Owieczka311
Użytkownik
- Dołączył
- 09.2011
- Odpowiedzi
- 316
Mąż od trzech miesięcy przebywa na terenie DE.Znalazł tam pracę w piekarni.Został zatrudniony na stanowisku piekarza, miał podpisaną umowę, zakwaterowanie, ubezpieczenie.Wszystko niby ok.Jednak po jakimś czasie szef zabrał mu wszystkie tam podpisane dokumenty.Później kazał-po za godzinami pracy- myć wszystkie firmowe samochody, własne podwórko itd.Oczywiście za to nie płacił ani grosza,Nie podpisał z nim umowy na dodatkowo wykonywana pracę.Nic.
Ponieważ w sumie wychodziło na to, że mąż w ciągu doby musiał przepracować i po 18 godz.na skutek zmęczenia i notorycznego niewyspania opuścił jeden dzień pracy, tzn był umyć auta, ale nie pracował w nocy- poszedł tylko powiedzieć, że bardzo źle się czuje i nie da rady pracować.Teoretycznie nie powinno być problemu, bo i tak zamiast pracować po 5 dni w tygodniu pracował po 6, więc mógł sobie odebrać ten jeden dzień.Niestety.Kiedy poszedł na następny dzień do pracy dowiedział się od szeregowego pracownika, że "już tu nie pracuje"i ma opuścić teren piekarni.Nikt nie chciał z nim rozmawiać, nikt nic nie wyjaśniał.Po prostu zastawał zamknięta bramę, a szef unikał z nim kontaktu.Wypowiedzenie na piśmie dostał dopiero kilka dni później.Ale ani zabranej umowy o pracę, ani żadnych innych dokumentów nie otrzymał.Szef powiedział mu, że wysłał wszystko do Polski(!)Czemu akurat tak- nie wiem.
Nawet wynagrodzenie za ostatnie dni nie zostało mu wypłacone.Tzn.Szef- po postraszeniu adwokatem chciał mu wypłacić, ale ponieważ nie było ono pełnej wysokości za przepracowany okres więc mąż nie przyjął pieniędzy.
Można by było jeszcze długo pisać na ten temat.Ale ponieważ szkoda stukania w klawiaturę chciałam się zapytać jakie szanse miał by mąż gdyby podał go do sądu.I żądał bądź przywrócenia do pracy, bądź odszkodowania.
Człowiek mu naobiecywał złotych gór.Nalegał, by jak najszybciej przywiózł tam rodzinę.Zapewniał, że sam załatwi wszystkie formalności z tym związane.
A później z dnia na dzień zostawił na lodzie.Bez najmniejszego ostrzeżenia.Z natychmiastowym wymówieniem.bez konkretnych przyczyn- bo przecież nie da raby przez dłuższy czas pracować po tyle godzin bez szkody.
Nie stać nas na adwokata.Więc myślę, że mąż mógłby sam siebie reprezentować w sądzie.
Tylko czy ma jakieś szanse???Jest sens walczyć o swoje???
Bardzo proszę o pomoc, bo czas leci i w końcu może być za późno na jakikolwiek pozew.
Czy sąd uzna pozew pisany w języku Polskim?
Ponieważ w sumie wychodziło na to, że mąż w ciągu doby musiał przepracować i po 18 godz.na skutek zmęczenia i notorycznego niewyspania opuścił jeden dzień pracy, tzn był umyć auta, ale nie pracował w nocy- poszedł tylko powiedzieć, że bardzo źle się czuje i nie da rady pracować.Teoretycznie nie powinno być problemu, bo i tak zamiast pracować po 5 dni w tygodniu pracował po 6, więc mógł sobie odebrać ten jeden dzień.Niestety.Kiedy poszedł na następny dzień do pracy dowiedział się od szeregowego pracownika, że "już tu nie pracuje"i ma opuścić teren piekarni.Nikt nie chciał z nim rozmawiać, nikt nic nie wyjaśniał.Po prostu zastawał zamknięta bramę, a szef unikał z nim kontaktu.Wypowiedzenie na piśmie dostał dopiero kilka dni później.Ale ani zabranej umowy o pracę, ani żadnych innych dokumentów nie otrzymał.Szef powiedział mu, że wysłał wszystko do Polski(!)Czemu akurat tak- nie wiem.
Nawet wynagrodzenie za ostatnie dni nie zostało mu wypłacone.Tzn.Szef- po postraszeniu adwokatem chciał mu wypłacić, ale ponieważ nie było ono pełnej wysokości za przepracowany okres więc mąż nie przyjął pieniędzy.
Można by było jeszcze długo pisać na ten temat.Ale ponieważ szkoda stukania w klawiaturę chciałam się zapytać jakie szanse miał by mąż gdyby podał go do sądu.I żądał bądź przywrócenia do pracy, bądź odszkodowania.
Człowiek mu naobiecywał złotych gór.Nalegał, by jak najszybciej przywiózł tam rodzinę.Zapewniał, że sam załatwi wszystkie formalności z tym związane.
A później z dnia na dzień zostawił na lodzie.Bez najmniejszego ostrzeżenia.Z natychmiastowym wymówieniem.bez konkretnych przyczyn- bo przecież nie da raby przez dłuższy czas pracować po tyle godzin bez szkody.
Nie stać nas na adwokata.Więc myślę, że mąż mógłby sam siebie reprezentować w sądzie.
Tylko czy ma jakieś szanse???Jest sens walczyć o swoje???
Bardzo proszę o pomoc, bo czas leci i w końcu może być za późno na jakikolwiek pozew.
Czy sąd uzna pozew pisany w języku Polskim?