ostatecznego przerwania prac przez wykonawcę. Ekipa zabrała narzędzia oraz część znajdujących się na posesji materiałów, w tym blachę przeznaczoną do realizacji. Garaż pozostał niedokończony.
Następnie wykonawca przesłał nam wiadomość, w której oświadczył, że „oficjalnie wstrzymuje prace” i uznaje umowę za zakończoną. Sam określił aktualny stan m.in. jako konstrukcję stalową z drzwiami i oknami, obróbkami oraz „częściowym pokryciem blachą”.
Jednocześnie jednostronnie wycenił wartość wykonanych dotychczas prac i materiałów na dokładnie 9000 zł, czyli dokładnie tyle, ile otrzymał od nas. Zaproponował uznanie umowy za rozliczoną „na zero” i stwierdzenie, że żadna ze stron nie będzie miała dalszych roszczeń.
Nie zaakceptowaliśmy takiego rozliczenia.
Jako przyczynę przerwania prac wykonawca wskazał wydarzenie z tego samego dnia. Zarzucił mi, że częstowałam alkoholem osoby pomagające mu przy montażu i spożywałam z nimi alkohol „na terenie budowy”, przez co miało dojść do zagrożenia BHP i uniemożliwienia mu dalszego wykonywania umowy.
Opis ten nie odpowiada jednak przebiegowi zdarzeń. Alkohol był spożywany wewnątrz naszego domu przeze mnie i jedną znajomą mi osobę. Nie spożywałam alkoholu z ekipą przy garażu ani na terenie wykonywania prac. Teren posesji jest objęty monitoringiem i posiadamy zapis z całego tego okresu. Co istotne, termin wykonania umowy upłynął już wcześniej, a opóźnienia, przekładanie terminów oraz wady wykonania powstały przed wydarzeniem z 10.08.
Wykonawca powołał się również na prywatną wiadomość, którą wysłałam wcześniej do znajomego. W emocjach, po kolejnej informacji o problemach z terminem, napisałam o wykonawcy „pajac” oraz „zajebę go”. Wiadomość nie została wysłana do wykonawcy, tylko w prywatnej rozmowie ze znajomym. Nie kierowałam do wykonawcy groźby ani nie zamierzałam zrobić mu krzywdy. Wykonawca twierdzi obecnie, że była to „groźba karalna pozbawienia życia”. Podaję tę okoliczność, ponieważ może mieć znaczenie dla pełnej oceny sytuacji.
Po jego oświadczeniu zaproponowaliśmy mu dwa sposoby polubownego rozwiązania sprawy:
demontaż i zabranie wykonanej konstrukcji oraz zwrot otrzymanych 9000 zł, po czym strony rozchodzą się bez dalszych roszczeń,
dokończenie przedmiotu umowy i prawidłowe usunięcie wszystkich wad i niedoróbek.
Wykonawca wcześniej przekazał osobie pomagającej przy montażu, że nie zamierza już u nas wykonywać żadnych dalszych prac. Po naszej ostatniej wiadomości nie doszło do porozumienia.
Dodatkowo ustaliliśmy, że wykonawca nie figuruje w CEIDG. Nie przesądzamy, czy może wykonywać działalność nierejestrowaną, natomiast przyjął od nas 9000 zł gotówką za wykonanie tej usługi, a według posiadanych przez nas informacji wykonuje tego typu realizacje również dla innych klientów.
Posiadamy: – pisemną umowę,
– własnoręczne adnotacje i podpisy wykonawcy potwierdzające pobranie łącznie 9000 zł,
– SMS-y dotyczące realizacji i przekładanych terminów,
– historię połączeń,
– zdjęcia i filmy aktualnego stanu garażu oraz wad,
– monitoring posesji obejmujący przebieg prac i dzień ich przerwania,
– wiadomość wykonawcy, w której sam oświadcza o przerwaniu prac i proponuje rozliczenie 9000 zł za pozostawiony stan.
Moje pytania:
Czy wykonawca może jednostronnie stwierdzić, że umowa została zakończona i że pozostawione, niedokończone dzieło ma wartość dokładnie 9000 zł?
Czy opisane wydarzenie z alkoholem może być podstawą do przerwania całej umowy z naszej winy, szczególnie że termin wykonania upłynął już wcześniej?
Czy przed skierowaniem sprawy do sądu powinniśmy zlecić oględziny rzeczoznawcy/konstruktora i sporządzenie pisemnej opinii o wadach oraz możliwości naprawy?
Jeżeli inna firma będzie musiała poprawić/dokończyć albo rozebrać konstrukcję, czy możemy dochodzić od pierwotnego wykonawcy związanych z tym kosztów?
Jak najlepiej sformułować obecnie roszczenie: żądać prawidłowego dokończenia dzieła, zwrotu pieniędzy, obniżenia wynagrodzenia czy odstąpić od umowy?
Czy prywatna wiadomość „zajebę go”, niewysłana do wykonawcy, może w opisanych okolicznościach zostać potraktowana jako groźba karalna?
Czy przy wartości sporu około 9000–10 000 zł ekonomicznie uzasadnione jest skierowanie sprawy do sądu i z jakimi orientacyjnymi kosztami postępowania należy się liczyć?
Sprawę zamierzamy również skonsultować bezpośrednio z prawnikiem. Zależy mi jednak na poznaniu opinii osób zajmujących się podobnymi sporami i informacji, na co szczególnie powinniśmy teraz uważać.
Z góry dziękuję za merytoryczne odpowiedzi.