L
Lilka49
Opiszę taki problem. Otóż szkoły zgłosiły udział w programie "***". Nagle okazało się, że program jest płatny i trzeba za niego zapłacić 1425 zł! Ale po kolei.
W październiku 2012r. do szkół powysyłano zaproszenia do udziału w programie "***". Jak wiadomo,program jest rządowy i bezpłatny, niemniej jednak naiwność nie popłaca// 3 strony opisu, co się zyskuje biorąc udział w programie, jakie to korzyści przyniesie szkole. No i naiwne szkoły wysłały zgłoszenie, wierząc, że poprawią jakośc pracy szkoły biorąc udział w tym programie, a dodatkowo jeszcze cos mogą zyskać materialnego. W czerwcu firma ***i, Dolny Śląsk, wysłała do szkół faktury za usługę - wpis szkoły na stronie 'Przyjaznej szkoły" i za udział. Do faktury dołączono kopię zgłoszenia a na drugiej stronie tego zgłoszenia malutką czcionką był napisany regulamin, a w nim na samym prawie końcu, że program jest płatny - 1425 zł i że szkoły zgłaszając swój udział, tym samym zgadzały się na na regulamin. Niestety, mało kto go czytał - malutka czcionka -poza tym w ofercie udziału nie było mowy o opłacie, dopiero w regulaminie - czytałam go, ledwo go można odczytać. Teraz szkoły dostały pismo od firmy windykacyjnej wzywające do zapłaty. Mam teraz pytanie: czy można uniewaznić tę rzekoma umowe, czy tez szkoły muszą zapłacić za gapowe?
W regulaminie tego pseudo-programu doczytałam tez, że aby zrezygnowac, trzeba to zgłosic 3 miesiące przed końcem okresu rozliczeniowego ( 31 sierpnia) w formie pisemnej, poleconym, za potwierdzeniem odbioru, przy czym przyjęcie rezygnacji jest skuteczne dopiero w momencie, gdy tenże pan odbierze pismo ( czyli np. za 2 miesiące np, bo mu sie nie będzie chciało iśc na pocztę np.). Na stronie tego programu, żeby odnaleźć regulamin, trzeba też nieźle poszperać. Kontaktu telefonicznego z nimi nie ma, tylko maile ( czy to nie podejrzane?), nie wiadomo, jaka kadra tam pracuje, kto układa te rzekomo cudowne scenariusze, tak bardzo przydatne ponoć w szkole. Czy jest na tę sytuację jakaś rada, poza oczywistą, że trzeba bardzo ostrożnie podchodzić do wszelkich ofert i czytać wsio od deski do deski, nawet to, co małym druczkiem - pewnie przez lupę
. Co sądzicie na ten temat?
W październiku 2012r. do szkół powysyłano zaproszenia do udziału w programie "***". Jak wiadomo,program jest rządowy i bezpłatny, niemniej jednak naiwność nie popłaca// 3 strony opisu, co się zyskuje biorąc udział w programie, jakie to korzyści przyniesie szkole. No i naiwne szkoły wysłały zgłoszenie, wierząc, że poprawią jakośc pracy szkoły biorąc udział w tym programie, a dodatkowo jeszcze cos mogą zyskać materialnego. W czerwcu firma ***i, Dolny Śląsk, wysłała do szkół faktury za usługę - wpis szkoły na stronie 'Przyjaznej szkoły" i za udział. Do faktury dołączono kopię zgłoszenia a na drugiej stronie tego zgłoszenia malutką czcionką był napisany regulamin, a w nim na samym prawie końcu, że program jest płatny - 1425 zł i że szkoły zgłaszając swój udział, tym samym zgadzały się na na regulamin. Niestety, mało kto go czytał - malutka czcionka -poza tym w ofercie udziału nie było mowy o opłacie, dopiero w regulaminie - czytałam go, ledwo go można odczytać. Teraz szkoły dostały pismo od firmy windykacyjnej wzywające do zapłaty. Mam teraz pytanie: czy można uniewaznić tę rzekoma umowe, czy tez szkoły muszą zapłacić za gapowe?
W regulaminie tego pseudo-programu doczytałam tez, że aby zrezygnowac, trzeba to zgłosic 3 miesiące przed końcem okresu rozliczeniowego ( 31 sierpnia) w formie pisemnej, poleconym, za potwierdzeniem odbioru, przy czym przyjęcie rezygnacji jest skuteczne dopiero w momencie, gdy tenże pan odbierze pismo ( czyli np. za 2 miesiące np, bo mu sie nie będzie chciało iśc na pocztę np.). Na stronie tego programu, żeby odnaleźć regulamin, trzeba też nieźle poszperać. Kontaktu telefonicznego z nimi nie ma, tylko maile ( czy to nie podejrzane?), nie wiadomo, jaka kadra tam pracuje, kto układa te rzekomo cudowne scenariusze, tak bardzo przydatne ponoć w szkole. Czy jest na tę sytuację jakaś rada, poza oczywistą, że trzeba bardzo ostrożnie podchodzić do wszelkich ofert i czytać wsio od deski do deski, nawet to, co małym druczkiem - pewnie przez lupę
Ostatnią edycję dokonał moderator: