G
gosiakes
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 07.2012
- Odpowiedzi
- 2
Moja sytuacja przedstawia się następująco: Moja babcia ma 85 lat i mieszka sama. Dzisiaj przyszło do niej pismo z windykacji z Kredyt Banku z zawiadomieniem o zaległości w płaceniu rat. Babcia nic oczywiście o żadnym kredycie nie wie. Mówi tylko, że przyszedł do niej jakiś miły Pan i obiecał wymienić kuchenkę jak coś podpisze (babcia myślała, że jest ze spółdzielni). Chciałaby się z nim skontaktować ale nie zostawił nic, co podpisała... nawet kontaktu do siebie. Oczywiście kuchenka nigdy nie została wymieniona a w Kredyt Banku twierdzą, że kopię umowy udostępnią za dodatkową opłatą a jeśli odmawiamy płacenia raty to zgłaszają sprawę do działań windykacyjnych, co zwiększy koszty całej sprawy. Udało mi się ustalić, że babcia podpisała umowę na kredyt na kuchenkę. Niestety nic więcej nie wiem na ten temat bo po umowie nie ma śladu w jej mieszkaniu. Babcia twierdzi, że ją oszukali ale ja nawet nie wiem jak i gdzie zacząć wyjaśnianie tej sprawy. Jakie są szanse to wyjaśnić? Co mam robić? Umowa została podpisana 5 czerwca 2012. Dziękuję za wszelką pomoc.
Ostatnia edycja: