M
m.aagdalena
Witam,
Potrzebuje pilnie porady odnośnie spłat kredytu.
Po śmierci ojca ( 6 lat temu) przejęłam wraz z siostrą i mamą spadek w formie różnych kredytów, sprawa spadkowa została przeprowadzona przez jeden z banków. Kredyty spłacałyśmy w miarę możliwości, w kółko przychodziły nowe i nowe. W obecnej chwili nie spłacała z nas żadnych kredytów. Dwóch komorników którzy ściągali pieniądze przestało, dostałyśmy zwrot ze spłaconych rat/kredytów. Siostra dzwoniła do komornika w celu wyjaśnienia i ta powiedziała że kredyt został umorzony i dlatego dostała zwrot jakiś nadpłaconych rat czy co to tam było ..
Parę dni temu dostałyśmy w trójkę list o nakaz zapłaty kredytu z jednego z banków, nowy komornik a bank ten sam na kwotę kredytu/odsetek oraz kosztów komorniczych czy jak to się nazywa.
Chciałam się od tego odwołać że kredyt został już umorzony, czy przedawniony bo przecież już minęło już sporo czasu odkąd ojciec umarł a cały czas w kółko coś przychodzi. NO ale widocznie bank stwierdził inaczej niż wcześniejsza komorniczka i chyba z tego co zrozumiałam odwołał się do sądu i sprawę przejął ktoś inny. Pismo odebrałam 10 lutego ( tylko ja) moja mama ani siostra nie zdążyły go odebrać z poczty bo mieszkają obecnie poza miejscem zameldowania. Moja siostra dostała list do pracy o zajęciu wynagrodzenia oraz dziś komornik zablokował jej konto w banku.. Śmieszne jest to że w piśmie piszę że mamy spłacić go solidarnie(czyli koszty są dzielone na 3? albo już jestem zbyt głupia albo on nienormalny bo mojej siostrze ściągnął całość a nawet i więcej niż było w tym liście bo ta kwota jest podwojona jeszcze)
W moim piśmie piszę o zajęciu renty którą pobieram po zmarłym tacie, ale piszę że należy się skontaktować w celu ustalenia warunków spłaty owego kredytu.
Szczerze mówiąc to nie mam pojęcia co mam z tym zrobić, czy mam się odwołać jakoś od tego? czy istnieje możliwość nie spłacania już tego kredytu? czy w ogóle to jest wszystko "legalnie" przeprowadzone że on zajął już jej to konto i nie czekał 14 dni na jej decyzję, odzew czy cokolwiek?
Bardzo proszę o poradę w tej sprawie, boję się że sama zostanę bez środków do życia, utrzymuję się tylko z tej renty, mama jest na bezrobociu i ciężko mi sobie wyobrazić "zamrożone konto w banku"...
Potrzebuje pilnie porady odnośnie spłat kredytu.
Po śmierci ojca ( 6 lat temu) przejęłam wraz z siostrą i mamą spadek w formie różnych kredytów, sprawa spadkowa została przeprowadzona przez jeden z banków. Kredyty spłacałyśmy w miarę możliwości, w kółko przychodziły nowe i nowe. W obecnej chwili nie spłacała z nas żadnych kredytów. Dwóch komorników którzy ściągali pieniądze przestało, dostałyśmy zwrot ze spłaconych rat/kredytów. Siostra dzwoniła do komornika w celu wyjaśnienia i ta powiedziała że kredyt został umorzony i dlatego dostała zwrot jakiś nadpłaconych rat czy co to tam było ..
Parę dni temu dostałyśmy w trójkę list o nakaz zapłaty kredytu z jednego z banków, nowy komornik a bank ten sam na kwotę kredytu/odsetek oraz kosztów komorniczych czy jak to się nazywa.
Chciałam się od tego odwołać że kredyt został już umorzony, czy przedawniony bo przecież już minęło już sporo czasu odkąd ojciec umarł a cały czas w kółko coś przychodzi. NO ale widocznie bank stwierdził inaczej niż wcześniejsza komorniczka i chyba z tego co zrozumiałam odwołał się do sądu i sprawę przejął ktoś inny. Pismo odebrałam 10 lutego ( tylko ja) moja mama ani siostra nie zdążyły go odebrać z poczty bo mieszkają obecnie poza miejscem zameldowania. Moja siostra dostała list do pracy o zajęciu wynagrodzenia oraz dziś komornik zablokował jej konto w banku.. Śmieszne jest to że w piśmie piszę że mamy spłacić go solidarnie(czyli koszty są dzielone na 3? albo już jestem zbyt głupia albo on nienormalny bo mojej siostrze ściągnął całość a nawet i więcej niż było w tym liście bo ta kwota jest podwojona jeszcze)
W moim piśmie piszę o zajęciu renty którą pobieram po zmarłym tacie, ale piszę że należy się skontaktować w celu ustalenia warunków spłaty owego kredytu.
Szczerze mówiąc to nie mam pojęcia co mam z tym zrobić, czy mam się odwołać jakoś od tego? czy istnieje możliwość nie spłacania już tego kredytu? czy w ogóle to jest wszystko "legalnie" przeprowadzone że on zajął już jej to konto i nie czekał 14 dni na jej decyzję, odzew czy cokolwiek?
Bardzo proszę o poradę w tej sprawie, boję się że sama zostanę bez środków do życia, utrzymuję się tylko z tej renty, mama jest na bezrobociu i ciężko mi sobie wyobrazić "zamrożone konto w banku"...