Prośba o pomoc - firma sprzedająca bilety nie chce zwrócić pieniędzy (przeł. występ)

  • Autor wątku Autor wątku t3x4n
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
T

t3x4n

Nowy użytkownik
Dołączył
05.2011
Odpowiedzi
7
Drodzy,

Prośba o pomoc w następującym temacie. W grudniu zakupiłem bilety na występ, który był zaplanowany na 1 czerwca (impreza ponad 300-500 osób). Ze względów oczywistych występ się nie odbył o czym firma sprzedająca bilety poinformowała mnie 2 dni temu.

I teraz zaczynają się problemy - firma sprzedająca bilety poinformowała o przełożeniu wydarzenia na grudzień 2020 informując jednocześnie że jest to przełożenie a nie odwołanie wydarzenia i zaproponowała ewentualny zwrot kosztów (jeśli komuś nowy termin nie odpowiada) w postaci vouchera do wykorzystania w ich serwisie.

Ze względów osobistych już teraz wiem, że nie będę w stanie uczestniczyć w wydarzeniu ani w grudniu ani przez najbliższy rok. Zwróciłem się więc do firmy sprzedającej bilety o zwrot pieniędzy jako że występ został odwołany w zakupionym przeze mnie terminie.

Otrzymałem odpowiedź że występ został przełożony a nie odwołany i dodatkowo z powodu siły wyższej i w związku z tym żaden zwrot pieniędzy mi nie przysługuje a jedynie voucher i jest to ich ostateczne stanowisko.

Domyślam się że powołują się tutaj na tarczę antykryzysową - po analizie tarczy antyktyzysowej na https://kultura.gazetaprawna.pl/artykuly/1466292,tarcza-antykryzysowa-imprezy-eventy-konferencje-organizatorzy-bilety.html moim zdaniem firma postąpiła bezprawnie i nie ma ona prawa odmówić mi w takiej sytuacji zwrotu. Oczywiście termin zwrotu pieniędzy za zapłacone bilety został wydłużony do 180 dni ale z tego co mi się wydaje, nie zwalnia to firmy sprzedającej bilety do zwrotu pieniędzy i w przypadku mojej odmowy na rekompensatę w postaci vouchera, zwrot mi się normalnie należy (z tym że z wydłużonym terminem)

Prośba o pomoc czy moja interpretacja jest właściwa i co radzicie - jeśli rzeczywiście jest tak jak myślę, jak mogę zmusić sprzedającego do zwrotu należności.
 
Od jakiego czasu właściwie liczy się to 180 dni? Od czasu planowanego wydarzenia? Od czasu informacji?

No i przede wszystkim - jak dociekać swoich praw? UOKiK pewnie standardowo zignoruje taką sprawę, sąd pewnie stwierdzi że jeszcze nie minęło 180 dni.

Co powinienem zrobić? Czy wysłać wezwanie do zapłaty do firmy sprzedającej bilety?
 
t3x4n napisał:
Co powinienem zrobić?


Z tego co się orientuję, to należy chyba wystąpić z wnioskiem, o zwrot wskazanej kwoty. Szczegółowe informacje powinny być na stronie organizatora.
Termin 180 dni liczony będzie wtedy od momentu otrzymania wniosku.
Wysłać listem poleconym, zpo.

___________________
 
t3x4n napisał:
zakupiłem bilety na występ, który był zaplanowany na 1 czerwca (impreza ponad 300-500 osób). Ze względów oczywistych występ się nie odbył o czym firma sprzedająca bilety poinformowała mnie 2 dni temu..

Raczej nie odbędzie. 1 czerwca to jutro.
Wezwanie do zwrotu kwoty, potem pozew i postępowanie egzekucyjne.
 
Mi również odmówili zwrotu pieniędzy powołując się na poniższy zapis w regulaminie. Twierdzą, że zwrotu nie dokonają nawet po upływie ustawowych 180 dni.

"Zwroty Biletów możliwe są jedynie w przypadku
odwołania, zmiany daty lub znaczącej zmiany
miejsca bądź godziny odbycia się Wydarzenia w
sytuacji niespowodowanej siłami wyższymi. "

Skierowałem w tej sprawie pismo o poradę do miejskiego rzecznika praw konsumenta. Jak tylko otrzymam odpowiedź to się nią podzielę.
 
Przerabiałem w ostatnim czasie ten temat pod kątem prawnym i nie jest on taki prosty. W grę wchodzi tu wiele różnych przepisów, zarówno tych wychodzących wprost z ustawy o COVID-19 jak i przepisów odnoszących się do skutków wywołanych przez tzw. "siły wyższe", a nawet zapisów z praw konsumenta regulujących ograniczenie możliwości zwrotu dla niektórych towarów czy usług. Istotne znaczenie ma też regulamin, który może czasami opisywać niektóre niejasne sytuacje. Zakładając jednak, że opisywany występ został przełożony w skutek takiej "siły wyższej" to najprawdopodobniej w tej konkretnej sytuacji przełożenie wydarzenia było jedyną możliwością wywiązania się z umowy, a to wcale nie jest od razu równoznaczne z automatycznym uzyskaniem prawa do swobodnego jej rozwiązania przez drugą stronę. Przepisy dotyczące COVID-19 dały owszem dodatkowe możliwości wyjścia z sytuacji poprzez zaproponowanie voucherów czy wydłużenie czasu dla zwrotu, ale nie regulują one jak i kiedy następuje rozwiązanie umowy, co byłoby podstawą do takiego zwrotu lub voucheru. Zatem kluczowe jest pytanie czy przełożenie wydarzenia w tej wyjątkowej sytuacji jest równoznaczne z jego odwołaniem i rozwiązaniem umowy czy też nie. Zdania tutaj są bardzo podzielone, nawet pośród samych Rzeczników Praw Konsumenta, gdyż sytuacja i skala wprowadzanych odgórnie ograniczeń wywołanych pandemią nigdy wcześniej nie miały miejsca na taką skalę oraz nikt tego po prostu nie przewidział. Dochodzi tutaj jeszcze kilka innych prawnych zagwozdek, dlatego moim zdaniem wszystko zależy od wagi sprawy i wartości sporu. Trzeba wyważyć czy bardziej opłacalne jest skorzystanie z przełożonego terminu (bo rozumiem, że występ ma się odbyć?) lub zaproponowanego vouchera, czy prowadzenie ewentualnej sprawy, ponieważ finalnie może okazać się, że czas, energia czy same koszty mogą wielokrotnie przewyższyć wartość biletów. Na koniec trzeba też wziąć poprawkę na to, że wbrew temu co niektórzy tutaj napisali, sprawy tego typu nie są wcale takie proste czy oczywiste i potrafią się ciągnąć miesiącami lub nawet latami, bez żadnej pewności co do ostatecznego wyniku ich zakończenia.
 
Powrót
Góra